eSpeedway.pl | To co kochasz - żużel
eSpeedway.pl - Współpraca - Reklama - Redakcja
Kibiców online: 78
eSpeedway.pl - Ogólnopolski Portal Żużlowy
eSpeedway Team
Reklama
Xtreme fitness
#MistrzJestJeden
Reklama
Współpraca

  Felietony

  PGEE: Co było, co jest i co będzie?
 2016-08-31 13:18:55  Krystian Natoński    inf.własna

Wielkimi krokami zbliża się decydująca walka o medale w fazie play-off rozgrywek PGE Ekstraligi. Za nami 14. kolejek rundy zasadniczej, a to doskonała okazja by podsumować poczynania poszczególnych drużyn w najlepszej lidze świata.


Spadek w cieniu tragedii


Ósme miejsce na koniec rundy zasadniczej, co przynajmniej w teorii oznacza spadek do niższej ligi, zajęła tarnowska Unia. Żużlowcy Jaskółek na swoim koncie zgromadzili tylko siedem „oczek”, wygrywając zaledwie trzy spotkania. Początek sezonu nie był jednak taki zły w wykonaniu podopiecznych Pawła Barana. Co prawda Unia przegrała na inaugurację, i to wysoko 33:57 w Grudziądzu, ale już w drugiej kolejce tarnowianie potrafili pokonać u siebie aktualnego mistrza Polski, Fogo Unię Leszno 48:42. Mało kto spodziewał się, że starcie ubiegłorocznych medalistów DMP będzie w tym sezonie pojedynkiem dwóch najsłabszych ekip w elicie. Ale wtedy jeszcze nikt o tym nie wiedział. Po triumfie nad Lesznem przyszedł czas na wyjazd do Torunia, który skończył się porażką, ale tylko 42:48. Dla Tarnowa były to „miłe złego początki”, a pierwsze oznaki niepokoju zasiała porażka u siebie z Betardem Spartą Wrocław. Wtedy było już jasne, że Janusza Kołodzieja i spółkę czeka ciężka i twarda walka o utrzymanie.

Ta walka potoczyła się bardzo niesprawiedliwie dla Tarnowa. 22 maja w Rybniku fatalnego urazu, jak się później okazało – śmiertelnego, doznał Krystian Rempała – podstawowy junior zespołu, jeden z czołowych młodzieżowców całej ligi. Pogrążeni w smutku, rozpaczy, żałobie żużlowcy oraz całe tarnowskie środowisko próbowało się podnieść, ale był to zbyt ciężki cios nie tylko mentalny, ale także sportowy.

Unia robiła co mogła, ale brak silnego juniora oraz dziury na pozycjach seniorskich spełniły czarny scenariusz. Na koniec sezonu zespół ten nie odpuścił jednak, mimo że dużo wcześniej było jasne, że pożegna się z elitą. Tarnów chciał to jednak zrobić z godnością i chyba dla Krystiana – chociaż może wydawać się, że oni wcale nie jeździli dla niego, bo Krystian jeździł razem z nimi przez cały sezon.

Kolos na glinianych nogach

Po mistrzowskim sezonie w zespole Unii Leszno nie doszło do wielkich rewolucji kadrowych. Mało tego, do mocnej kadry dołączył Peter Kildemand. Seniorem został Piotr Pawlicki, ale to wcale nie oznaczało, że formacja juniorska Byków osłabiła się ze względu na Bartosza Smektałę, Daniela Kaczmarka i Dominika Kuberę. Mistrz miał być bardzo mocny i znowu walczyć o najwyższe cele.

Bolączką Leszna okazał się zagraniczny zaciąg w postaci Nickiego Pedersena, wspomnianego wcześniej Petera Kildemanda oraz Emila Sajfutdinowa. Ten ostatni bardzo długo czekał na swój powrót na tor, a dwaj pierwsi notowali zmienną formę, by w kulminacyjnym momencie totalnie zawieść. Największe pretensje były kierowane do trzykrotnego indywidualnego mistrza świata, który bardzo często jeździł poniżej oczekiwań. Nie można jednak za wszystko obwiniać Nickiego, ponieważ pozostali także obniżyli formę w porównaniu do sezonu 2015. Dotyczy to również juniorów, którzy bardzo dobrze spisywali się w zawodach młodzieżowych, wygrywając praktycznie wszystko co było możliwe do wygrania, ale w ligowych konfrontacjach wydawało się, że nie pokazywali swojego prawdziwego potencjału.

Na domiar złego im bliżej końca sezonu, tym gorsze rzeczy zaczynały dziać się w Lesznie. Po sromotnej porażce w Rybniku kibice stracili cierpliwość do Adama Skórnickiego. Temu z kolei nie było po drodze z Nickim Pedersenem, co prawdopodobnie nie spodobało się włodarzom klubu. Częsta rotacja składem nie wpływała na atmosferę w drużynie. Leszczynianie wygrali zaledwie cztery mecze w rundzie zasadniczej, zajmując przedostatnią lokatę. Sezon dla nich jeszcze się jednak nie skończył, ponieważ Unię czekają baraże o utrzymanie się w PGE Ekstralidze. Chyba nikt w Lesznie nie wyobraża sobie, aby ten fatalny sezon skończył się jeszcze fatalniej…

Śląski powrót do elity

Po 10 latach przerwy do najwyższej klasy rozgrywkowej wrócił ROW Rybnik. Rybniczanie ten awans zagwarantowali sobie dzięki zawirowaniom w polskim żużlu oraz problemom licencyjnym innych ekip. ROW za wszelką cenę chciał jednak udowodnić, że miejsce wśród najlepszych nie będzie dla nich przeszkodą nie do pokonania i chyba ta sztuka im się udała.

Już w swoim pierwszym meczu ligowym podopieczni Piotra Żyto sprawili bardzo dużą niespodziankę, przegrywając w Zielonej Górze zaledwie 43:46. Wówczas przyjezdni wykorzystali niekorzystne warunki pogodowe, z padającym śniegiem włącznie. Następne dwa pojedynki w ich wykonaniu także były bardzo udane. Wysokie zwycięstwo u siebie z Grudziądzem oraz sensacyjny remis w Lesznie. Na Górnym Śląsku powoli, po cichu zaczęto myśleć, że Grigorij Łaguta, Andreas Jonsson, Rune Holta i reszta powalczą nawet o coś więcej, niż utrzymanie. Wysoka porażka u siebie z Toruniem ostudziła nieco emocje, ale rybniczanie cały czas robili swoje i zajmowali bezpieczne miejsce w środku tabeli. Praktycznie nie było momentu w trakcie rundy zasadniczej, aby beniaminek tej klasy rozgrywkowej był zagrożony spadkiem. To chyba największy sukces tej ekipy. Szóste miejsce na koniec sezonu byłoby brane w ciemno na początku kwietnia. Na uwagę zasługuje postawa Australijczyka, Maxa Fricke, którego bardzo dobra dyspozycja w wielu meczach przyczyniła się do spokojnego utrzymania.

Drużyna jednego toru, ale chyba o to chodzi?

Największy sportowy skok zaliczył ubiegłoroczny beniaminek – GKM Grudziądz. Drużyna, która formalnie spadła z ligi w sezonie 2015, utrzymała się w niej dzięki kłopotom innych. Dla grudziądzan była to szansa rehabilitacji i udowodnienia, że ich miejsce jest jednak w PGE Ekstralidze. Teraz chyba mało kto żałuje, że oglądaliśmy ten zespół w tych rozgrywkach, ponieważ dostarczył wiele emocji.

Te emocje miały miejsce przede wszystkim w meczach domowych. Nie od dziś wiadomo, że kluczem do spokojnego sezonu jest wygrywanie wszystkich spotkań na własnym torze. Jest to gwarantem nie tylko utrzymania się, ale nawet walki o coś więcej. Gdyby prześledzić tabelę PGE Ekstraligi w tym sezonie, to zauważylibyśmy, że podopieczni Roberta Kempińskiego niemal od początku do końca znajdowali się w pierwszej czwórce, gwarantującej udział w fazie play-off. Dopiero na samym finiszu GKM osunął się w tabeli na piątą lokatę.

Specyficzny tor w Grudziądzu, na którym świetnie odnaleźli się wszyscy zawodnicy z Tomaszem Gollobem na czele, pozwolił im na bardzo spokojny sezon. Trzeba też podkreślić, że GKM poprawił swoją jazdę w delegacjach, ponieważ nie było przypadku, w którym rywal zgromadziłby na swoim koncie więcej, niż 59 punktów przeciwko nim, a przecież znalazłyby się wyższe wyniki w innych pojedynkach. Patrząc chociażby na zespoły, które są „pod” GKM-em w ligowej tabeli, niejeden chciałby być tak skuteczny na własnym torze, nawet kosztem gorszych wyników wyjazdowych. Kibice grudziądzkiego klubu czują chyba lekki niedosyt, że nie udało się awansować do fazy play-off, bo zabrakło naprawdę niewiele.

Nie mamy toru, ale mamy play-off

Co muszą sobie czuć kibice Betardu Sparty Wrocław? Kolejny raz ich zespół awansował do najlepszej czwórki sezonu, ale znowu fani ekipy z Dolnego Śląska nie będą mogli zobaczyć decydujących spotkań na torze we Wrocławiu. Rok temu najlepsi zawitali do Częstochowy, a tym razem będzie to Poznań.

Wielu ekspertów podziela jednak zdanie, ze wrocławianie są w stanie więcej zwojować w play-off, niż np. GKM Grudziądz, który na finiszu został wyprzedzony właśnie przez ekipę Piotra Barona. Wciąż nie jest jasna przyszłość Maksyma Drabika, który już wrócił do treningów, ale czy pojawi się w lidze ciężko stwierdzić. Nawet bez utalentowanego juniora, Betard ma spore szansę na medal. Przede wszystkim jest to zespół wyrównany, ale mający w składzie takich zawodników jak Maciej Janowski i Tai Woffinden. Ponadto Wrocław w trakcie rundy zasadniczej udowodnił, że dobrze czuje się na wyjazdach i pojedynki w Poznaniu wcale nie muszą być decydujące. Spartanie przegrali zaledwie sześcioma „oczkami” w Zielonej Górze oraz Gorzowie, wygrali w Tarnowie oraz Lesznie, a na bardzo trudnym terenie w Grudziądzu okazali się gorsi o zaledwie cztery punkty.

To może być „czarny koń” tych rozgrywek, a przecież w pewnym momencie w rundzie zasadniczej wydawało się, że Wrocław czeka nic więcej, jak tylko walka o ligowy byt. Tak się jednak nie stało, a niech o sile tego zespołu świadczy fakt, że awansowali do strefy medalowej bez kontuzjowanego od połowy sezonu Maksyma Drabika. Pozostała trójka uczestników play-off chyba nie jest do końca zadowolona, że to właśnie Betard Sparta została tym czwartym do brydża.

Znowu play-off i znowu nic?

Najbardziej regularną drużyną w ostatnich latach w PGE Ekstralidze jest niewątpliwie KS Toruń. Drużyna ta od wielu, wielu lat zakorzeniła się w czołówce ligi i konsekwentnie rywalizuje w fazie play-off. Problemem tej drużyny jest jednak fakt, że zawsze w decydujących meczach coś nie wychodzi.

Niejednokrotnie torunianie brylowali w fazie zasadniczej, a gdy przychodziła walka o medale, wówczas ekipa z woj. Kujawsko-Pomorskiego zawodziła i co najwyżej rywalizowała o brązowy krążek. Apetyty w Grodzie Kopernika są jednak o wiele wyższe, a kibicom marzy się upragnione złoto, do którego zawsze czegoś brakuje na przestrzeni ostatnich lat.

Może w tym roku będzie jednak inaczej? Do miana faworytów rozgrywek wyrastają dwie drużyny z woj. lubuskiego, więc może tym razem KS Toruń, niejako z tylnego fotela wjedzie do finału, sprawiając po drodze niespodziankę? Atuty niewątpliwe są po ich stronie. Wszak takie nazwiska jak Greg Hancock, Martin Vaculik i Chris Holder nie powinny rozczarować. Do tego dochodzi mocny junior w postaci Pawła Przedpełskiego. To kolejny sezon, w którym Toruń jest mocny, ale czy na tyle mocny, aby awansować do finału?

W rundzie zasadniczej team Jacka Gajewskiego raczej nie rozczarował, zajmując bardzo solidne i pewne trzecie miejsce. W zasadzie poza jednym meczem, Anioły nie zawiodły. Ten jeden feralny pojedynek odbył się w Gorzowie, gdzie miejscowi rozgromili przyjezdnych 62:28. Pozostałe mecze udowodniły jednak, że był to raczej wypadek przy pracy. W półfinale PGE Ekstraligi KS Toruń zmierzy się z Ekantor.pl Falubazem Zielona Góra, z którym minimalnie przegrał dwumecz w rundzie zasadniczej, co zwiastuje wielkie emocje i odpowie na pytanie: Czy Toruń stać na finał ligi?

Lubuska dominacja

Na koniec pozostałe dwie drużyny, które zajęły dwa pierwsze miejsca po rundzie zasadniczej. Obie zgromadziły tyle samo punktów,  obie w bezpośredniej konfrontacji wypadły na remis, obie zanotowały niemal identyczny bilans małych punktów. Ekantor.pl Falubaz Zielona Góra oraz Stal Gorzów to dwaj najwięksi faworyci do finału. Wielu kibiców wreszcie oczekuje takiego finału ligi, bo jak nie teraz, to kiedy?

W przeszłości los sprawiał, że te dwie drużyny pojedynkowały się zazwyczaj w półfinałach, a rok temu solidarnie nie awansowały do strefy medalowej. Tym razem jest zupełnie inaczej i jeżeli dojdzie do Derbów Ziemi Lubuskiej, to na pewno będzie to miało miejsce w walce o medale. Pytanie tylko, czy o brąz, czy o złoto?

Po czternastu kolejkach nasiliła się zdecydowana dominacja jednych i drugich. Długo wydawało się jednak, że to Stal z dużą przewagą wygra część zasadniczą. Śmiało można powiedzieć, że obie ekipy zanotowały zadyszkę w różnych momentach. Falubazowi nie szło na początku, natomiast Stali pod koniec. Zielonogórzanie rozpędzali się niczym wolna lokomotywa i cały czas bez maszynisty na pokładzie, czyli Jarosława Hampela, o którym mówiło się, że wróci "już za chwilę, już za momencik", ale nagle zaczęto zastanawiać się, czy w ogóle nastąpi to w tym sezonie. Z taką zagwostką Falubaz jeździł aż do ostatniej kolejki, kiedy to Mały wrócił z przytupem do ścigania. Pod jego nieobecność liderami byli Jason Doyle, Piotr Protasiewicz oraz Patryk Dudek. Swoje robili Krystian Pieszczek i Andriej Karpow. To wystarczyło nawet, żeby wygrać w Gorzowie i ostatecznie zanotować tylko trzy porażki. To wynik, którego mało kto spodziewałby się od podopiecznych Marka Cieślaka.

Jedną z tych trzech porażek Falubaz odniósł u siebie ze Stalą Gorzów. Ekipa innego doświadczonego szkoleniowca, Stanisława Chomskiego długo była niepokonana i kroczyła od zwycięstwa do zwycięstwa. Pierwsza porażka nastąpiła 19 czerwca w Grudziądzu. Pod koniec rundy zasadniczej Stal odniosła dwie porażki z rzędu, najpierw przegrywając na wyjeździe w Toruniu, a następnie u siebie z Zieloną Górą. To właśnie ta druga porażka jest niejako rysą na gorzowskiej karoserii, ponieważ Stal w przeciwieństwie do swojego rywala zza miedzy nie borykała się ze stratą lidera. A był nim niewątpliwe Bartosz Zmarzlik, który jest absolutnym asem w rękawie Żółto-Niebieskich. To od niego będzie bardzo dużo zależało w fazie play-off, ale formacja seniorska także musi robić wrażenie w postaci Nielsa-Kristiana Iversena, Mateja Zagara, Krzysztofa Kasprzaka i Przemysława Pawlickiego. Strach się bać co by było, gdyby do wysokiej formy wrócił Michael Jepsen Jensen. Kadrowo Stal wygląda najmocniej, nawet lepiej, niż Falubaz z Hampelem, ale jeżeli dojdzie do kolejnych spotkań derbowych, to można spodziewać się niespodziewanego. 

Relacje Live

PGE EKSTRALIGA
Falubaz Zielona Góra - Cash Broker Stal
niedziela, godzina 16:30

Betard Sparta - MrGarden GKM
niedziela, godzina 16:30

Fogo Unia - Grupa Azoty Unia
niedziela, godzina 19:00

forBET Włókniarz - Get Well Toruń
niedziela, godzina 19:00

NICE 1. LIGA ŻUŻLOWA
Euro Finannce Polonia - Motor Lublin
niedziela, godzina 14:45

Reklama
 
Tabele ligowe
 PGE Ekstraliga
1.. Fogo Unia Leszno
6 11 +94
2. forBET Włókniarz Częstochowa
6 7 -4
3. Betard Sparta Wrocław
6 7 +20
4. Cash Broker Stal Gorzów
6 6 +19
5. Grupa Azoty Unia Tarnów
6 6 -18
6. Falubaz Zielona Góra
6 4 -8
7. Get Well Toruń
6 4 -41
8. MrGarden GKM Grudziądz
6 3 -62
Nice 1. Liga Żużlowa
1. Speed Car Motor Lublin
6
11 +83
2. ROW Rybnik 6 8 +75
3. Car Gwarant Start Gniezno 6 8
+40
4. Lokomotiv Daugavpils 6 8 +11
5. Euro Finannce Polonia Piła 5 4 -40
6. Zdunek Wybrzeże Gdańsk 6
4
+26
7. Orzeł Łódź
7 3 -21
8. Arge Speedway Wanda Kraków
6 2
-162
2. Liga Żużlowa
1. MDM Komputery Ostrovia Ostrów 6 9 +65
2. Stal Rzeszów
4 7 +43
3. Stainer Unia Kolejarz Rawicz 5
7
+67
4. OK Kolejarz Opole 5 6 +12
5. Iveston PSŻ Poznań
6

5

-28
6. Polonia Bydgoszcz

5

2
-79
7. KSM Krosno 5 0 -80
SGB Premiership
1. Wolverhampton Wolves 8 16 +48
2. Swindon Robins 8 16 +13
3. Belle Vue Aces
7 12 +16
4. Somerset Rebels 7 11 -26
5. Leicester Lions 5 10 +34
6. King's Lynn Stars 5 10 +18
7. Rye House Rockets 7 10 -60
8. Poole Pirates 8 9 -39
Elitserien
1. Smederna Eskilstuna
3
6 +42
2. Dackarna Malilla
3
4
+28
3. Rospiggarna Hallstavik
3
4 +19
4. Västervik Speedway 3
4
+8
5. Vetlanda Speedway
3
2
-11
6. Indianerna Kumla
3
2
-18
7. Masarna Avesta
3
2
-30
8. Lejonen Gislaved
3
0
-38
Zdjęcie miesiąca
Klasyfikacja SGP
1.  Fredrik Lindgren  32
2.  Tai Woffinden  31
3.  Patryk Dudek  24
4.  Maciej Janowski  24
5.  Emil Sajfutdinow 23
6. Artiom Łaguta 21
7.  Matej Žagar  16
8.  Chris Holder 15
9.  Greg Hancock  15
10.  Jason Doyle  14
11.  Bartosz Zmarzlik 13
12.  Nicki Pedersen 10
13. Niels Kristian Iversen  9
14. Przemysław Pawlicki  8
15. Craig Cook  4
Partnerzy
 
Ostatni wywiad
   Pacek: Początek sezonu pokaże czy jestem gotowy na ligę

Mateusz Pacek jest wychowankiem Śląska Świętochłowice. 19-latek ma ambitne plany w związku z nadchodzącym sezonem. W roku 2017 występował głównie w rozgrywkach juniorskich, tym razem jednak zawodnik zamierza celować w udział w meczach ligowych. Z popularnym „Osą” porozmawialiśmy również o innych tematach. Zapraszamy do lektury!

  Więcej wywiadów
Ostatni felieton
   SoN. Szansa na rozwój czy kaprys żużlowych władz?

Na pewnym znanym sportowym portalu ukazał się wywiad z Armando Castagną, szefem Komisji Wyścigów Torowych CCP FIM. Włoch stwierdził, że Speedway of Nations zostało powołane w celu rozwoju żużla. Czy aby na pewno nowa ogólnoświatowa impreza żużlowa jest szansą na rozwój żużla - tak jak zapewnia szef światowego żużla? Postanowiłem się przyjrzeć temu z bliska.

  Więcej felietonów
Ostatni artykuł
   Wielki powrót Goddena czy jednorazowy wyskok?

Patrząc na rynek żużlowych silników można zauważyć, że od kilkunastu lat totalnym dominatorem jest marka GM. Włoskich silników używa niemal cała żużlowa populacja zawodników. Zdarzały się wyjątki, gdy któryś z zawodników miał zamontowany silnik Jawy czy GTR. W tym roku swój produkt przedstawiła firma Godden, która swoje triumfy święciła głównie w latach 80. i 90. XX wieku.

  Więcej artykułów
Design by Danno - Copyright by eSpeedway.pl - Engine by wmaster.eu