Wywiady
Paweł Strugała: Chcę skontaktować się z prezesami Unii
Od kilku lat na torach lodowych pojawia się Paweł Strugała. Jeszcze w ubiegłym sezonie startował z licencją szwajcarską, ponieważ tam mieszka i ma swoich sponsorów. Podczas styczniowej rundy Golden Spike Series w Weißenbach zadebiutował z polskim „prawem jazdy”. Numer dwa reprezentacji Polski zgodził się odpowiedzieć naszej redakcji na kilka pytań.
Pochodzisz z Zakliczyna położonego nie daleko Tarnowa. Nie kusiło Cię nigdy, by spróbować swoich sił w klasycznym żużlu?
- Jakby mi ktoś zaproponował to bym spróbował (śmiech). Jakoś mnie to nigdy nie ciągnęło, nie miałem okazji się sprawdzić.
Rozumiem, że do wyścigów torowych dotarłeś dopiero w Szwajcarii?
- Tak. Dopiero w Szwajcarii zacząłem jeździć. Zaszczepiłem się wyścigami na lodzie przez moich polskich kolegów. Muszę jednak przyznać, że chciałbym spróbować sił w klasycznym speedway'u. Gdy przyjadę latem do Polski, będę chciał się skontaktować z prezesami Unii Tarnów. Może zechcą mieć też zawodnika lodowego? Wtedy mógłbym też spróbować sił na klasycznym torze. Wszystko jest możliwe. W każdym razie czuję się na siłach, by spróbować się w żużlu.
To byłaby świetna promocja dla wyścigów na lodzie! Nie uważasz, że w Polsce jest za mało ośrodków tego sportu? Poza Sanokiem nie ma stałych miejsc, gdzie mogą być rozgrywane zawody. To nie sprzyja rozwijaniu się dyscypliny.
- To wszystko zależy od sponsorów. Ja mam ich mało, więc nie posiadam zbyt wielu środków na ten sport. Jest bardzo trudno o wsparcie. Jeśli byłoby odpowiednie, mógłbym kupować lepsze motory, lepsze komponenty. Nie można robić nic na siłę, bo to się wiąże z ryzykiem, a przecież zdarzały się nawet wypadki śmiertelne.
Jeszcze w ubiegłym roku Paweł startował z licencją szwajcarską.
Wspomniałeś o śmiertelnych wypadkach. Jak została odebrana w Waszym środowisku tragedia w Vasteras, gdzie zginął Peter Koij?
- Bardzo nas to zmartwiło. Jesteśmy jak jedna rodzina. To nie jest miłe, gdy się słyszy, że któryś ze swoich chłopaków zginął. To bardzo przykre.
To pytanie jest pewnie przez Was, zawodników, nie lubiane – czy to wydarzenie wpłynęło w jakiś sposób na Waszą psychikę?
- Tak. Przez takie coś ma się większy respekt na torze. Nieraz trzeba jechać taktycznie, lepiej odpuścić, przyjechać na tym gorszym miejscu zamiast ryzykować. Odpuszcza się, przyjeżdżając na drugiej, trzeciej czy nawet czwartej pozycji, byle w całości. Upadki są najgorsze, bo zazwyczaj kończą się złamaniami czy mocnymi poturbowaniami.
Tegoroczna zima była do tej pory bardzo łaskawa. Właściwie poza Rosją można było trenować tylko na północy Szwecji. Ty byłeś pierwszym Polakiem, który postanowił wyjechać na tor. Jeździłeś w Funasdalen. Zapewne w związku z tym miałeś spore ambicje aby powalczyć w kwalifikacji IMŚ. Jak oceniasz swój występ?
- Był dobry. Nie jest źle, ale zawsze może być lepiej. Tak jak wcześniej powiedziałem, nie chciałem ryzykować. Lepiej dojechać na gorszej pozycji, stracić punkt czy nawet dwa, ale dojechać cało, bez upadku. Motor też był nie do końca sprawny. Na oficjalnym treningu upadłem, a inny zawodnik wjechał na niego. Tylny błotnik uległ sporym zniszczeniom, musiałem go skleić na dziś (rozmowa została przeprowadzona 28.01 – przyp. red.). Jest ciężko. Jeżeli masz dobre komponenty, dużo pieniędzy i sponsorów to można się bawić. Wtedy czujesz się pewniej, wiesz co motocykl potrafi, możesz z siebie więcej dać. Jeśli sprzęt zawodzi to nie da się tego przeskoczyć.
Tak się składa, że zawodnicy, oprócz Rosjan, o dużym zapleczu sponsorskim i sprzętowym pochodzą z krajów niemieckojęzycznych. Można powiedzieć, że Ty również wywodzisz się z takiego państwa. Gdzie masz więcej sponsorów – w Szwajcarii czy Polsce?
- W Szwajcarii mamy polski team. Sponsorów mamy mało, sponsorujemy właściwie sami siebie (chodzi o firmę byłego zawodnika, Arkadiusza Kucharskiego – przyp. red.). W Szwajcarii jest bardzo ciężko o pomoc. Ktoś przyniesie 10 litrów oleju i chce za to wielką reklamę. W tamtym roku nie miałem możliwości szukać wsparcia w Polsce, ale teraz będę się starał, bo muszę. Jeśli chcemy mieć dobre wyniki to albo zaczynamy wszystko na profesjonalnym poziomie, albo kończymy. Do tej pierwszej drogi blokują nas finanse. Wyścigi na lodzie to bardzo drogi sport, droższy od żużla. Motory kosztują dwa razy więcej od klasycznych, a ich utrzymanie nawet dziesięć razy.
Aby Paweł mógł się rozwijać, niezbędni są sponsorzy.
Wszystkich w tym roku pytam o Nikołaja Krasnikowa. Rosjanin w ubiegłym sezonie ogłosił koniec kariery, jednak, jak widać, wciąż ściga się i to ze świetnymi wynikami. Jest to dla Ciebie zaskoczeniem?
- Rosjanie jeżdżą praktycznie pół roku. Za nim przyjadą do nas, do Europy, są rozjeżdżeni. Znają swoje możliwości, dodatkowo mają dobrych mechaników. Oni zarabiają na tym pieniądze. Nie pracują nigdzie indziej, tylko jeżdżą, tak jak w Polsce żużlowcy. Są profesjonalistami. Trenują dzień w dzień, ciągle mają zawody. Ja w Szwecji mam tylko trzy dni jazdy, ale jeśli Cię na to stać, możesz wybrać się do Rosji czy Skandynawii na miesiąc lub dwa i jeździć. Gdyby Polacy mieli pieniądze, mogliby sobie na coś takiego pozwolić i też by osiągali dobre wyniki. Ja pracuję, sprzęt sobie sam kupuję. Trzeba na to patrzeć od tej strony. To nie jest takie proste, jak się wydaje. My inwestujemy w ten sport niesamowite pieniądze, nic z tego nie mając.
No właśnie. Jak udaje Ci się łączyć pracę zawodową z wyścigami. Przecież w zimie trzeba im poświęcić trochę czasu na wyjazdy do Szwecji, Rosji...
- Na razie wiążę początek z końcem. W pracy nie mam problemów, mam dobrego szefa z którym mogę się dogadać i mogę wyjeżdżać. Gdyby było ich więcej, mógłby się pojawić problem. Gdybym miał pieniądze, mógłbym pracować pół roku, a na kolejne wyjechać i być utrzymywanym przez sponsorów.
Dzięki za rozmowę.
- Dzięki.
ELITE LEAGUE
Belle Vue Aces - Eastbourne Eagles
poniedziałek, godzina 20:30
Peterborough Panthers - Birmingham Brummies
poniedziałek, godzina 20:30
KNOCKOUT CUP
Wolverhampton Wolves - Poole Pirates
poniedziałek, godzina 20:30
| 1. | Azoty Tauron Tarnów | 6 | 11 | +69 |
| 2. | Stal Gorzów Wlkp. | 5 | 8 | +68 |
| 3. | Unia Leszno | 5 | 7 | +10 |
| 4. | Unibax Toruń | 5 | 6 | +26 |
| 5. | Polonia Bydgoszcz | 6 | 6 | +7 |
| 6. | Lotos Wybrzeże Gdańsk | 6 | 4 | -34 |
| 7. | Betard Sparta Wrocław | 6 | 4 | -39 |
| 8. | Stelmet Falubaz Zielona Góra | 3 | 3 | -2 |
| 9. | Dospel Włókniarz Częstochowa | 6 | 2 | -66 |
| 10. | PGE Marma Rzeszów | 4 | 1 | -39 |
| 1. | Lechma Start Gniezno | 6 | 10 | +24 |
| 2. | Orzeł Łódź | 6 | 7 | +45 |
| 3. | GTŻ Grudziądz | 4 | 5 | +2 |
| 4. | Lokomotiv Daugavpils | 5 | 4 | -18 |
| 5. | Ostrovia Ostrów Wlkp. | 5 | 4 | -37 |
| 6. | Lubelski Węgiel KMŻ | 4 | 3 | -16 |
| 1. | Kolejarz Rawag Rawicz | 6 | 10 | +52 |
| 2. | Kolejarz Opole | 6 | 7 | +29 |
| 3. | ROW Rybnik | 6 | 7 | +28 |
| 4. | KSM Krosno | 6 | 6 | -25 |
| 5. | Victoria Piła | 6 | 5 | -54 |
| 6. | Wanda Kraków | 6 | 4 | -27 |
| 1. | The Lakeside Hammers | 8 | 20 | +87 |
| 2. | Eastbourne Eagles | 10 | 16 | -4 |
| 3. | Poole Pirates | 5 | 14 | +31 |
| 4. | Swindon Robins | 6 | 12 | +22 |
| 5. | Birmingham Brummies | 5 | 10 | +14 |
| 6. | Coventry Bees | 7 | 9 | +1 |
| 7. | King’s Lynn Stars | 8 | 8 | -5 |
| 8. | Peterborogh Panthers | 6 | 8 | -25 |
| 9. | Wolverhampton Wolves | 5 | 6 | -8 |
| 10. | Belle Vue Aces | 6 | 0 | -113 |
| 1. | Dackarna Malilla | 3 | 6 | +24 |
| 1. | VMS Elit Vetlanda | 3 | 6 | +24 |
| 3. | Piraterna Motala | 3 | 4 | -4 |
| 4. | Vargarna Norrkoeping | 2 | 2 | +2 |
| 5. | Valsarna Hagfors | 3 | 2 | -6 |
| 6. | Vastervik Speedway | 3 | 2 | -8 |
| 7. | Indianerna Kumla | 3 | 0 | -16 |
| 8. | Hammarby Sztokholm | 2 | 0 | -18 |
| 1. | 44 | |
| 2. | 43 | |
| 3. | 43 | |
| 4. | 41 | |
| 5. | 39 | |
| 6. | 35 | |
| 7. | 26 | |
| 8. | 25 | |
| 9. | 22 | |
| 10. | 20 | |
| 11. | 17 | |
| 12. | 15 | |
| 13. | 15 | |
| 14. | 15 | |
| 15. | 14 |
![]() |
Mirosław Jabłoński był liderem Dospelu CKM Włókniarz Częstochowa w niedzielnym spotkaniu przeciwko Unibaksowi Toruń. Popularny Miras zdobył dla Lwów, aż dziesięć punktów z bonusem, lecz nie udało mu się odnieść indywidualnego zwycięstwa. Jak przyznał po meczu, ciągle uczy się jazdy w Ekstralidze i płaci frycowe.
Więcej wywiadówŚmierć Lee Richardsona pokazała, jak moralnie zepsuta jest nasza żużlowa ekstraliga. Umarł człowiek, a w Gorzowie w najlepsze bili się o ligowe punkty. Falubaz miał nadzieję odrobić straty, bo przecież w innym razie kierownictwo drużyny nie zrobiłoby rezerwy taktycznej (dziwi mnie, że ktoś w ogóle miał do tego głowę).
Więcej felietonówUbiegła niedziela to jeden z najczarniejszych dni ostatnich lat dla fanów speedwaya. Po upadku na torze we Wrocławiu do szpitala odwieziony został Lee Richardson, gdzie kilka godzin później stwierdzono jego zgon. Dziś postaram się opisać wydarzenia, które miały miejsce w ostatnich dniach.
Więcej artykułów