Artykuły
Prosto i w lewo: Faworyci i outsiderzy
Na dobre rozkręciła się Żużlowa Ekstraliga. Po niemrawym początku i przerwie spowodowanej żałobą narodową, która przyczyniła się do odwołania dwóch kolejek ligowych, rozgrywki nabierają tempa. Wolny niedzielny termin wykorzystano na nadrabianie zaległości z początku sezonu, a długi weekend był już okazją do rozegrania spotkań zgodnie z planem i zaangażowaniu się w pełni w ligowy sezon. Pierwsze pełnowymiarowe oddechy metanolu dały nam wstępny obraz układu sił ekstraligowych drużyn. Kto udowodnił status faworyta do medali, a kto zaskoczył lub rozczarował?
Największy zawód inauguracji sezonu to niewątpliwie aktualny Drużynowy Mistrz Polski Falubaz Zielona Góra, który mimo trzech rozegranych meczów jako jedyny nie odniósł jeszcze zwycięstwa i bez zdobyczy punktowej zamyka tabelę. Przyzwoicie spisuje się w nim nowy nabytek- Jankes Greg Hancock, który słusznie jest kreowany na lidera zespołu. Dość przeciętnie jeżdżą natomiast Piotr Protasiewicz, Rafał Dobrucki i Fredrik Lingren, którzy tworzyli trzon mistrzowskiej ekipy. Odczuwalny jest brak na pozycji juniora Grzegorza Zengoty, który nie jest już tak dobry jako senior.
Podobnie jak w poprzednim roku, chimeryczną dyspozycję prezentuje Unibax Toruń. Po zwycięstwach u siebie z Betardem Wrocław i wspomnianym Falubazem przyszła klęska w Bydgoszczy w derbach Pomorza i Kujaw, gdzie katastrofalnie pojechali Polacy, choć Adrian Miedziński spisywał się do tej pory dobrze. Równą formę utrzymują Ryan Sullivan, Chris Holder oraz syn marnotrawny bajkopisarz z kraju Hamleta Hans Andersen. Jeśli i Darcy Ward dostosuje się do postawy liderów swojego zespołu, Anioły po raz kolejny będą jednymi z faworytów do mistrzostwa.
Skazywane na pożarcie częstochowskie Lwy pokazały swój pazur pokonując bydgoską Polonię, mimo że zdobyli tylko 44 punkty. Ten wyjątkowo nietypowy wynik nastąpił przez zbieg okoliczności do sześcianu, bo aż trzy razy zdarzyło się, by co najmniej dwóch zawodników w jednym wyścigu nie dojechało do mety. W szóstym biegu na tor upadł Denis Gizatulin doprowadzając tym samym do powtórki, w której za przerwanie wyścigu wykluczony został Antonio Lindbaeck, a w kolejnej powtórce walka o trzy punkty toczyła się już tylko między zawodnikami gospodarzy.
W gonitwie dziesiątej rosyjska torpeda Emil Sajfutdinow staranował swojego klubowego kolegę Andreasa Jonsoona, który długo nie podnosił się z toru. W kolejnym podejściu na tym samym łuku z nawierzchnią zapoznał się Lewis Bridger, który nie zdołał kontynuować jazdy i został zdublowany i na torze pozostało tylko dwóch zawodników. W ostatnim biegu zamiast emocji, było kupę śmiechu. Powstający po upadku na pierwszym łuku Peter Karlsson tak się przejął tym, że jego partner jedzie trzeci, co dawało zwycięstwo przyjezdnym, że zemdlał z wrażenia przerywając bieg.
W powtórce falstart zaliczył Andreas Jonsson, ale sędzia długo zastanawiał się, czy nie była to wina taśmy startowej. Gdy zapaliła się biała lampka oznaczająca wykluczenie Szweda, na trybunach rozbrzmiał okrzyk radości, bo oznaczało to, że wystarczy, by Jonas Davidsson przywiózł spokojnie dwa punkty, aby dwa duże punkty pozostały pod Jasną Górą. W kolejnym podejściu Skandynaw nawet nie próbował powalczyć z niepokonanym tego dnia Grzegorzem Walaskiem. Siłą Włókniarza była wyrównana drużyna. Jedynie Sławomir Drabik jeździł jakby na motocyklu z innej klasy.
W zespole znad Brdy oprócz Walaska i Jonssona dobrze zaprezentował się Robert Kościecha i pierwszej części zawodów Sajfutdinow. Porażka była spowodowana głównie słabą postawą Lindbaecka i Denisa Gizatulina. Pechową porażkę na torze w Częstochowie żużlowcy z gryfem na plastronie powetowali sobie w Derbach Pomorza i Kujaw, w których rozgromili toruńskie Anioły po dziesięciu wyścigach prowadząc już 43:17 i wygrywając ostatecznie 58:32. W zeszłym sezonie Poloniści byli rewelacją play off. W tym ich walka o medale nikogo już nie będzie dziwić.
Gorzej niż w poprzednim sezonie nie może być w Unii Leszno. Podobnie jak w przypadku wspomnianych Bydgoszczan, po porażce na wyjeździe, mimo prowadzenia niemal przez cały mecz, Byki zrekompensowały sobie straty, dystansując rywali w kolejnych zmaganiach. Wysoką formę z poprzedniego sezonu potwierdza Jarosław Hampel wspomagany nowym nabytkiem klubu Januszem Kołodziejem. Rewelacją rozgrywek jest Troy Batchelor, a swoje robi weteran Leigh Adams. W wysokiej formie jest też Damian Baliński, a dobrze prezentuje się również Jurica Pavlić.
Drugą drużyną, która chce zmazać plamę z poprzedniego roku jest gorzowska Stal. Wszystkie pojedynki następców Edwarda Jancarza były bardzo wyrównane, a we wszystkich przypadkach przepuszczali oni ostateczny atak w końcówce spotkań. Zwycięstwa z Unią Leszno, w Tarnowie i remis we Wrocławiu dały klubowi z miasta nad Wartą prowadzenie w tabeli. W drużynie widać jednak zróżnicowanie formy. Swoje robią Tomasz Gollob i Nicki Pedersen oraz Matej Zagar, ale jedynie przebłyski formy mają Tomasz Gapiński i David Ruud, a juniorzy są totalnie bez formy.
Marek Cieślak marzy zapewne o tym, żeby w kolejnym sezonie jego WTS nie walczył już tylko o utrzymanie, ale o coś więcej. Jak na razie wyraźnie uległ w Toruniu i doznał klęski u siebie z Unią Leszno. W międzyczasie zremisował ze Stalą we Wrocławiu, ale prawdziwą sensację sprawił w w Grodzie Bahusa pokonując mistrza Polski Falubaz Zielona Góra. Jak do tej pory trenera raczej zawodzą jednak liderzy Jason Crump i Kenneth Bjerre, ale coraz lepszy jest młodzian Maciej Janowski. Przyzwoicie jeździ Leon Madsen, ale poniżej oczekiwać spisuje się Daniel Jeleniewski.
Po rocznej banicji w I lidze, w której nie miały sobie równych, do najwyższej klasy rozgrywkowej powracają tarnowskie jaskółki. Zdecydowały się one postawić na zawodników, którzy wywalczyli awans w zeszłym roku, dokonując jedynie dwóch wymian. Krzysztof Kasprzak jeździ jednak średnio, a Tomasz Jędrzejak ma kłopoty w załapaniem się do składu. W drużynie brak jest gwiazd, ale dzięki solidnej postawie Sebastiana Ułamka, Bjarne Pedersena i Martina Vaculika rozgromiła ona Myszki Miki, ale było to za mało, by pozostawić w Mościcach punkty za mecz z Gorzowem.
| 1. | Stelmet Falubaz Zielona Góra | |||
| 2. | Unia Leszno | |||
| 3. | Stal Gorzów | |||
| 4. | Unibax Toruń | |||
| 5. | PGE Marma Rzeszów | |||
| 6. | Polonia Bydgoszcz | |||
| 7. | Lotos Wybrzeże Gdańsk | |||
| 8. | Betard Sparta Wrocław | -2 | ||
| 9. | Tauron Azoty Tarnów | -2 | ||
| 10. | Włókniarz Częstochowa | -4 | ||
| 1. | GTŻ Grudziądz | |||
| 2. | Lokomotiv Daugavpils | |||
| 3. | Orzeł Łódź | |||
| 4. | Polonia Piła | |||
| 5. | Lubelski Węgiel KMŻ | |||
| 6. | Lechma Start Gniezno | -3 | ||
| 7. | Ostrovia Ostrów | -3 | ||
| 1. | Kolejarz Opole | |||
| 2. | Speedway Wanda Kraków | |||
| 3. | ROW Rybnik | |||
| 4. | Kolejarz Rawag Rawicz | |||
| 5. | KSM Krosno | |||
| 1. | Poole Pirates | |||
| 2. | Eastbourne Eagles | |||
| 3. | King’s Lynn Stars | |||
| 4. | The Lakeside Hammers | |||
| 5. | Coventry Bees | |||
| 6. | Peterborogh Panthers | |||
| 7. | Belle Vue Aces | |||
| 8. | Wolverhampton Wolves | |||
| 9. | Birmingham Brummies | |||
| 10. | Swindon Robins | |||
| 1. | Piraterna Motala | |||
| 2. | Indianerna Kumla | |||
| 3. | Hammarby Sztokholm | |||
| 4. | VMS Elit Vetlanda | |||
| 5. | Valsarna Hagfors | |||
| 6. | Vargarna Norrkoeping | |||
| 7. | Dackarna Malilla | |||
| 8. | Vastervik Speedway | |||
| 1. | ||
| 2. | ||
| 3. | ||
| 4. | ||
| 5. | ||
| 6. | ||
| 7. | ||
| 8. | ||
| 9. | ||
| 10. | ||
| 11. | ||
| 12. | ||
| 13. | ||
| 14. | ||
| 15. |
![]() |
Od kilku lat na torach lodowych pojawia się Paweł Strugała. Jeszcze w ubiegłym sezonie startował z licencją szwajcarską, ponieważ tam mieszka i ma swoich sponsorów. Podczas styczniowej rundy Golden Spike Series w Weißenbach zadebiutował z polskim „prawem jazdy”. Numer dwa reprezentacji Polski zgodził się odpowiedzieć naszej redakcji na kilka pytań.
Więcej wywiadówLubimy teorie spiskowe. Nawet jeśli jakąś historię opowiedzianą przez “wariata” uważamy za absurdalną, czy wręcz głupią, to chętnie jej słuchamy. Choćby po to, żeby się pośmiać. I ja taką historię chciałbym wam, moi drodzy czytelnicy, przedstawić. Jej ocenę pozostawiam waszej inteligencji.
Więcej felietonówMłodzi Pawliccy początkowo interesowali się bardziej jazdą konną i skokami przez przeszkody. Trudno się temu dziwić, gdyż rodzina ma ranczo Dajana w Lesznie, a tam żywot wiedzie blisko 30 koni. Z czasem Przemka i Piotra zaczęło ciągnąć jednak w stronę żużla. Rodzina podzieliła się więc sympatiami: Wioletta Pawlicka i córka Dajana pozostały przy miłości do koni, a chłopacy z ojcem rozwijali miłość do koni mechanicznych.
Więcej artykułów