POLSKA
Ekstraliga: Unia Leszno - WTS Atlas Wrocław 61:29 (relacja)
2008-07-20 23:24:38 Adam Gbiorczyk inf.własna

Mecz w cieniu
Przemysława Pawlickiego. Szesnastoletni wychowanek
Unii Leszno, zaliczył jeden z najlepszych debiutów w Ekstralidze w całej historii. Starszy syn Piotr Pawlickiego zdobył jedenaście punktów w czterech startach. Tyle samo
oczek dla
Unii zdobyli również:
Krzysztof Kasprzak,
Jarosław Hampel i
Leigh Adams. Dla
najlepiej punktował Daniel Jeleniewski- 7 oczek.Pierwszy bieg zawodów miał nieco inny charakter niż zazwyczaj. Przeważnie było to swego rodzaju bieg rozgrzewający publiczność i przygotowujący do wielkich emocji. Tym razem oczy całego stadionu skierowane były na filigranową posturę, wychowanka leszczyńskich Byków- Przemka Pawlickiego. Szesnastolatek ustawiony na pierwszym polu startowym, swego pierwszego biegu ligowego w życiu. Każdy zadawał sobie pytanie: Spali się?, Zerwie taśmę?. Nic z tych rzeczy. Młodzian po bardzo dobrym starcie momentalnie znalazł się koło przed jadącym z drugiego pola Maciejem Janowskim. Kapitalnie z trzeciej bramki wypalił Jurica Pavlic i Uniści wyszli na podwójne prowadzenie. Brawom i okrzykom nie było końca, gdy Przemek na dystansie wyprzedził jeszcze Pavlica i zwyciężył. Po tych krzepiących wieściach, że ze szkoleniem w leszczyńskim klubie nie jest najgorzej, przyszedł czas na kolejną gonitwę. Tym razem pod taśmą stanęli dwaj zawodnicy, którzy rok temu przywozili do mety same piątki na leszczyńskim stadionie. Niestety tym razem tak nie było. Para Unii przegrała start i musiała ostro pocić się na dystansie, aby uratować honor i nie przegrać w stosunku 1:5. Przedzielić parę Jędrzejak- Schlein udało się tylko Kasprzakowi po błyskotliwym ataku tuż przy krawężniku na wyjściu z drugiego wirażu. Gonitwa trzecia to remis po zwycięstwie Mariusza Węgrzyka, który po dobrym wyjściu spod taśmy, znakomicie napędził się przy bandzie i wyprzedził na prostej Jarosława Hampela.
Leigh Adams był dziś nie do ugryzienia. "Plecy pokazał" mu tylko Przemysław Pawlicki
Można by rzecz, że wyścig czwarty zakończył emocje w tym spotkaniu, gdyż po jego zakończeniu rozpoczął się marsz triumfalny gospodarzu ku trzem punktom. Nic z tych rzeczy. Wynik spotkania w żaden sposób nie odzwierciedla hartu ducha i zaangażowania, jakie w to spotkanie włożyli osłabiani goście. Po dwóch zwycięskich gonitwach 5:1 przez pary Unii Leszno, gdzie znów ząbki pokazał Przemek Pawlicki, który w parze z Leigh Adamsem wygrał 5:1 ze Słaboniem i Siterą, goście postanowili się miejscowym odpłacić. I udało im się to w pojedynku numer siedem. Po wzorowym rozegraniu pierwszego wirażu, inna nadzieja polskiego żużla- Maciej Janowski wyszedł na czoło stawki, a ubezpieczał go niedoceniany Krzysztof Słaboń, który swą pracę wykonał na tyle skutecznie, że ani Kasper, ani Balina nie zdołali już pokrzyżować szyków wrocławianom.
Mawiają, że prawdziwego mężczyznę poznaje się po tym, jak kończy, a nie zaczyna... zawody
Czy było to ostatnie tchnienie gości? Absolutnie nie. Mimo, iż kolejne wyścigi seriami padały łupem Unii, to zazwyczaj nie przychodziło to łatwo. w Gonitwie dziesiątej kapitalna walkę z Adamem Shieldsem i Jarosławem Hampelem stoczył Krzysiek Słaboń, który najpierw jechał na prowadzeniu, by spaść na trzecią pozycję. Po chwili był znowórz pierwszy gdyż brawurowym atakiem a'la Damian Baliński wcisnął się między prowadzącą parę leszczynian. Kontratak Hampela i Shieldsa, i Słaby znów jest trzeci. Na prostej jednak wrocławianin rozpędza się i mija Australijczyka. 4:2 po pięknym, iście żużlowym wyścigu. Niestety kolejne trzy odsłony niedzielnego widowiska w Lesznie chyba spuściły trochę powietrza z charakterów Atlasowców. Przed biegami nominowanymi było 54:24 dla Unii i wszystko już było jasne, poza rozmiarem porażki przyjezdnych.
Przemysław Pawlicki zaliczył najlepszy debiut w historii Speedway Ekstraligi i jeden z najlepszych w całej historii żużla w najwyższej klasie rozgrywkowej w Polsce
Pierwszy z nominowanych biegów zapamiętany zostanie głównie za sprawą kapitalnego ataku młodego Pawlickiego, który rozpędzając się przed dwa okrążenia zdołał wyprzedzić przy krawężniku i wywieźć pod bandę Macieja Janowskiego, który chwilę później po tym ataku upadł i został wykluczony z powtórki. Bieg zakończył się wynikiem 4:2 dla Unii po zwycięstwie Kasprzaka, przed Jędrzejakiem i Pawlickim. W drugiej gonitwie znów zaspała na starcie para gospodarzy, którzy musieli sie sporo napocić, aby wydrzeć pięć oczek gościom, a właściwie to dwa, bo bieg zakończył się remisem, po zwycięstwie Jeleniewskiego, przed Pavlicem, Hampelem i Słaboniem.
Unia Leszno: 61
9. D. Baliński (0,0,2) 2
10. K. Kasprzak (2,1,3,2*,3) 11+1
11. J. Hampel (2,3,3,2*,1*) 11+2
12. A. Shields (1*,2*,1,3) 7+2
13. L. Adams (2*,3,3,3) 11+1
14. P. Pawlicki (3,3,1,3,1) 11
15. J. Pavlic (2*,2*,2*,2) 8+3
WTS Atlas Wrocław: 29
1. T. Jędrzejak (1,1,1,1,2) 6
2. R. Schlein (3,0,0,0) 3
3. M. Węgrzyk (3,0,W,0) 3
4. D. Jeleniewski (0,2,1,1,3) 7
5. K. Słaboń (1,2*,2,1,0) 6+1
6. M. Janowski (0,3,0,0,W) 3
7. F. Sitera (1,0) 1
Bieg po biegu:
1. P. Pawlicki, J. Pavlic, F. Sitera, M. Janowski 5:1 (5:1)
2. R. Schlein, K. Kasprzak, T. Jędrzejak, D. Baliński 2:4 (7:5)
3. M. Węgrzyk, J. Hampel, A. Shields, D. Jeleniewski 3:3 (10:8)
4. P. Pawlicki, L. Adams, K. Słaboń, F. Sitera 5:1 (15:9)
5. J. Hampel, A. Shields, T. Jędrzejak, R. Schlein 5:1 (20:10)
6. L. Adams, D. Jeleniewski, P. Pawlicki, M. Węgrzyk 4:2 (24:12)
7. M. Janowski, K. Słaboń, K. Kasprzak, D. Baliński 1:5 (25:17)
8. L. Adams, J. Pavlic, T. Jędrzejak, R. Schlein 5:1 (30:18)
9. K. Kasprzak, J. Pavlic, D. Jeleniewski, M. Węgrzyk (W) 5:1 (35:19)
10. J. Hampel, K. Słaboń, A. Shields, M. Janowski 4:2 (39:21)
11. L. Adams, K. Kasprzak, D. Jeleniewski, R. Schlein 5:1 (44:22)
12. P. Pawlicki, J. Hampel, T. Jędrzejak, M. Janowski 5:1 (49:23)
13. A. Shields, D. Baliński, K. Słaboń, M. Węgrzyk 5:1 (54:24)
14. K. Kasprzak, T. Jędrzejak, P. Pawlicki, M. Janowski (W) 4:2 (58:26)
15. D. Jeleniewski, J. Pavlic, J. Hampel, K. Słaboń 3:3 (61:29)