
We wczorajszym meczu XII kolejki
RKM Rybnik pokonał na własnym stadionie
GTŻ Grudziądz w stosunku
59:34. Poniżej przedstawiamy Państwu wypowiedzi trenerów, działaczy oraz głównych aktorów niedzielnego widowiska.
RKM Rybnik
Mirosław Korbel - trener:Z mojego punktu widzenia jeszcze nie jesteśmy w pierwszej czwórce, bo trzeba jeszcze wygrać mecz z Poznaniem. Jest tylko jedno pytanie – kto w tym meczu pojedzie. Skład na dzisiejszy mecz zmieniałem cały tydzień. Z Poznaniem nie pojadą na pewno Rosjanie, którzy mają w tym samym dniu Indywidualne Mistrzostwa Rosji. Będzie trzeba się nieźle napocić, by ten mecz wygrać.
Chris Harris – 15 punktów:To były ciekawe zawody, ciekawy wieczór. Testowałem kilka swoich silników. Próbowałem różnych ustawień, innego ustawienia na starcie. Wszystko przezornie na przyszłość. Jestem zadowolony. Jeśli chodzi o atmosferę w drużynie to nie mogę powiedzieć złego słowa. Trzymamy się razem, chłopaki pokazali się z naprawdę dobrej strony, mamy dużo punktów. Nic tylko się cieszyć.
Rory Schlein – 8+1 punktów:Było dobrze, wygraliśmy, a to chyba najważniejsze na dzień dzisiejszy (śmiech – dop.red.). Nie chciałbym się wypowiadać o konflikcie zawodników z trenerem, nie czas i miejsce na to. Mam do siebie pretensje o wyścig, w którym przyjechałem na ostatniej pozycji. Poza tym było całkiem nieźle. Ciągle szukam odpowiednich ustawień. Na pewno będzie lepiej.
GTŻ Grudziądz
Maciej Simionkowski – dyrektor GTŻ Grudziądz:Nie będę wnikał w ocenę indywidualnej postawy każdego z zawodników, bo od tego jest trener. Na pewno przyjechaliśmy do Rybnika powalczyć o dobry wynik. Wiadomo, nigdy nie byliśmy stawiani w roli faworytów podczas meczów wyjazdowych, nie wychodzimy nam one najlepiej, ale myślę, że w końcówce zaprezentowaliśmy się całkiem nieźle. Myślę, że nie narobiliśmy kibicom wstydu. Zostały nam jeszcze dwa spotkania – z Gorzowem u siebie i Lublinem na wyjeździe. Thomas Stange miał dzisiaj zawody w Niemczech, dlatego nie mógł wystartować. Doszły mnie przykre informacje, że złamał rękę, ma dość mocny wstrząs mózgu. Miał wypadek w pierwszym swoim wyścigu, aczkolwiek będę się z nim kontaktował jutro i będę wiedział, jak to wszystko wyglądało. Trzeba się pozbierać i zebrać jak najlepszy skład na Gorzów, ponieważ najbardziej istotne jest to, by wygrywać mecze u siebie, a szczególnie z Gorzowem, które piastuje pierwsze miejsce w tabeli.
Andrzej Maroszek – trener:Do końca rudny zasadniczej pozostało jeszcze trochę meczy. Na pewno nie stoimy na straconej pozycji, wręcz przeciwnie. Prawda jest taka, że jesteśmy drużyną własnego toru. Tak jak Ostrów czy Gdańsk wyjechali od nas pokonani, tak również może i za tydzień Gorzów. Być może uda nam się poszukać punktów na wyjeździe w Lublinie. Nie ukrywam, że od początku wiedzieliśmy, że większe szanse będziemy mieli w meczu właśnie z Lublinem niż tu w Rybniku. Sprawa pierwszej czwórki nadal jest otwarta. Nie będzie żadnych specjalnych przygotowań. Czekają nas dwa treningi i generalny w sobotę. Nie chciałbym teraz mówić o zmianach w składzie, może będą, może nie. Możliwe, że skorzystamy z zastępstwa zawodnika, ale tego nie gwarantuję. Jacek Krzyżaniak czuje się dobrze – chodzi, normalnie funkcjonuje, nawet chciałby już na motocykl wsiąść, ale musi jednak jeszcze troszeczkę odpocząć. Ten wypoczynek potrwa pewnie do play-offów, czekamy aż lekarze zezwolą mu na start, podpiszą kartę zdrowia – wówczas nie będę widział problemów, by wystartował. Poważnym osłabieniem jest kontuzja Thomasa Stange. Z tego, co wiem, ma złamaną rękę i wstrząśnienie mózgu. Gdybym dziś mógł za niego zastosować zastępstwo zawodnika, na pewno wynik byłby inny.
Christian Hefenbrock – 13+1 punktów:Jestem zadowolony z przejścia do Grudziądza. To był rzeczywiście dobry krok. Oczywiście nadal mam dobre kontakty z ludźmi w Częstochowie. Mimo że przeniosłem się do niższej ligi, cieszę się z tych przenosin. W Częstochowie było bardzo ciężko się załapać do składu, ponieważ jeździ tam wielu dobrych zawodników. Ja chciałem jeździć w każdym meczu i to najlepiej jak najwięcej. Tutaj jest to możliwe. Dzisiejszy występ w moim wykonaniu, mogę powiedzieć, że był całkiem niezły, przeplatałem dobre wyścigi ze słabszymi, ale ogólnie jest to przyzwoity wynik.
Kamil Brzozowski – 3 punkty:Na pewno mój wynik mnie nie satysfakcjonuje. Nie mogłem się spasować z tutejszym torem. Może miałem za słabe motory, bo w Grudziądzu nawierzchnia jest całkiem inna, jest twardo. Nie ma co załamywać rąk. To jest dopiero trzeci mecz, w którym pojechałem słabo. Za tydzień jedziemy u siebie z Gorzowem. Nie będzie taryfy ulgowej. To jest moja praca, zarabiam na siebie. Będę z kolegami walczył. Muszę się troszkę przestawić psychicznie, bardziej uwierzyć w siebie, a powinno być dobrze, bo na sprzęt nie mogę narzekać.
Mariusz Puszakowski – 7 punktów:Dziś mi się naprawdę ciężko jeździło, jestem po kontuzji, miałem dwa miesiące przerwy. Tor sprawiał mi trochę problemów, nie potrafiłem się spasować, sił zabrakło w ostatnim biegu. Renat świetnie się napędził i mnie wyprzedził. Gratuluję mu tego, zrobił to świetnie. Znamy się bardzo dobrze, jeździmy razem we Władywostoku, wcześniej miałem okazję z nim jeździć w Swindon i w Ipswich w Anglii. Wydaje mi się, że na tym powinien polegać żużel, że po każdym biegu przybijamy sobie piątkę w ramach podziękowania za czystą walkę. Nadal mamy szansę na awans do pierwszej czwórki. Dziś nam nie wyszło – ja pojechałem słabiej niż zwykle, kilku zawodników też miało problemy. W zasadzie na swoim poziomie pojechał tylko Hefenbrock. Trzeba się przygotować na mecz w Gorzowie, później jest Lublin, który ma podobną nawierzchnię do tej w Rybniku. Nie odczułem jakoś specjalnie różnicy między ekstraligą a I ligą pewnie dlatego, że mój przypadek jest całkiem inny – rok temu od czerwca do końca roku nie jeździłem, bo byłem kontuzjowany. Teraz też miałem 2 miesiące absencji. Wychodzi praktycznie, że niemal rok nie jeździłem! Aktualnie robię wszystko, by nadrobić stracony czas, bo brak objeżdżenia daje o sobie znać. Szukam jak największej ilości startów w jakichkolwiek zawodach. Wierzę, że wyjdzie mi to na dobre, bo sprzęt jest dobry.