
Zapraszamy Państwa do zapoznania się z wypowiedziami udzielonymi przez bohaterów wczorajszego spotkania drugoligowego
KSM Krosno -
Orzeł £ódź, w którym padł wynik
52:41 na korzyść zespołu przyjezdnego.
Krzysztof Stojanowski - 9 pkt.
"Od ostatniego mojego pobytu w Krośnie nic się nie zmieniło. Parking dalej brudny, czarny. Wygraliśmy tutaj jako pierwsi w tym sezonie. Na taki wynik złożył się dobry wynik każdego z nas. Dzięki dzisiejszemu zwycięstwu wracamy do gry w walce o pierwszą ligę. Wiele zależy od innych wyników, ale przy odrobinie szczęścia możemy awansować, choć wydaję mi się, że będziemy musieli wywalczyć sobie awans w meczach barażowych. Dzięki startom w Anglii inaczej podchodzę do jazdy. Teraz czuję większy luz przed startami. Dzisiaj odjechałem 45-te zawody w tym sezonie i jestem bardzo zadowolony z moich wyników.
Jacek Wożniak (trener zespołu Orła £ódź)
"Jeśli chodzi o mój zespół to nie chciałbym nikogo szczególnie wyróżniać, ponieważ wszyscy zawodnicy pojechali na przyzwoitym poziomie i to był klucz do dzisiejszego sukcesu. Ja w krośnieńskim klubie spędziłem pięć lat i warunku torowe były takie, jak za moich czasów. Wiedziałem, jakie podpowiedzi przekazać chłopakom, aby nie popełniali większych błędów. Martin Vaculik był dzisiaj nie do ugryzienia i gratuluje mu dzisiejszego występu. Mam trochę żalu do Darka Fijałkowskiego, gdyż prowadził z nim w pierwszym łuku, ale dał się po zewnętrznej objechać. Uważam, że był równie szybki, jak Vaculik i mógł wygrać ten wyścig. Jeśli chodzi o zespół krośnieński to przyglądałem się m.in. jeździe Tomka Zywertowskiego i było widać, że dysponował dobrymi startami, ale na dystansie moi chłopcy go objeżdżali. Tomek przyznał mi rację, ale żużel to jest taki sport, że nie zawsze sprzęt da się idealnie dopasować do nawierzchni toru. Wydaje mi się, że mój wkład w zwycięstwo to tak około 30%."
Dariusz Fijałkowski - 8 pkt.
"
Ocenę mojego występu pozostawiam trenerowi oraz prezesom, ale osobiście uważam, że było całkiem nieźle. Drużyna pojechała równo i wygraliśmy też mecz. Co do wyścigu z Vaculikiem to trzeba przyznać, że był on szybszy i odskoczył mi na pierwszym łuku. Chciałem z nim wygrać ten wyścig, ale Słowak był dzisiaj nie do pokonania. W łódzkim klubie czuję się nieźle, czasem zawodzi mój sprzęt i to jest moja największa bolączka. Jeśli znajdę sponsorów na następny sezon to kupię dwa nowe silniki oraz ramy i powinno być wszystko ok. Ofertę łódzkiego klubu wybrałem, ponieważ otrzymałem bardzo dobre warunki, a pieniądze są wypłacane na bieżąco. Dzięki temu mam możliwość inwestowania w sprzęt i widać, że to przynosi efekty. Co do moich przyszłoroczny startów to wszystko w rękach prezesów. Żużel jest bardzo drogim sportem i już nie chcę dokładać do niego z własnej kieszeni, chociaż i tak dokładam, ponieważ część pieniędzy, które zarobię od razu inwestuję w sprzęt."
Martin Vaculik - 21 pkt.
"Dzisiejszy występ był bardzo dobry, jestem bardzo zadowolony z mojego sprzętu. Muszę w tym miejscu pochwalić mojego tunera Pana Vlado Dvoraka. Z mojej strony nie mogło być dzisiaj lepiej. Jestem bardzo zadowolony z tego, że udało mi się pobić rekord krośnieńskiego toru. Sprawa moich przyszłorocznych startów jest nadal otwarta i wiele zależy od regulaminu, jaki zostanie ogłoszony na przyszły sezon. W przyszłym tygodniu czekają mnie dwie ważne imprezy w Czechach. Mowa tutaj o finałach IM Czech i IM Czech Juniorów. W sobotę wystartuje w Tarnowie w turnieju indywidualnym."
Tomasz Zywertowski - 2 pkt.
" Poza Martinem Vaculikiem reszta zawodników zawiodła. Jedynie Tomek £ukasiewicz starał się cokolwiek zrobić. Reszta zawiodła i to nie podlega żadnej dyskusji. Zawaliliśmy ten mecz i trzeba będzie wyciągnąć wnioski z tej porażki. Na treningu wygląda wszystko znakomicie. Przychodzi mecz, a my jesteśmy kompletnie pogubieni. Drużyna przyjezdna dużo szybciej się spasowuje do toru niż my. Powinno się zrobić dwa dni treningu przed meczem, albo trening, który potrwa cztery godziny, abyśmy mogli się dobrze przygotować do pojedynku. Na treningu był jednak inny tor. W takim razie nie powinniśmy trenować i dopasowywać się od razu do nawierzchni na mecz lub tor powinien być przygotowywany jednakowo na trening i na mecz. W piątek nawierzchnia była przygotowana pod koło, a dzisiaj była skała. Jeśli chodzi o mnie to zupełnie nie jestem z siebie zadowolony. Fakt jest taki, że Bartek Kasprowiak trochę namieszał w dwóch naszych startach. Po wygranych startach zajeżdżał mi drogę. Po biegu powiedział, że wydawało mu się, że wywozi zawodnika rywala, a faktycznie to mnie wiózł na bandę. Jak będziemy wozić siebie nawzajem to wyniku nie zrobimy. W swoim pierwszy starcie czekałem na Bartka, ale co on później zrobił to ja sam nie wiem. Ciężko mi powiedzieć co było powodem tego, że po dobrych startach rywale na dystansie mnie dochodzili, a potem wyprzedzali. Jeden z motocykli odmówił posłuszeństwa w trakcie zawodów, a drugi, który był niby spasowany z torem po piątkowym treningu okazał się za słaby.
Czy byłbyś zainteresowany pozostaniem w Krośnie na przyszły rok?
Dzisiaj ciężko mi coś na temat pozostania w Krośnie powiedzieć. Moje wyniki nie są rewelacyjne, ale jeśli władze klubu wyjdą do mnie z taką propozycję to na pewno ją rozważę. Faktem jest to, że ten klub dał mi w tym roku szansę do jazdy i ofertę z Krosna rozważyłbym jako pierwszą. W klubie czuję się bardzo dobrze. Poza pewnymi sytuacjami na torze, w Krośnie naprawdę jest super."