
Serdecznie zapraszamy do krótkiej lektury wywiadu z Lubosem Tomickiem zawodnikiem i ulubieńcem lubelskich kibiców. Wywiad został przeprowadzony po ostatnim meczu w Lublinie. O to co mówi sam zawodnik na temat lubelskiego klubu i o swoim pierwszym sezonie spędzonym w Polsce.
Lubos, w minionym sezonie broniłeś barw Tż-u Sipma Lublin. Jak wspominasz ten klub?
- To był mój pierwszy sezon w Polsce. Przed sezonem 2006 nigdy wcześniej tutaj nie jeździłem. Nie przypuszczałem, że będę bardzo częstym gościem w drużynie lubelskiego TŻ-u. Spore grono osób mówiło mi, że bardzo ciężko jest utrzymać miejsce w polskich drużynach na stałe. Ale sprawy przebrały obrót lepszy niż oczekiwałem, pewnie także miałem trochę szczęścia. W sytuacji, gdy drużynę przetrzebiły kontuzje, a ja spisywałem się dobrze miałem okazję do częstych startów dla Lublina. Bardzo ważną rzeczą w moim pierwszym roku startów u was było też to, że działacze nie nakładali na nas zbędnej presji. Dużo łatwiej mi się w takiej sytuacji jeździ.
Podoba ci się Lublin jako miasto? Miałeś okazje pozwiedzać je trochę?
- Lublin to ciekawe miasto. Nie za duże, ani nie za małe. Co prawda nie miałem dużej ilości czasu, aby je dokładnie zwiedzić, ale byłem w kilku restauracjach, hotelach i w najpopularniejszym barze lubelskich kibiców "Tequili" (śmiech) Jedynym tak naprawdę problemem jest to, że Lublin leży w dużej odległości od Pragi.
Jakie polskie kluby są Tobą zainteresowane?
- Myślę, że nie warto aby teraz o tym mówić. Żadna umowa nie została jeszcze podpisana.
Czy działacze lubelskiego klubu, prowadzą z tobą rozmowy dotyczące pozostania Lubosa Tomicka w Lublinie na przyszły sezon?
- Tak, mam ofertę startów w Lublinie w roku 2007.
Lubelski klub rozliczył się już z Tobą co do finansów?
Muszę podkreślić, że nie miałem większych problemów z uzyskaniem swoich pieniędzy od lubelskich działaczy. Oczywiście, czasami musiałem poczekać jakiś czas na swoje pieniążki, jednak zawsze byłem spłacany co do grosza. Zaufałem działaczom, a oni mnie nie zawiedli.
Jak ocenisz poziom rozgrywek w polskiej pierwszej lidze w sezonie 2006?
Mówiąc o lubelskiej drużynie, muszę stwierdzić, że gdybyśmy awansowali do pierwszej czwórki rozgrywek byłoby naprawdę dobrze. Ale nie awansowaliśmy. Mieliśmy zbyt wiele kontuzji w najmniej pożądanych momentach. Na przykład ja miałem kontuzje barku podczas dwóch bardzo ważnych meczów, w których nie mogłem z tego powodu wystąpić. Wygraliśmy wszystkie mecze, które powinniśmy, ale powinniśmy też wygrać kilka dodatkowych meczów, szczególnie na naszym torze, które w końcowym rozrachunku okazały się bardzo ważne. Lublin potrzebuje zawodników, którzy potrafią i lubią jeździć na lubelskim torze, tak aby mieć przewagę nad drużynami przyjezdnymi. Na przykład Ostrów czy Zielona Góra były od nas znacznie silniejsze. Lublin powinien jednak zakończyć sezon w pierwszej czwórce. Za dużo chyba jednak tego "jeśli" i "powinien".
Wystąpiłeś w tym roku w zawodach GP Czech w Pradze. Jak podsumujesz swój debiut w tych zawodach?
To było bardzo dobre doświadczenie w kontekście mojej przyszłej kariery w tym sporcie. We wspomnianych przez Ciebie zawodach wystartowałem w trzech wyścigach i zdobyłem kilka punktów. To był bardzo szczęśliwy wieczór dla zawodników rezerwowych i przy tej okazji chciałbym podziękować wszystkim tym, dzięki którym mogłem wystartować w praskiej rundzie Grand Prix.
W tym sezonie występowałeś nie tylko w polskiej lidze, ale także w angielskiej w barwach Oxfordu Cheetahs i czeskiej w barwach Olymp Praga, która liga jest najtrudniejsza?
Dla mnie najtrudniejszą ligą jest liga angielska. Zawodnicy, z którymi wygrywam na torach w Europie potrafią pokonać mnie w Anglii. Tamtejsza liga to dobra szkoła techniki jazdy i techniki ustawienia parametrów silnika. Zupełnie inny żużel od tego w Europie. Myślę też, że liga czeska nie jest wcale taka zła jak wielu ludzi o niej myśli. mamy w niej wielu dobrych jeźdźców, również z Polski. Wiem, że tam także powinienem jeździć na dobrym poziomie. Ogólnie rzecz biorąc, muszę powiedzieć, że w Anglii jeździłem cały sezon i poprawiałem swoją jazdę, w Polsce zdobywałem więcej punktów niż ode mnie oczekiwano przed sezonem, byłem najlepszym zawodnikiem swojej czeskiej drużyny i myślę, że jeżeli sprawy będą szły w tym kierunku również w przyszłym sezonie będzie bardzo dobrze.
Czy w sezonie 2007 zamierzasz spróbować swych sił w lidze duńskiej lub szwedzkiej?
- Jeszcze nie mam żadnej oferty, ale spróbujemy coś załatwić.
Co będziesz robił teraz w trakcie przerwy? W jaki sposób planujesz przygotowania do następnego sezonu?
- W październiku zostało mi jeszcze do odjechania kilka imprez. Natomiast po sezonie będę chciał zrobić sobie króciutką przerwę i po niej zacznę już przygotowania do następnego sezonu. Co oznacza, że będę budował nowy park maszyn, będę ćwiczył nad sprawnością fizyczną i wytrzymałością i organizował jeszcze wiele innych rzeczy na kolejny sezon.
Lubos, skąd tak dobrze znasz polski język?
- Język polski nie różni się zbytnio od czeskiego. Mam przecież w Polsce przyjaciół i to pomaga mi uczyć się jeszcze szybciej. Muszę także nieskromnie powiedzieć, że nigdy nie miałem większych kłopotów z nauką języka obcego. Na pewno łatwiej jest jednak mówić po Polsku niż pisać w tym języku.
Podobają ci się Polki? Jeśli tak, to jaki typ preferujesz?
- Polki są naprawdę bardzo ładne. Prawdopodobnie są najładniejszymi dziewczynami ze wszystkich jakie przychodzą gdziekolwiek na speedway. Muszę jednak powiedzieć, że nie mam jakiegoś typu dziewczyny, który podoba mi się najbardziej. Po prostu lubię wszystkie Polki.(śmiech)
Jakie plany na przyszłość ma Lubos Tomicek?
- Chcę być coraz lepszym w każdej z lig, w których startuję. Moja koncentracja będzie też kierowana w stronę IM¦J i dostania się na szczyt w swoim kraju.
W plastronie jakiego polskiego klubu zobaczymy Lubosa Tomicka w sezonie 2007…
- Jeszcze tego nie wiem.
Chcesz coś powiedzieć lubelskim kibicom?
- Dziękuję wszystkim lubelskim fanom! Dzięki, że byliście na meczach w Lublinie i jeszcze większy szacunek za wyjazdy. Specjalne podziękowania dla tych, którzy nie odwrócili się od nas po tym jak wylecieliśmy z pierwszej czwórki. Naprawdę milo spędziłem czas w Lublinie i po takim sezonie chciałbym wrócić do Lublina w roku przyszłym. Lublin był i zawsze będzie moim pierwszym klubem w Polsce, a o tym trudno będzie kiedykolwiek zapomnieć. Dodatkowo chciałbym też bardzo podziękować mojemu menedżerowi Przemkowi z Agencji Menedżerskiej Progress. Dzięki Ci za to, że przez cały sezon opiekowałeś się i organizowałeś mi starty w Polsce. Dalej musimy podziękować całemu memu teamu za pomoc w żużlu w sezonie 2006.
Dzięki serdeczne za ten wyczerpujący wywiad dla lubelskich kibiców.
- Dzięki i pozdrawiam.