2007-06-28 15:15:35 Bartłomiej Golonka inf. własna
Dawid Stachyra, przez ostatnie 2 sezony startował w barwach Marmy Rzeszów. W sezonie 2007 powrócił do Lublina, aby pomóc miejscowemu TŻ zająć bezpieczne miejsce w pierwszoligowej tabeli w walce o utrzymanie. Dla Dawida ten sezon jest debiutanckim w gronie seniorów. Zapraszamy kibiców do czytania wywiadu z wychowankiem TŻ Lublin.
W ubiegłym sezonie startowałeś w ekstralidze jako zawodnik Marmy Rzeszów. Teraz jest pierwsza liga i TŻ Lublin. Czy poziom zawodów w ekstralidze tak bardzo odstaje od pierwszej ligi?
- Tego nie da się ukryć, że różnica jest i to duża w porównaniu z ekstraligą. W ekstralidze jest więcej krajowych zawodników ze światowej czołówki oraz zawodnicy z Grand Prix. W tym sezonie pierwsza liga na tyle się wzmocniła, że większość drużyn dysponuje bardzo mocnymi składami. Jest się z kim pościgać. Mimo tej różnicy pomiędzy ekstraliga a pierwszą, to jednak poziom zawodów w pierwszej lidze nieco zbliżył się do ekstraligi.
Ten sezon jest twoim debiutanckim w gronie seniorów. Jak podsumujesz pierwszą część sezonu w swoim wykonaniu?
- Tak, zgadza się. To mój pierwszy sezon w gronie seniorów. Na początku wiosny trochę się pogubiłem. Właśnie to było przyczyną moich upadków w pierwszych meczach. Za dużo zostało wprowadzonej innowacji w motocyklu i mojej jeździe w zimie. Nie odniosło to na wiosnę spodziewanego skutku. Później, dobrze że trafiła się przerwa, gdzie był odwołany mecz z Gnieznem, dzięki temu uporządkowałem jazdę i wszystkie sprawy sprzętowe. Teraz motory mam już dopasowane i mogę się cieszyć, bawić jazdą i zdobywać punkty. Mam teraz okazję się wykazać, a wiem, że stać mnie na dobry wynik. Póki co, wszystko jak do tej pory się udaje i chciałbym, aby tak było do końca sezonu.
Trudniej jest: Być juniorem i jeździć w ekstralidze, czy seniorem i jeździć w pierwszej lidze...Jak to jest w twoim przypadku?
- Na pewno trudniej jest być juniorem i jeździć w ekstralidze. Po za biegiem juniorskim, gdzie jedzie się z rówieśnikami, można było zawsze zdobyć te 3 punkty więcej, ale później to już było naprawdę ciężko. Startując z zawodnikami spod 13 i 5, są to zawodnicy zagraniczni, tak więc były marne szanse, aby przed którymś z nich przyjechać. Natomiast, jeśli chodzi o pierwsza ligę, to jeszcze ona ciut odstaje od ekstraligi. A jako seniorowi? Nie ma tego biegu młodzieżowego, gdzie można było „dziubnąć” kilka oczek. Wszystko ma swoje dobre i złe strony. Nie jestem już juniorem i trzeba podołać temu zadaniu.
Mieszkasz i pochodzisz z Rzeszowa, jednak jesteś wychowankiem TŻ Lublin. Które miasto jest ci bliższe?
- Nie będę ukrywał, że jednak Rzeszów. Tam się wychowałem, tam stawiałem pierwsze kroki. Tam mam też mnóstwo znajomych, szkołę, uczelnię, także większym sentymentem darzę Rzeszów. Tutaj w Lublinie jeździłem wcześniej dwa lata, teraz jest powrót na stare śmieci, tak więc odświeżamy stare znajomości i coraz więcej ludzi się poznaje. Mam tu również rodzinę, bowiem cała rodzina pochodzi z Lublina. Można powiedzieć, że ani Lublin ani Rzeszów nie są dla mnie obcymi miastami.
Dzięki wygranej w Gnieźnie, Lublin opuścił ostatnie miejsce w tabeli. Jak oceniasz szansę TŻ Lublin w rozpoczętej rundzie rewanżowej na tle innych drużyn?
- Mecz w Gnieźnie był meczem przełomowym dla nas. Po takiej passie przegranych, udało nam się najpierw wygrać u siebie z Gnieznem, później w Gnieźnie zdobyliśmy 3 punkty. Było to bardzo mobilizujące dla nas. Na tą wygraną w Gnieźnie złożyło się kilka czynników: każdy zawodnik spasował się z torem jak i ze swoimi motocyklami. Potrafiliśmy wykazać się agresją na torze, pokazać co umiemy, a nie to, co nam wyjdzie. Wszystko to ruszyło. Teraz czekają nas ciężkie mecze. Jesteśmy jednak na tyle podbudowani, zmotywowani tymi wygranymi, przez co myślę, że będzie to wróżyć tylko dobrze. Będziemy chcieli nie raz napsuć krwi jeszcze lepszym od nas drużynom.
Lubelscy działacze brali i nadal biorą pod uwagę wycofanie drużyny z rozgrywek pierwszej ligi...
- Przyznam szczerze, że jest to dla mnie sytuacja niezrozumiała jako zawodnika. Ja pracuję na to, żeby dobrze jeździć na wynik praktycznie przez całą zimę. Cztery miesiące się przygotuje do sezonu, duże nakłady finansowe, które poczyniłem, aby motory były jak najszybsze. Jeżeli działacze tak by postąpili, żeby wycofać się z rozgrywek, to nie ma nic gorszego dla zawodnika, jak wycofanie drużyny. Tyle pracy, zdrowia, kupe kasy, poświęcić to wszystko, żeby nagle drużyna miałaby się wycofać z rozgrywek. Mam nadzieję, że dzięki wygranej w Gnieźnie, działaczy opuściła ta myśl o wycofaniu. Z drugiej strony, nie wyobrażam sobie, aby w takim mieście jak Lublin miałoby nie być żużla. Są tradycje, jest historia. Tutaj żużel musi być.
Nie przeraża cię to, że lubelski klub jest w bardzo trudnej sytuacji finansowej?
- Ja myślę tylko o tym, aby jak najlepiej jeździć. Chciałbym, aby klub był cały czas wypłacalny, bowiem chciałbym mieć tak szybkie motocykle przez cały sezon. Wiadomo, że każdy remont czy przegląd wymaga sporych nakładów pieniężnych. Ja jestem od jazdy, inni są od myślenia w klubie. Dla nas najważniejsze jest jeździć, zdobywać punkty i wygrywać na torze.. Podejrzewam, że właśnie wtedy przyciągnie to sponsorów i to jest właśnie błędne koło. Robimy wszystko, aby wszystko było jak najlepiej.
Jak sądzisz, która z drużyn będzie najtrudniejszym przeciwnikiem TŻ Lublin w walce o utrzymanie w 1 lidze?
- Nie chciałbym na tą chwilę pogrzebywać Gniezna, ale oni są w najmniej korzystnej sytuacji. Przegrali z nami na swoim boisku a to jest boląca porażka. My się wzbogaciliśmy o 3 punkty, dzięki temu ich przeskoczyliśmy. Poznań jest drużyną, która bardzo zaskoczyła w tym sezonie i jeszcze będzie zaskakiwać, także obawiam się, że Poznań może nam trochę odskoczyć. Uważam, że jeszcze mamy realne szanse na to, aby dogonić Grudziądz. Będziemy ich gościć u siebie na torze. Jeżeli wygramy wszystkie mecze, a to jest możliwe, to są jeszcze szanse na znalezienie się w pierwszej czwórce. To jest tylko sport. Zawsze myślimy tylko o tym, aby wygrać. Będziemy tak robić
Chciałbyś coś powiedzieć, pozdrowić kibiców za pośrednictwem portalu eSpeedway.pl?
- Jasne, że tak. Chciałbym pozdrowić wszystkich kibiców w Lublinie jak i Rzeszowie. Mam liczną grupkę, która cały czas mi dopinguje i mnie wspiera, także wielkie dzięki im za to. Rodzicom, którzy mi pomagają na każdym kroku. Bratu, który pomaga mi jak tylko może oraz wszystkim osobom, które jak do tej pory mi pomogły. Jeśli pojawią się nowi ludzie i będą chcieli mi pomóc, to ja mogę im obiecywać, że dam z siebie wszystko i na pewno ich nie zawiodę na torze.
W rozpoczętej drugiej części sezonu, czego mam ci życzyć?
- Jak to się mówi po żużlowemu, „połamania kół”, żeby TŻ zaczął jechać tak jak powinien, ustabilizował bezpieczną pozycję w tabeli i zrobił duży krok w przyszłości.
Dzięki za rozmowę.
- Dzięki również.