2007-08-21 17:13:53 Patryk Rojek inf. własna

Po zakończeniu ostatniego pojedynku „Racers” z „Piratami” spotkałem menadżera miejscowego zespołu –
Tima Sugara. Mimo późnej godziny bez chwili zawahania zgodził się na udzielenie wywiadu.
Może zaczniemy od dzisiejszego meczu. To było trudne dla Was spotkanie.
- No tak, obecnie jesteśmy jedną ze słabszych drużyn, ponieważ nie korzystamy już z usług Grega Hancocka i w tym sezonie już go nie ujrzymy w barwach Racers. Nie możemy także już wykorzystywać zastępstwa zawodnika za Grega. Zabrakło także Sama Simoty, gdyby on mógł dziś wystąpić, wynik meczu mógłby być znacznie dla nas korzystniejszy. Walczymy dalej.
Czyli żadnych szans na powrót Grega Hancocka na brytyjskie tory w tym sezonie?
- Nie. Greg podjął decyzję, że nie wystartuje już w tym sezonie w barwach Racers.
Dziś miał zadebiutować Krzysztof Buczkowski przed fanami Racers, niestety nic z tego nie wyszło.
Zakontraktowaliśmy Krzysztofa Buczkowskiego, dziś miał być jego debiut na naszym torze. Niestety, podczas spotkania w Ipswich zaliczył nieprzyjemny upadek i dziś nie mógł się zaprezentować. Pojechał już w trzech spotkaniach wyjazdowych. W Coventry co prawda nie wyszło, jednak trzeba pamiętać, że przez trzy okrążenia prowadził z samym Chrisem Harrisem. Niestety upadł. W Poole Krzysztof już pokazał się z niezłej strony, a ostatniej nocy w Ipswich pokazał, że można niego liczyć i jesteśmy bardzo zadowoleni z jego postawy i jestem przekonany, że to był dobry wybór.
Można było nieraz słyszeć, iż próbowaliście zakontraktować na ten sezon również takich zawodników jak Rune Holta, Tomasz Gollob czy Damian Baliński. Czy to prawda?
- Tak, Malcolm Holloway próbował zakontraktować wielu zawodników, ale w trakcie sezonu nie jest to już takie proste. Nie znam dokładnych nazwisk. Baliński mógłby się tu sprawdzić. Osobiście miałem okazję oglądać kilka niezłych meczów Tomasza Gapińskiego i jestem przekonany, że stać by go było na dobrą jazdę w Anglii. Jednak wszyscy ci zawodnicy są bardzo zajęci, mają mocno napięty kalendarz - jeżdżą w Polsce Szwecji, mają mnóstwo pracy i nie chcą jeździć na Wyspach. Trzeba to uszanować i szukać innych rozwiązań.
Ten sezon jest wyjątkowo ciężki dla Reading, kompletnie różny od poprzedniego, kiedy Racers było rewelacją ligi. W tym roku ciągle prześladuje Was pech - najpierw kontuzja Mateja Zagara, później absencja Kołodzieja i w końcu brak Hancocka. Czy myślicie już o kolejnym sezonie? Czy będą jakieś zmiany w zespole?
- Jako menedżer zespołu oczywiście muszę respektować decyzję promotorów. To są ich pieniądze, które inwestują w ten sport, a ja robię wszystko żeby działać jak najbardziej efektywnie. Najpierw jednak musimy zaczekać do zimowej konferencji z udziałem wszystkich władz brytyjskiego speedway’a. Będzie na pewno duża dyskusja na temat rzeczy, które po prostu muszą się zmienić w naszym żużlu. Elite League ma w tym roku duże problemy. Doszło nawet do tego, że drużyna z Oxfordu wycofała się po prostu z rozgrywek, co jest oczywiście złą wiadomością. Nie chcemy przecież, żeby drużyny rezygnowały z rywalizacji, a jeśli dzieje się to w trakcie sezonu, to jest to już podwójnie zła wiadomość. Będzie nadal obowiązywał limit punktowy dla poszczególnych zespołów i to dla nas dobra wiadomość, postanowimy to jak najlepiej wykorzystać. Janusz Kołodziej powrócił po krótkiej przerwie i teraz zaczyna pokazywać tę formę, do której Nas przyzwyczaił. Jego ostatni występ w Ipswich był znakomity, podobnie zresztą jak dzisiejsze spotkanie. Więc mamy podstawy dla budowy dobrego zespołu. Niestety nie mamy tak silnej pary zawodników, którzy prowadziliby zespół do zwycięstwa. Spójrz na Poole - mają Jasona Crumpa i Bjarne Pedersena, w Coventry jeżdżą Harris i Nicholls. My mamy w swych szeregach Mateja, ale także pewne rezerwy, myślę tu o Joonasie Davidssonie, który swym dzisiejszym spotkaniem pokazał jak wspaniałym zawodnikiem może być w przyszłości. Jestem pod wrażeniem jego postawy odkąd do nas dołączył, co przecież nie nastąpiło tak dawno temu.
Wspomniałeś o zimowej konferencji. Czy masz jakieś pomysły na to, żeby Elite League wyszła z kryzysu? Żeby nie znikały kolejne żużlowe miasta? Na to, by liga zatrzymała fanów na stadionach?
- To trudne pytanie. Wiele stadionów było zbudowanych dawno temu i po prostu popada już w ruinę. Potrzebujemy mocnej ligi dla celów telewizyjnych, ale także potrzebujemy ligi, w której promotorzy nie będą tracić swoich pieniędzy. Tak naprawdę to nie znam odpowiedzi. Na pewno potrzebujemy limitu punktowego, który zrównoważyłby siłę wszystkich zespołów. Czy mamy zbyt wiele spotkań ligowych? Czy możemy startować raz na dwa tygodnie na własnym torze? Naprawdę nie wiem. Nigdy tak przecież nie było. W Szwecji jeździ się raz na dwa tygodnie na własnym torze. To niewiele, ale tam mają większą publiczność, dziewięć tysięcy widzów podczas meczu ligowego w Malilli. To dla nas nieosiągalne. Mieliśmy połowę z tej liczby podczas ubiegłorocznych finałów Play Off. Promotorzy usiądą do rozmów i będą dyskutować na te tematy. Potrzebujemy więcej zespołów w Elite League. To wszystko musi być dobrze przemyślane. Czy jedziemy bez zawodników z Grand Prix? Są ludzie, którzy mówią, że to jest właściwa droga. Tracąc jednak zawodników z GP pozbywamy się Harrisa i Nichollsa, którzy są bardzo lojalni wobec Elite League. Osobiście nie uważam, że jest to odpowiednie rozwiązanie. Może powinniśmy zastosować limit na posiadanie liderów? Wówczas więcej utalentowanych zawodników by było rozdzielonych pośród wszystkich klubów. Wtedy Belle Vue, Ipswich i cała reszta miałaby równy podział liderów. Na pewno przyjdą na to odpowiedzi. Niestety speedway przeżywa spory kryzys w tym kraju. Mieliśmy kilka wzlotów i upadków żużla na przestrzeni lat. Tuż przed wojną było olbrzymie zainteresowanie kibiców. Wczesne lata 50-te i początek lat 60-tych to pewne obniżenie paraboli. Późne lata 60-te kiedy otworzono klub w Reading to ponowny powrót na szczyty, który utrzymywał się przez lata 70-te i 80-te. Obecnie jest ciężko. Gdybyśmy tylko mogli przyciągnąć te tysiące na stadiony, które oglądają speedway każdego tygodnia w Sky Sports byłoby wspaniale, ale nie mam na to odpowiedzi. Potrzeba kilka „tęgich głów”, które znajdą takie rozwiązania, które wyciągną nas z kryzysu.
Czy jesteście zadowoleni z liczby fanów, jaka gromadzi się na stadionie podczas meczów Racers?
- Straciliśmy nieco kibiców jednak ta stała grupa, która ciągle nas dopinguje jest zadowolona z pracy jaką wkładamy w promocję. Kibice po prostu ocalili nasz klub. BSI się wycofało, gdyż traciło zbyt wiele pieniędzy. Włożyli w nasz klub sporo funduszy w poprzednim roku, liczyli na zwycięstwo w lidze, byliśmy blisko jednak nie do końca się udało. Strat BSI nie zastopował nowy sezon i po prostu postanowili zrezygnować. Musimy to uszanować, bo to przecież ich pieniądze. Jednak mieliśmy szczęście, że Malcolm i Mark pojawili sie u nas. Fani są również zadowoleni z faktu, że powróciła stara nazwa – „Racers”. Patrzymy z optymizmem w przyszłość.
Czy zauważyłeś jakiś młodych perspektywicznych zawodników, którzy mogliby w przyszłości „dźwignąć na swych barkach” brytyjski żużel?
- Mamy młodego Josha Auty, który zaczyna swoją przygodę z żużlem. Ma dopiero 16 lat, ale jest to materiał na dobrego zawodnika. Adam Rayner jest kolejnym młodym zawodnikiem pokazującym niezłe umiejętności. Nie wiem, czy nie zwalniamy tempa ich rozwoju nie dając im szans na występy w Elite League. Byłem na kilku Grand Prix i w Danii miałem okazje zaobserwować jak wspaniale funkcjonuje tam szkolenie. Jest tam mnóstwo dzieciaków, których występy prolongują wielkie sukcesy w przyszłości, jednak trzeba pamiętać, że standard życia w Danii jest bardzo wysoki. Masa dzieciaków może sobie pozwolić na takie ściganie. W Anglii ciągle próbujemy, mamy przecież całkiem uzdolnionych juniorów, którymi opiekuje się Peter Oakes. Jestem przekonany, że będziemy mieć takich zawodników, którzy będą prezentować naprawdę dobry poziom w Elite League. Problem tylko w tym, żeby chcieli pójść o ten krok dalej i pokazać się z dobrej strony na arenie międzynarodowej. Chris Harris jest takim przykładem, przebił się do światowej czołówki i pokazuje teraz jakim naprawdę jest zawodnikiem. Pozostaje więc mieć nadzieje, że to samo uczynią Edward Kennett czy Danny King i będą zawodnikami uznanymi w światowym żużlu a nie tylko brytyjskim.
Wróćmy jeszcze do Twojego zespołu. Wspomnieliśmy wcześniej, że Racers zmagają się w tym sezonie z olbrzymimi problemami, wynik sportowy jest mizerny, jednak dostaliście się do najlepszej czwórki w KOC! Co dalej?
- Ciężki półfinał! Oto co dalej. Osobiście chciałbym się spotkać z kimś z dwójki Eastbourne – Arena Essex Lakeside. To są obok nas dwa najsłabsze przynajmniej na papierze zespoły, z którymi moglibyśmy jechać w półfinale. Wtedy uniknęlibyśmy Swindon, Coventry, Poole i Peterborough, które jadą ze sobą w dwóch ostatnich ćwierćfinałach. Ale podejmiemy walkę z każdym. To będzie ciężki dwumecz. Musimy wznieść sie na wyżyny swoich możliwości, żeby rywalizować z takimi zespołami. One wszystkie walczą o tytuł mistrzowski. My jeszcze nie jesteśmy zespołem tej klasy ale... wiesz, jaki jest speedway, zdarzają sie przecież kontuzje i musisz być na to przygotowany, musisz mieć rozwiązanie dla takiego problemu. Będziemy walczyć. Jesteśmy pierwszym zespołem, który awansował do kolejnego szczebla i niech inni teraz walczą, żeby się z nami spotkać.
Czy więc teraz KOC jest dla Was ważniejszy niż spotkania ligowe? Czy na tych rozgrywkach właśnie skupicie sie najbardziej?
- Chcemy wygrywać ligowe spotkania na własnym torze. Mamy ich jeszcze całkiem sporo przed sobą i chcemy pokazać fanom, że potrafimy zwyciężać u siebie. Mamy trudnych przeciwników - przyjadą tu Swindon, Peterborough, Coventry w poniedziałek, jest jeszcze Wolverhampton i Belle Vue dwa razy. Te dwie ostatnie ekipy musimy po prostu pokonać. „Wilki” mają co prawda kilku niezłych zawodników jednak teraz będziemy już jechać z Zagarem i Simotą, więc powinniśmy być mocnym przeciwnikiem nawet dla najlepszych drużyn przynajmniej na naszym torze.
Bardzo dziękuję, że znalazłeś dla mnie czas mimo tak późnej pory.
- Ja również dziękuję, to żaden problem - naprawdę.