
Podczas niedzielnego pojedynku
KSM Krosno - Orzeł £ódź jazdę swoich kolegów obserwował
Rafał Chiński, który po zawodach zgodził się udzielić wywiadu na temat żużla w ¦więtochłowicach oraz jego dalszej kariery. Zachęcamy do lektury poniższego wywiadu.
Jaka jest obecna sytuacja z żużlem w ¦więtochłowicach?
Speedway w ¦więtochłowicach prawdopodobnie powoli umiera. Stadion w ¦więtochłowicach nie spełnia wymogów inspektora budowlanego. Został on zamknięty dla organizacji imprez masowych. Na dzień dzisiejszy można organizować imprezy dla publiczności do 999 osób. W miejscu, gdzie nie ma ligi trudno jest organizować imprezę dla tylu ludzi. W zeszłym roku zorganizowaliśmy turnieju indywidualny, który cieszył się sporym zainteresowaniem ze strony kibiców. Wówczas na stadion przyszło ponad trzy tysiące ludzi, a pod kasami jeszcze byli chętni, aby te zawody zobaczyć, ale dla nich brakło biletów. Organizowanie zawodów dla tysiąca kibiców jest mało opłacalne i przyniosłoby raczej straty. To ograniczenie może być gwoździem do trumny dla żużla w ¦więtochłowicach.
Co aktualnie się dzieje na świętochłowickim torze?
Nadal funkcjonuje szkółka żużlowa w naszym mieście. Startują tam także amatorzy, którzy wygrywają zawody i prawdopodobnie zdobędą tytuł DM Polski Amatorów. Od tego roku startują już pod patronatem PZM, więc w końcu ¦więtochłowice będą miały Mistrza Polski. Jeśli chodzi o zawodowy żużel to wierzę, że może coś drgnie w zimie, gdyż będziemy chcieli rozmawiać z miastem i może uda się coś wywalczyć, aby ta dyscyplina sportu nie umarła.
Michał Widera już podał się do dymisji, ja też prawdopodobnie postąpię podobnie, gdyż pojawiają się głosy, że my to robimy dla siebie, a prawda jest taka, że my dokładamy do tego z własnej kieszeni. Spędzamy z młodymi chłopakami wiele godzin na treningach w skali roku, poświęcamy swój wolny czas i gdy słyszy się takie rzeczy to aż ręce opadają.
Co z twoją karierą zawodniczą?
W tym sezonie jest kiepsko, być może decyzja podjęta zimą okazałą się zła, a być może polityka kadrowa łódzkiego klubu jest nieodpowiednia i nie jest dane mi jeździć. W lidze jeżdżą zawodnicy „zagraniczni”. Dopiero od połowy sezonu udało się zakontraktować dwóch Polaków (Krzysztofa Stojanowskiego i Dariusza Fijałkowskiego – dop. aut.) i trzeba przyznać, że to oni robią znakomita robotę dla zespołu, a nie zawodnicy Skandynawscy czy Niemcy. W każdym razie ja nie zamierzam jeszcze kończyć kariery. W tym roku zainwestowałem i chciałem powalczyć o skład, ale liczyłem na to, że będą ku temu warunki. W £odzi nie ma treningów, nie ma sparingów i nie możemy się w żaden sposób wykazać i udowodnić, że zasługujemy na start w meczu ligowym. Jest nazwisko Bager i on jedzie w meczu. Startują lepsi na papierze.
Gdyby doszło do takiej sytuacji, że zakończysz karierę to chciałbyś wówczas pojeździć z amatorami?
Gdybym miał startować w gronie amatorów to musiałbym odczekać pięć lat karencji, gdyż taki jest wymóg regulaminowy. Ja nie ukrywam, że chciałbym pozostać przy żużlu w roli mechanika lub menadżera, ale obecnie myślę jeszcze o zawodowym ściganiu i mam nadzieję, że parę lat mi to jeszcze zajmie. W wieku 31 lat można jeszcze coś w żużlu osiągnąć. Wiadomo, że awans do cyklu Grand Prix mi już nie grozi, ale wydaje mi się, że mogę być jeszcze dobrym ligowcem.
Jak na tle byłych żużlowców np. Zbigniewa Jurasika prezentują się amatorzy?
Zbigniew Jurasik już w tym roku nie startuje, ale jego miejsce zajął Szymon Kowalik, który jest bratem Sebastiana. Szymek próbował swoich sił w zawodowym speedwayu, ale zdał licencję i nie pojechał żadnych zawodów ligowych. Na początku kariery złapał kontuzję obojczyka, a później poszedł do wojska i zrezygnował z zawodowego uprawiania tej dyscypliny sportu. Obecnie jeździ w amatorach i tak się już rozjeździł, że w zawodach amatorskich zawsze zdobywa spore ilości punktów i przeważnie są to komplety. Oldboje i zawodnicy, którzy szybko kończyli swoje kariery zawodowe mają pewną przewagę nad amatorami, gdyż pewne umiejętności nabywa się wyłącznie w szkółce. Ja sam staram się podpowiadać moim amatorom pewne rzeczy np. jak mają siedzieć w trakcie biegu, jaką sylwetkę przybrać, ale i tak gołym okiem widać, że dany chłopak wychowywał się na jakiejś łące, a nie w profesjonalnej szkółce żużlowej.
Jak wygląda sytuacja sprzętowa u amatorów?
Typowi amatorzy mają czasami lepszy sprzęt od byłych żużlowców. Ostatnio Michał Widera poprosił mnie, abym mu dopasował motocykl i on się niczym nie różnią od moich, a moje są na tyle dobrze przygotowane, że gdyby dano mi szansę jazdy to myślę, że mógłbym robić około dziesięciu punktów.
Jak wygląda poziom bezpieczeństwa w zawodach amatorskich?
Z tym czasami bywa nieciekawie, gdyż amatorzy jednak nie mają zbyt wysokich umiejętności i upadków w tego typu zawodach jast wiele. Zdarza się, że zawodnik jadący daleko z przodu upada, a jadący za nim kolega nie widzi go i pakuje się w niego. Chłopaki niby się bawią i są wyluzowani, ale gdy siadają na motocyklu to się spinają i ich zakres wzroku się kurczy i dochodzi do nieprzyjemnych sytuacji na torze. Wielu z nich wcześniej nie jeździło na żadnym innym jednośladzie i od razu dosiedli motocykla żużlowego. Na szczęście żadnemu z nich nic groźnego się nie stało, a największe fikołki wywijają byli profesjonaliści. Udowodni to w zeszłym roku Radosław Maciejewski, który dwukrotnie po wygranym biegu notował upadek, gdy jechał na jednym kole i jak wiem dość konkretnie się połamał.