POLSKA
Arkadiusz Rusiecki: Jestem zbudowany podejściem Leona
Początek sezonu 2009 nie należał do wymarzonych dla Startu Gniezno. Z meczu na mecz czerwono - czarni radzą sobie coraz lepiej i aktualnie zajmują czwartą pozycję w ligowej tabeli. W rozmowie z eSpeedway.pl prezes zespołu z Grodu Lecha - Arkadiusz Rusiecki opowiada o pierwszej części sezonu i porusza ważne kwestie związane z życiem klubu z Wrzesińskiej.
Adrian Dolniak: Za nami połowa fazy zasadniczej sezonu. Jaki okazał się on dla Startu Gniezno?
Arkadiusz Rusiecki: - Mimo wszystko nie chciałbym dokonywać podsumowań, bo uważam, że jest na nie trochę za wcześnie. Mogę powiedzieć tylko, że nie jest tak jak byśmy chcieli, aby było. Pewne rzeczy nam nie wyszły, kilka błędów zostało popełnionych i nasza pozycja najlepiej to odzwierciedla. W tym punkcie sezonu mieliśmy mieć nieco więcej punktów niż mamy. Mieliśmy być nieco bardziej spokojni niż jesteśmy. Mieliśmy być nieco silniejsi niż pokazują to zawodnicy na torze. Fakty są takie, że mamy miejsce siódme. Przegraliśmy co najmniej trzy spotkania, w których mieliśmy nieco bardziej wyostrzone apetyty. Jak wiemy przed nami druga część sezonu i wszystko jest nadal aktualne jeżeli chodzi o nasze plany i zamierzenia. Ciągle bardzo realne jest utrzymanie zespołu w pierwszej lidze. To było naszym głównym, strategicznym celem. Zawodnicy są nadal zmotywowani i bardzo mnie to cieszy. Z optymizmem patrzę w drugą cześć sezonu.
Druga część sezonu z pewnością nie będzie łatwa. Zdaniem wielu osób kluczowe do utrzymania zespołu w lidze będą punkty bonusowe z Poznaniem i Grudziądzem. Czy Pan podziela takie opinie?
- Myślę, że tak naprawdę kluczem do sukcesu może okazać się spotkanie z tarnowską Unią. Patrząc na tabelę, na jej układ i na to jak ona jest płaska, wszystkie zespoły, z wyjątkiem Unii Tarnów, są w swoim zasięgu. Myślę, że najbardziej będzie cieszył się ten, komu uda się wydrzeć punkty tarnowianom. Kilku klubom jak wiemy to się już nie udało. Ten mecz dopiero przed nami. Oczywiście kalkulowaliśmy sobie możliwość porażki z tak silnym zespołem, ale w kontekście naszej sytuacji w tabeli i zdobyczy punktowej, w tej chwili takiej opcji nie możemy brać pod uwagę. Musimy ten mecz wygrać. Nie można również zapominać o tych sprawach, o których pan wspomniał .Zwycięstwo za trzy punkty z Poznaniem i wygrana za trzy punkty z GTŻ-em Grudziądz. Pod drodze jest szansa, sam nie wiem czy realna, by zdobyć punkt bonusowy w Daugavpils i Ostrowie. Wszystko zależy od tego jaką nić porozumienia z zespołem znajdzie Leon Kujawski. Zdajemy sobie sprawę, że faworytami w walce o te bonusy nie jesteśmy, ale walczymy, podejmujemy rękawice i mam nadzieję, że druga część sezonu będzie po naszej myśli.
Dotychczasowe spotkania pokazują, że Start Gniezno jest bardzo silną drużyną w meczach na swoim torze. W spotkaniach wyjazdowych nasi zawodnicy nie spisują się tak dobrze. Czy są jakieś plany przed kolejnymi wyjazdami, by poprawić tą sytuację?
- Nie wiem czy można mówić w tym kontekście tylko o drużynie Startu Gniezno. Poza trzema niespodziankami jakie sprawiły drużyny PSŻ-u Poznań wygrywając w Rybniku, RKM zwyciężając w Gnieźnie i Marma pokonując w Poznaniu PSŻ pozostałe kluby, pomijając w tej wyliczance zespół z Tarnowa, są również zespołami własnego toru. Trzy niespodzianki wyjazdowe to jednak nieliczne wyjątki, które nie rzutują na całokształt. Nam rzeczywiście się ta sztuka jak na razie nie udała. Naszym planem i celem było wygrywanie wszystkich meczów u siebie. Jeśli pozwoliliśmy pokonać się rybniczanom, to teraz musimy nadrobić stracone punkty bonusami. W tym kontekście myślę o bonusach z Daugavpils, Ostrowem, Poznaniem i Grudziądzem, co rzecz jasna będzie bardzo, bardzo trudne, ale wykonalne. Faktycznie, jak na razie sprawiamy wrażenie drużyny silnej u siebie, ale będziemy robić wszystko, by zyskać miano zespołu trudnego w meczach wyjazdowych.
Jak wygląda aktualna sytuacja finansowa klubu. Czy jest ona bezpieczna, stabilna?
- Tak jak wspomniałem na spotkaniu nie lubię i nie chcę wypowiadać się w kontekście wypłacalności w stosunku do zawodników, gdyż zawsze to będzie postrzegane przez kibiców jako działania marketingowe. Nie chcę tego robić. Zapraszam, aby o te kwestie pytać zawodników. Nie zamierzam jednak uciekać przed odpowiedzią na to pytanie. Mogę powiedzieć, że sytuacja jest ustabilizowana. Oczywiście na nadmiar pieniędzy nie narzekamy. Nigdy nie jest tak dobrze, żeby nie mogło być lepiej. Są momenty trudniejsze, są także momenty łatwiejsze. Raz pieniędzy nam brakuje, innym razem z kolei cieszymy się z tego co mamy. Najkrócej można to podsumować, że nie jest źle i przy takim wsparciu kibiców i partnerów klubu, jakie mieliśmy dotąd, jestem optymistą przed drugą częścią sezonu. Choć bez naszej ciągłej pracy, bez intensywnych działań ludzi z działu marketingu się nie obędzie i wszyscy musimy harować do końca sezonu, aby zachować stabilność wobec naszych partnerów.
W rozmowie z Dawidem Cieślewiczem mogłem usłyszeć, że zatrudnianie tak młodego szkoleniowca jakim był Mirosław Kowalik było po części błędem. Czy Pan podziela taki pogląd?
- Patrząc z perspektywy jego zwolnienia, można by powiedzieć, że Dawid ma rację. Ja wychodzę jednak z założenia, że z każdej sytuacji, czasem nawet negatywnej, trzeba wyciągać wnioski. Należy uczyć się na błędach i z tego punktu uważam, że nasz „romans” z Mirkiem Kowalikiem nie jest wielkim klubowym błędem. Mirek jest bardzo młodym szkoleniowcem, na razie bez większego doświadczenia. Przyznam szczerze, że znacznie więcej obiecywaliśmy sobie kontraktując go na dwa lata w Gnieźnie. Wierząc w jego metody treningowe, nowatorskie – nieco luzackie sposoby komunikacji z zawodnikami, liczyliśmy na coś więcej. Przyznam, że początek był bardzo obiecujący, pomimo porażki w pierwszym spotkaniu. Później pojawiały się błędy. Kierownictwo drużyny wspomniało dziś, że niektóre z nich wynikały z prostej nieznajomości regulaminu. Myślę, że to jest fundamentem pracy w jakimkolwiek klubie. Na szczęście były osoby, które zawsze był przy Mirku, pomagały i podpowiadały mu. Myślę, że dzięki tej współpracy sporo się nauczyliśmy. Jako były pracodawca życzę Mirkowi sukcesów. To, że nie wyszło mu w Gnieźnie nie oznacza, że nie znajdzie zatrudnienia w innym zespole. Być może w przyszłości, gdy Mirek jako trener okrzepnie, nabierze trenerskiego cwaniactwa, stanie się jeszcze bardziej wartościowym szkoleniowcem, nasze drogi jeszcze się skrzyżują. Dziś wspominam go jako bardzo inteligentnego człowieka. Ale teraz trenerem Startu jest Leon Kujawski, którego postrzegam jako wielkiego fachowca.
Czy sądzi Pan, że z Leonem Kujawskim na pokładzie Start będzie silniejszym zespołem?
- Taki jest cel naszego działania i główny powód, który przyświecał naszym decyzjom. Jestem zbudowany podejściem Leona do całej sprawy. Podkreślam, że w przeszłości wielokrotnie chcieliśmy się z nim porozumieć w sprawie prowadzenia zespołu. Za każdym razem ostatecznie nie udało się nakłonić go do tej pracy, a na przeszkodzie stawały problemy zdrowotne Leona. Tym razem po naszym fatalnym występie w Rzeszowie wykonałem telefon i powiedziałem: „Leon, potrzebujemy Cię jak nigdy wcześniej, pomóż, bo jest źle”. Jak można się domyślać, Leon nie odmówił, powiedział, że mamy wrócić do Gniezna i porozmawiamy, on był na „tak”. Potrzebowaliśmy jeszcze dwóch dni, a trzeciego dnia wiedziałem, że Leon się zgodzi. Już pierwsze dni jego pracy w klubie pokazały, że wie czego chce, potrafi nawiązać wspólny język z toromistrzem, potrafi nakłonić go do swoich metod przygotowania toru i wierzę, że będzie to procentować w najbliższej przyszłości. Wierzę, że pod jego wodzą zespół będzie czuł się pewniej. Zawodnicy muszą wiedzieć, że mają w Leonie prawdziwego opiekuna i mentora.
Tak jak Pan wspomniał w przeszłości Pan Leon Kujawski odrzucał oferty prowadzenia Startu Gniezno. Czy tym razem klub miał jakieś wyjście awaryjne?
- Niestety takiego wyjścia w tak krótkim czasie nie było. Gdyby Leon nie przyjął tej posady zmusiłoby nas to do tego, aby treningi prowadził jakiś szkoleniowiec z Gniezna jako osoba dochodząca, a w meczach mielibyśmy naszych managerów (Rafael Wojciechowski i Dariusz Imbierowicz – dop. red.), którzy dyrygowaliby strategią meczową. Oczywiście w tej chwili najważniejsze, że Leon przyjął naszą propozycję i wspólnie z Rafaelem i Darkiem będzie opracowywał taktykę na poszczególne mecze i przygotowywał strategię treningów.
Po dotychczasowych ośmiu spotkaniach, aż strach pomyśleć jakby wyglądała sytuacja Startu w składzie nie byłoby Petera Ljunga. Ten zawodnik bardzo przydał się naszej drużynie i stanowi o sile zespołu.
- Tak, jak wspomniałem wbrew pozorom porażka na inaugurację okazała się dla nas zbawienna. Kibice mogą się dziwić słysząc takie słowa, ale z całą pewnością nie byłoby Petera jeśli Start wygrałby pierwsze spotkanie z Rybnikiem. Nawet niewielkie zwycięstwo potraktowalibyśmy wtedy pewnie jako drobną wpadkę zespołu, a dziś Ljung byłby pewnie zawodnikiem jakiegoś innego klubu. Trafił do nas w sumie dość przypadkowo. Zadzwonił do nas jeden z jego przyjaciół prosząc o miejsce w turnieju o Koronę Bolesława Chrobrego. Dość szybko podchwyciłem temat skupiając się na czymś innym – wyciągnięciu go z Unii Tarnów. Odpowiedziałem wtedy Peterowi, że udziału w turnieju nie mogę ci zagwarantować, ale na razie spróbujmy się dowiedzieć jakie są szanse, by wypożyczyć cię z Tarnowa. Okazało się, że istnieje możliwość, aby przeszedł do naszego zespołu, a samemu zawodnikowi ten pomysł się podobał. Niestety nie udało mi się wynegocjować wypożyczenia bezpłatnego, ale sam zawodnik zapewnił, że jest w stanie pomóc finansowo w całej transakcji. Dość szybko doszliśmy do porozumienia z Unią Tarnów, za co dziękuję szefostwu tego klubu. Już w drugim spotkaniu sezonu Peter mógł jechać. Ten mecz niestety mu nie wyszedł i mieliśmy wówczas wątpliwości czy odnajdzie się on w Gnieźnie, ale kolejne spotkania chyba nie pozostawiają złudzeń. Ten transfer to strzał w dziesiątkę. Myślę, że to dobre miejsce, aby rozwijał się. Plusy są zresztą po obu stronach i z tego zawodnika możemy być bardzo zadowoleni. Ale, żeby nie tylko chwalić, trzeba także powiedzieć, że spotkania w Rzeszowie i Poznaniu nie do końca wyszły mu jakby tego oczekiwał. Z pewnością było go stać na lepszy wynik.
O sile zespołu oprócz Szweda stanowią również Krzysztof Jabłoński i Krzysztof Słaboń. Czy są czynione starania, prowadzone rozmowy, aby oni w sezonie 2010 bronili barw Startu Gniezno?
- Na to jeszcze byt wcześnie. Przyznam szczerze, że jednym z elementów rzutujących później na ewentualne rozmowy jest sposób podejścia do tych zawodników, wypłacalność, traktowanie ich godnie, z szacunkiem. To są elementy, które w finalnym efekcie będą miał wpływ na decyzje po sezonie. Staramy się, aby pod tymi względami nie mieli nam nic do zarzucenia. Patrząc z tego punktu widzenia takie starania czynimy już od dawna. Chcemy, aby po tym sezonie pozostały w nich same pozytywne wrażenia związane ze startami w Gnieźnie. Myślę, że Krzysiek Jabłoński znakomicie wkomponował się w gnieźnieński zespół po powrocie. Jest filarem naszej drużyny, jest prawdziwym profesorem. Zresztą tak jest określany przez Zarząd i przez resztę drużyny. Momentami jeździ genialnie. Oczywiście zdarzają mu się wpadki, jest on tylko człowiekiem. Jego powrót oceniam fantastycznie i nie wyobrażam sobie, aby mógł ponownie odejść z Gniezna.
W kadrze juniorskiej Startu jest Maciej Fajfer. Tego zawodnika na razie nie mieliśmy okazji oglądać w zawodach. Jak wygląda w tej chwili jego kariera?
- Maciek ostatnimi czasy nie brał udziału w zbyt wielu treningach. W końcówce roku szkolnego poświęcił wiele czasu nauce, a do tego miał pewne problemy sprzętowe. Do tego wszystkiego doszły mniejsze lub większe urazy po startach na treningach. Brzemienny w skutkach był jeden z upadków z bratem w czasie treningu. Myślę, że to zatrzymało trochę jego rozwój. Na pewno po tym upadku w jego głowie uaktywniły się hamulce. Na szczęście sprawy w swoje ręce wziął jego tata - Tomek Fajfer i intensywnie pracuje z Maćkiem. Wierzę, że ponownie wróci do walki. Dla mnie pozytywem będzie jego powrót do zawodów młodzieżowych. To będzie realizacją celu założonego przed sezonem dla tego zawodnika.
W ostatnim czasie z problemami sprzętowymi boryka się Marcel Kajzer. Czy ten zawodnik może liczyć na pomoc ze strony klubu?
- Marcel mógł zawsze liczyć na naszą pomoc. Ma on problem z kontraktem zawodnym, jakim jest związany ze Startem w Gnieźnie. Do tej pory, w Rawiczu pracował on innych zasadach. W osobie Zygmunta Mikołajczaka miał oddanego sponsora, opiekuna i przyjaciela, który wspierał go jak mógł i tak naprawdę zwalniał go z myślenia o wielu rzeczach. Niestety zawodowstwo niesie za sobą ogromne wymagania. Trzeba mając zawodowy kontrakt wymagać przede wszystkim od siebie. Wydaje mi się, że temu zawodnikowi właśnie tego czasem brakuje. Do tego przyplątały się problemy sprzętowe. To jest młody, ale ambitny chłopak Mam nadzieję, że w niedalekiej przyszłości pokaże na co go stać i znajdzie u nas klimat, w którym będzie mógł się nadal rozwijać. Mam nadzieję, że będzie to w Gnieźnie, bo ma on dwuletni kontrakt z naszym klubem. Póki co musi brać się do pracy, bo jeśli prześpi kilka najbliższych tygodni może mieć problem pod koniec sezonu, a myślę, że tego nikt w Gnieźnie nie chce.
W czasie spotkania powiedział Pan, że bardzo blisko występu w meczu W Rzeszowie był Claus Vissing. Czy czuje Pan lekki niedosyt, że ten zawodnika na razie nie miał możliwości występu w barwach Startu?
- Tak, czuję niedosyt z powodu tego, że Mirek Kowalik od początku sezonu trochę nie ufał nam i nie wierzył w możliwości tego zawodnika. Powinien przekonać się trochę do naszych słów, gdy po wielu namowach powołał na mecz ligowy Linus Eklofa i okazało się to dobrym posunięciem. Claus był w Gnieźnie w czasie meczu z Rzeszowem. Niestety przypadłą mu najgorsza rola, zajął pozycję rezerwowego. Żałuję, że nie mieliśmy okazji oglądać go na torze, gdyż nadal jego postawa w Polsce jest dla nas jednym, wielkim znakiem zapytania. W tym punkcie sezonu powinniśmy już mieć wiedzę na temat jego dyspozycji na polskich torach. Błędem w naszym odczuciu było to, że nie został powołany na mecz do Rzeszowa. Teoretycznie ten przyczepny, kopny tor jest dla niego stworzony. Wszyscy wiemy, że uwielbia on takie warunki. Nadal jest brany pod uwagę przy ustalaniu składu. Na razie, na pierwsze spotkanie Leona Kujawskiego, nie został powołany z prostego względu. Leon może bazować jedynie na materiale, który zastał po Mirku Kowaliku. Na pewno jednak Claus będzie brany pod uwagę przy kolejnych spotkaniach. Jest on wartościowym zawodnikiem i chcielibyśmy go w Gnieźnie zatrzymać.
Wiadomo, że sezon 2009 nie jest Pana pierwszym w żużlu. Czy doświadczenia zdobyte chociażby w sezonach 2007, 2008 pomagają w sterowaniu klubem?
- Do sezonu 2007 naprawdę nie chciałbym wracać. Były to fatalne chwile w moim życiu. Pewne rzeczy przenosiłem na niwę prywatną, na czym cierpiała moja rodzina i dlatego był to trudny okres. Bardzo boję się ponownego smaku porażek, smaku degradacji. Staramy się szybko z kolegami z Zarządu reagować na jakiekolwiek symptomy tego, że dzieje się źle. Zaryzykuję stwierdzenie, że jeśli taka sytuacja zdarzyłaby mi się drugi raz, pewnie nie wytrzymałbym tego. Póki co przed nami walka, walka i jeszcze raz walka. Sezon 2008 był dla nas zdecydowanie milszy. Udało nam się awansować do pierwszej ligi. Zgranie, motywacje, radość, zwycięstwa z pewnością bardziej dodają sił niż niepowodzenia.
Przed sezonem ważne kontrakt z klubem mieli Krister Jacobsen i Christian Ago. Ci zawodnicy zostali wypożyczeni do drugoligowych zespołów, ale wcześniej związali się na dłużej z klubem, czy z tymi zawodnikami są wiązane długoterminowe nadzieje?
- To są bardzo młodzi ludzie. Przyjęliśmy taką strategię, aby zatrzymywać w Gnieźnie takich chłopaków. Nie dajemy im szans rozjeżdżenia się, bo są na razie zbyt mało doświadczeni, ale nie chcemy zamykać drzwi tym młodym zawodnikom. Dajemy im możliwość wypożyczenia do drugoligowych klubów, by tam nabierali doświadczenia. Cały czas obserwujemy tych zawodników. Póki co trudno odpowiedzieć na pytanie, czy wiążemy z nimi nadzieje. Staramy się być takim miejscem, które będzie przyjazne dla młodych zawodników także z zagranicy. Nie ukrywam, że cały czas rozglądam się w kierunku skandynawskim. Pomaga mi w tym Sebastian Skrzypczak, który kilka razy w tygodniu jest w Szwecji, poznaje tamtejszych zawodników i telefonuje z konkretnymi propozycjami. Nie wykluczone, że nawet w ciągu tegorocznego okienka transferowego uda się podpisać jakieś kontrakty z którymś z młodych Szwedów. Chcemy otwierać im drogę do polskich lig, a być może w przyszłości doczekać się perspektywicznych zawodników. Taka jest nasza długofalowa koncepcja.

PGE Ekstraliga
Krono Plast Włókniarz Częstochowa vs
Fogo Unia Leszno
piątek 18:00
Gezet Stal Gorzów vs
BAYERSYSTEM GKM Grudziądz
piątek 20:30
Pres Toruń vs
Orlen Oil Motor Lublin
niedziela 17:00
Stelmet Falubaz Zielona Góra vs
Betard Sprata Wrocław
niedziela 19:30
Metalkas 2 Ekstraliga
Polonia Piła vs
H. Skrzydlewska Orzeł Łódź
czwartek 18:00
ŻKS Stal Rzeszów vs
Hunters PSŻ Poznań
czwartek 20:00
Moonfin Magnus Ostrów vs
Cellfast Wilki Krosno
niedziela 13:00
Abramczyk Polonia Bydgoscz vs
Innpro ROW Rybnik
niedziela 15:15
Krajowa Liga Żużlowa
Trans MF Landshut Devils vs
Lokomotiv Daugavpils
niedziela 14:00
Wubrzeże Gdańsk vs
Speedway Kraków
niedziela 15:00
Ślask Świętłochowice vs
Ultrapur Omega Gniezno
niedziela 16:00
FIM Speedway Grand Prix - Wrocław
sobota 21:45
![]()
| P | Nazwa | M | PD | PM |
| 1. |
8 |
14 |
+66 |
|
| 2. | 8 | 11 | +40 | |
| 3. | 8 | 10 | +90 | |
| 4. | 7 | 10 | +44 | |
| 5 | 8 | 10 | +12 | |
| 6. | 7 | 7 | +18 | |
| 7. |
8 |
2 | -82 | |
| 8. | 8 |
0 |
-170 | |
| 1. | 8 | 17 | +133 | |
| 2. | 8 | 11 | +25 | |
| 3. | 7 | 11 | -26 | |
| 4 | |
7 | 9 | +31 |
| 5. | 7 | 7 | -7 | |
| 6. | 8 | 5 | -31 | |
| 7. | 7 | 4 | -25 | |
| 8. |
7 |
4 |
-114 | |
| 1 |
|
8 | 13 | +49 |
| 2. |
|
6 | 10 | +37 |
| 3. | |
6 | 7 | -3 |
| 4. | 5 | 5 | +3 | |
| 5. | 6 | 5 | -16 | |
| 6. | 5 | 2 | -29 | |
| 7 | 6 | 2 | -64 | |
| 1. | 3 | 6 | +26 | |
| 2. | 3 | 4 | +14 | |
| 3. | 3 | 4 | +14 | |
| 4. | 3 | 4 | +6 | |
| 5. | 2 | 2 | +14 | |
| 6. | 3 | 2 | -8 | |
| 7. | 3 | 0 | -44 | |
| 8. | 2 | 0 | -22 | |
| 1. |
|
|
||
| 2. | ||||
| 3. |
|
|||
| 4. |
|
|||
| 5. |
|
|||
| 6. | ||||
| 7. |
|
|||
| 1. | 5 | 8 | +14 | |
| 2. | 5 | 6 | +15 | |
| 3. | 5 | 4 | +15 | |
| 4. | 5 | 4 | -24 | |
| 5. | 3 | 4 | +1 | |
| 6. | 4 | 3 | -13 | |
| 7. | 4 | 3 | -14 | |
| 8 | 3 | 2 | -14 |
| 1. | 65 | |
| 2. | 62 | |
| 3. | 55 | |
| 4. | 45 | |
| 5. | 44 | |
| 6. | 42 | |
| 7. | 42 | |
| 8. | 37 | |
| 9. | 35 | |
| 10. | 29 | |
| 11. | 23 | |
| 12. | 18 | |
| 13. | 17 | |
| 14. | 12 | |
| 15. | 10 |
| 1. | ||
| 2. | ||
| 3. | ||
| 4. | ||
| 5. | ||
| 6. | ||
| 7. | ||
| 8. | ||
| 9. | ||
| 10. | ||
| 11. | ||
| 12. | ||
| 13. | ||
| 14. | ||
| 15. | ||
| 16. | ||
| 17. | ||
| 18. | ||
| 19. | ||
| 20. |
| 1. |
16 | |
| 2. |
14 | |
| 3. | 13 | |
| 4. | 12 | |
| 5. | 9 | |
| 6. | 9 | |
| 7. | 9 | |
| 8. | 9 | |
| 9. | 8 | |
| 10. | 7 | |
| 11. | 6 | |
| 12. | 6 | |
| 13. | 4 | |
| 14. | 2 | |
| 15. | 1 | |
| 16. | 1 | |
| 17. | ||
| 18. | ||
| 19. | ||
| 20. | ||
| 21. | ||
| 22. |
Sam Masters w sezonie 2023 w Polsce będzie zdobywał punkty dla GTM Startu Gniezno. Australijczyk, po raz kolejny udowodnił swoją wartość i kolejny rok z rzędu był w czołówce zawodników pod średnią biegową w 2. Lidze Żużlowej. Specjalnie dla eSpeedway.pl, zawodnik opowiedział nam o swoich początkach na żużlu oraz o kontrowersyjnej wypowiedzi Sławomira Knopa.
Więcej wywiadówW niedzielę oficjalnie zakończył się sezon żużlowy 2022 w Polsce. Tegoroczne rozgrywki były szczególne. Inwazja Rosji na Ukrainę 24 lutego spowodowała, że na polskich torach zabrakło rosyjskich zawodników, którzy zostali zawieszeni w prawach zawodnika. Taka decyzja na pewno nie zadowoliła Betard Sparty Wrocław oraz For Nature Solutions Apatora Toruń, ponieważ Rosjanie najprawdopodobniej byliby liderami swoich drużyn.
Więcej felietonówAbsolutna gratka dla fanów żużla! Dostępny jest już „Niezbędnik Żużlowy" - 196 stron o wszystkich rozgrywkach na rok 2023. Składy, terminarze, tabele, wywiady, felietony oraz przewodniki, a nawet więcej! Wszystko, czego potrzebuje kibic żużla na nowy sezon.
Więcej artykułów