
Wczoraj na
Arenie Częstochowa rozegrano zaległe spotkanie pierwszej rundy Play Off polskiej Ekstraligi, w którym to leszczyńska
Unia pokonała różnicą trzech “oczek” (
45:48) ekipę miejscowego
Złomreksu Włókniarza. Tuz po zawodach udało nam się porozmawiać z głównymi aktorami wczorajszego widowiska. Zapraszamy Państwa do lektury.
Marian Maślanka:
Dla publiczności było to dobre i widowiskowe spotkanie. Nawet nasi młodzi zawodnicy w pierwszym biegu pokazali hart ducha. To cieszy, że drużyn a robiła co mogła aby odwrócić koleje tego meczu mimo ze zdecydowanie kadrowo byliśmy słabsi. Leszczynianie mieli zastępstwo zawodnika. Walczyliśmy do końca, przegraliśmy w ostatnim biegu z pechem. Trudno, stało się. Pojedziemy do Leszna powalczyć o to aby jeszcze być dalej w rozgrywkach.
Robert Jabłoński:
Szkoda, że nie mogliśmy rozegrać tego spotkania w innym terminie, Nie mieści mi się w głowie sytuacja, w której obydwa zespoły były w stanie w pełnych składach jechać 22. sierpnia, a im się to uniemożliwia. Jeżeli mielibyśmy dzisiaj przegrać, to ja chciałbym przegrać, ale w najsilniejszym składzie z najsilniejszą Unią Leszno. Jechaliśmy dziś z czterema juniorami w składzie i wynik jest jaki jest. Liczyłem jednak, że damy wygramy z naszymi rywalami. Na usprawiedliwienie powiem, że przegraliśmy z regulaminem. Przykro mi z tego powodu. Tak naprawdę mieliśmy trzy dni na przemeblowanie całego składu. Zupełnie inaczej mieliśmy poukładane pary, a tu nagle wszystko trzeba rozsypać i układać od nowa. Wykonaliśmy ogromną pracę, aby tu ściągnąć naszych zawodników. Dzwoniliśmy wszędzie i robiliśmy, co tylko się dało, by odjechać te zawody w pełnym składzie. Anglicy postawili się bardzo mocno. Tak naprawdę można powiedzieć, że ten skład ustalany był w ostatniej chwili. Lukas Dryml został zastraszony wysokimi karami finansowymi i w zasadzie zmuszony do jeżdżenia w dniu dzisiejszym na Wyspach. Lee Richardson, jako priorytet stawia sobie właśnie ligę angielską, natomiast Antonio Lindbaeck przedstawił nam zwolnienie lekarskie.
Piotr Żyto:
Dzisiejsze spotkanie ocenię na 3+. Było widać, że Unia miała czterech dobrych zawodników. Miśkowiak zanotował dzisiaj bardzo dobry występ na silnikach Jarka Hampela. W sumie to on wygrał Unii mecz. Mieliśmy szansę wygrać mecz w ostatnim biegu, miałem nadzieję, że ten mecz wygramy, ale Gregowi urwał się łańcuch. Brakło Drymla, Prezes poruszył niebo i ziemię żeby Lukas przyjechał. Były problemy z federacją i nie dało rady. Z czterema juniorami nie mieliśmy większych szans.
Mateusz Szczepaniak:
Było ciężko, mieliśmy osłabiony skład, Leszno również. Wystawili Miśkowiaka, a on pokazał, że bardzo dobrze potrafi jeździć na żużlu. Zabrakło nam szczęścia w ostatnim biegu, uciekły punkty Grega, który dzisiaj był bardzo dobry i szybki. W moim drugim i czwartym popełniłem głupie błędy i traciłem pozycje. W pierwszym biegu miałem gorszy start ale na dystansie było dobrze. W czwartym wyścigu, w którym atakował mnie Batchelor zgłupiałem trochę i nie wiedziałem jak jechać.
Greg Hancock:
W ostatnim biegu zawinił sprzęt. Spodziewałem się tego, ponieważ kiedy ruszałem na start poczułem, że coś jest nie tak. Zawołałem swojego mechanika z drugim sprzętem. Niestety miałem ograniczony czas i nie miałem możliwości zmienić motocyklu na czas i musiałem jechać na tym, którym dojechałem na start. Stało się co się stało, jest mi przykro z tego powodu. Ogólnie zawody były bardzo trudne.
Sebastian Ułamek:
Początek dzisiejszego meczu w moim wykonaniu był słaby. Po wczorajszym finale IMP we Wrocławiu wróciłem do domu słaby i dodatkowo z problemami żołądkowymi. Rano byłem osłabiony i nie brałem nawet udziału w porannym treningu. Generalnie na początku zawodów postawiłem na motocykl, na którym dobrze wczoraj punktowałem we Wrocławiu. W drugim wyścigu coś zaczęło w nim stukać, bałem się, że może to zakończyć się defektem i postawiłem na inny sprzęt. Później było o wiele lepiej, wygrałem nawet ostatni wyścig dnia, przeznaczony dla najlepszych zawodników dzisiejszego spotkania.
Czesław Czernicki:
Obie drużyny wystartowały dziś w osłabionych składach. U nas zabrakło naszego lidera, Leigh Adamsa i dzisiejsze zwycięstwo powinno cieszyć jeszcze bardziej. Bardzo zadowolony jestem z postawy Roberta Miśkowiaka. Dowiedział się on, że wystartuje w Częstochowie już w poniedziałek i bardzo starannie przygotował się do tego pojedynku. Odbył dwa indywidualne treningi i jeszcze wczoraj wraz z mechanikami Jarosława Hampela przygotowywał sprzęt. Ja w tym czasie byłem z Damianem Balińskim na finale Indywidualnych Mistrzostw Polski. Nie ukrywam że, obawiałem się dzisiaj o postawę Damiana, bo miał ciężkie ostatnie trzy dni. We wtorek szwedzka Elitserien, wczoraj Wrocław i dzisiaj kolejny ważny mecz. Pojechał jednak tak, jak przystało na medalistę IMP i jestem z tego powodu bardzo usatysfakcjonowany. Do Częstochowy przyjechaliśmy bez większej presji i dzięki temu wszystko zagrało w naszym zespole. Pod koniec spotkania trochę nerwowości wprowadził w nasze szeregi Sebastian Ułamek, który w pewnym momencie znacznie zmniejszył stratę Włókniarza do naszego zespołu. Na szczęście udało nam się opanować sytuację i nie pozostaje mi nic innego jak pogratulować zwycięstwa moim zawodnikom.
Robert Miśkowiak:
Jak zwykle bardzo starannie przygotowywałem się do tych zawodów. Już w niedzielę, kiedy spotkanie to zostało przełożone, wiedziałem, że w nim wystąpię. Cieszę się, że w Częstochowie wszystko zagrało, jak powinno. Zdobyłem sporą ilość punktów i dodatkowo nasza drużyna zanotowała cenne zwycięstwo. Kosztowało mnie to jednak sporo pracy. Nie można powiedzieć, że jestem bohaterem tego meczu, bo każdy z chłopaków bardzo się starał i wszyscy jechaliśmy dobrze, żeby wygrać jak największą ilością punktów. Wiadomo, że różnie może być w rewanżu. My dziś staraliśmy się bardzo i wygraliśmy. Ja się cieszę, że wszystko u mnie zaskoczyło. Jechałem na swoim motocyklu, ale faktycznie sprzęt Jarka Hampela stał w parkingu i mogłem z niego skorzystać. Pokazałem niektórym niedowiarkom, że warto na mnie stawiać, że nie skreśla się człowieka od razu. Starannie przygotowywałem się do tego meczu i wszystko dobrze się skończyło.
Krzysztof Kasprzak:
Zawody były ciężkie, jednak dobrze, że wygrana Unii! Dołożyłem kilka ważnych punktów, więc ok. O naszym dzisiejszym zwycięstwie zadecydowała dobra jazda każdego z zawodników, wszyscy pojechali na równym poziomie. Myślę, że w Lesznie też wygramy i będzie dobrze! Na pewno będziemy się obawiać o ten mecz, z resztą, jak o każdy, ale jeździmy po to, żeby wygrywać!
Adam Kajoch:
Pierwszy bieg podobał mi się, dopóki go nie przerwano, a później była dość sprzeczna sytuacja. Rozmawiałem z kilkoma osobami, które twierdzą, że Mitruski miał kontakt z Pavlicem. No i Borys spowodował także mój upadek. Drugi bieg też w miarę mi się udał, bo nie przegraliśmy go i dowieźliśmy remis i zrewanżowałem się tu Mateuszowi. Życzyłbym sobie, żeby kolejne biegi były lepsze, ale muszę je na spokojnie obejrzeć i przeanalizować błędy, wyciągnąć wnioski i po prostu zlikwidować to, co było złe. Motocykle pracują lepiej od momentu, kiedy zmieniłem mechanika i w tym miejscu bardzo chciałbym podziękować panu Krawczykowi i panu Cichemu oraz hurtowni Gama, która w dużym stopniu pozwoliła na to, że te motory są szybsze. Ci wszyscy ludzie naprawdę dużo mi pomagają. Na pewno każdy zawodnik jadący na zawody chce wygrać i mimo tego, że jeździliśmy bez Leigha Adamsa, każdy myślał w głębi duszy, że wygramy ten mecz i udało się! Myślę, że w drużynie była pełna mobilizacja, bo wiedzieliśmy, że jedziemy w osłabieniu, ale każdy dał z siebie wszystko i jest tego efekt. Wydaje mi się, że ta zaliczka daje nam trochę przewagę psychiczną, bo Włókniarz musi nas gonić. A jak będzie? Zobaczymy! Na pewno powalczymy i będziemy chcieli wejść do finału
Jurica Pavlic:
W pierwszym biegu z Miturskim doznałem upadku, którego winowajcą był Borys. On dotknął mojej nogi, sędzia powinien wykluczyć jego a nie mnie. Jestem zły na tą decyzje sędziego. Później zmieniłem motor ale nie zmieniłem ustawień. Dopiero po ostatnim swoim starcie byłem zadowolony, przez 4 okrążenia byłem przed Szczepaniakiem ale straciłem pozycję na mecie. Wydaje mi się, że byłem drugi. Ten start traktowałem jako trening przed niedzielnymi zawodami, w których nikogo się nie obawiam.
Wypowiedzi zebrali: Małgorzata Szulc, £ukasz Witczyk i Rafał Piotrowski