
Czarne chmury zbierają się nad
Rybnickim Klubem Motorowym. Przedwczorajsza konferencja prasowa po spotkaniu z Grudziądzem na stadionie przy ulicy Gliwickiej była niecodzienna. Atmosferę podgrzał
Rafał Szombierski, który przerwał zmowę milczenia i przedstawił coraz bardziej zdziwionym dziennikarzom rzekomo tragiczną sytuację panującą w klubie.W składzie awizowanym na niedzielny pojedynek widniało nazwisko
Denisa Gizatullina i
Rafała Szombierskiego. Obaj jednak nie wystartowali w spotkaniu. Zastąpili ich odpowiednio
Roman Chromik i
Roman Povazhny. W klubie od tygodnia panowała nerwowa atmosfera i do końca nie było wiadomo, kto prócz młodzieżowców oraz
Chrisa Harrisa i
Rory Schleina wystąpi w meczu. Sytuację skomplikowała decyzja Gizatullina, który zrezygnował z jazdy ze względu na napięte stosunki panujące w klubie. Start RKM-u za dwa tygodnie w pojedynku z PSŻ-em Poznań stoi pod znakiem zapytania.
- Jest tylko jedno pytanie – kto w tych zawodach pojedzie? - pytał retorycznie szkoleniowiec RKM-u
Mirosław Korbel.
- Nie ma zawodników - wtrącił wspomniany Szombierski, który niespodziewanie pojawił się na konferencji prasowej.
- Musiałem w ostatniej chwili zmienić skład naszego zespołu, a właściwie zmieniałem go cały tydzień. - kontynuował trener.
- Zawodnicy są skołowani, obrażeni. Powiem szczerze – sami mówią, że nie wiedzą, czy z Poznaniem wystartują… Wiadomo, iż Rosjanie (Renat Gafurov, Roman Povazhny i Denis Gizatullin – dop. red.) jadą w tym dniu do Rosji na indywidualne mistrzostwa tego kraju. Atmosfera przed zawodami była bardzo napięta. Muszę wręcz powiedzieć, że mogło dojść do takiej sytuacji, iż wystartowalibyśmy czwórką zawodników.
Kto zatem ustala skład? – pytanie samo się nasunęło.
- Zawsze wydawało nam się, że to leży w gestii trenera. - mówili dziennikarze, którzy z każdą kolejną minutą coraz szerzej otwierali oczy ze zdziwienia i zażenowania sytuacją.
- Też tak myślałem. Tak myślałem do dzisiaj. - mówił Korbel ze spuszczoną głową.
- Rafał Szombierski był na piątkowym treningu i prezentował się bardzo dobrze, lecz musiałem dzisiaj do niego zadzwonić w godzinach popołudniowych i powiedzieć mu po prostu, iż nie pojedzie w tych zawodach. Miał jechać Denis Gizatullin, który oświadczył, że w takiej atmosferze nie chce jechać. Ja nie chcę tutaj roztrząsać tej sytuacji - kontynuował trener.
- No niech trener powie jak było. Później znów będzie na mnie, że to ja namieszałem. - przerwał poirytowany
Szumina.
Zebrani domagali się, by szkoleniowiec
Rekinów ujawnił nazwisko osoby, która wymusiła na nim nagłe zmiany w składzie.
- Kto do pana dzwonił? - pytano wprost.
- Nie jestem chyba do końca upoważniony, aby mówić kto do mnie zatelefonował. Ja nie chcę tutaj szefować - Korbel wciąż nie wiedział jak z tej sytuacji wybrnąć.
- To ja w takim razie powiem - Szombierski po raz kolejny zabrał głos.
- Trener Korbel przekazał mi, iż dostał telefon od Piotra Wilaszka (wiceprezesa RKM – dop. red.). Wydaje mi się, że ten człowiek nie powinien być prezesem, nie potrafi dobrze radia naprawić (wiceprezes RKM prowadzi sklep i serwis ze sprzętem car-audio – dop. red.), a startuje w klubie na prezesa. - Szombierski okazał się nadto wylewny i nie przebierał w słowach krytyki zarządu i trenera.
- Trener byłby w stosunku do mnie w porządku, gdyby po treningu mi powiedział: „Słuchaj Rafał, pojechałeś słabo i nie pojedziesz w meczu”. Powiedział mi natomiast: „Biorę to wszystko na swoją odpowiedzialność, choć może mnie wyrzucą.” Było tak? - pytał.
Korbel tylko kiwnął pozytywnie głową.
- Miałem jechać ja albo Romek Chromik – ciągnął Rafał
- Obydwaj mieliście jechać – poprawił go Korbel.
- Od poniedziałku trzeba było chodzić na palcach i szukać zawodnika, który akurat pasowałby do składu. Koniec tematu. – trener chciał wyjść, ale Szombierski nie dawał za wygraną.
- Bądź w porządku przynajmniej raz w stosunku do mnie. Usiądź i wysłuchaj do końca tego, co ja mam do powiedzenia na ten temat.
Szombierski nie był jedynym zawodnikiem RKM-u, który miał nie wystąpić w niedzielnym pojedynku.
- Povazhny też miał dzisiaj całkowity zakaz wystartowania w tym meczu - wyznał Korbel. Zapytano o przyczynę takiego obrotu sprawy.
- To pytanie nie do trenera, a do zarządu - odpowiedział
Szumina.
- Proszę się domyślić, to chyba jest proste - mówił Korbel. Podkreślił, iż nie usłyszał oficjalnego uzasadnienia.
- Nie miałem nic do powiedzenia -.
- W takim razie, po co jest trener? - pytał zdziwiony Rafał.
- Ja też sam siebie o to pytam... Byłem w ciągu tego tygodnia szantażowany przez zawodników, przez moich szefów, przez wszystkich... Dość, za dużo powiedziałem. Wyraźnie zdenerwowany opuścił salę konferencyjną.
Zarzutom nie było końca.
- Był trener Czernicki, to wstawiał się za zawodnikami. Wówczas z ust wściekłego Szombierskiego padły ostre słowa krytyki pod adresem trenera Korbla.
Całemu zamieszaniu przyglądał się
Wojciech Druchniak, którego również zaproszono na konferencję prasową. Zdobył po ambitnej walce 6+1 punktów. Wszyscy chcieli poznać powód nagłej zwyżki formy.
- Trener mi dużo pomógł. Pracował nade mną przez ostatnie dwa tygodnie, głównie nad kondycją. Miałem problemy z kolanem, zbierała się w nim woda, która wypełniła aż siedem strzykawek. Zabieg był robiony w busie, gdy jechaliśmy z Gorzowa do domu. Ogólnie jestem w złej sytuacji, gdyż nic nie jadę od początku sezonu, choć staram się jak mogę. Nie potrafię przejechać czterech kółek poprawnie i właśnie nad tym na treningach pracujemy. Ostatnie dwa tygodnie były tylko temu poświęcone.
Zapytany o atmosferę panującą w zespole powiedział:
- Gdy zjawię się w klubie, to zwykle spotykam dwójkę pracowników klubu, ewentualnie kierownika Józefa Cycułę i księgową. Jest ciężka sytuacja z częściami do motocykli, gdyż moim zdaniem właśnie części zamienne powinny być w klubie. Gdy przytrafi się awaria, to wkładam do motoru byle co, spawamy, żeby tylko było. Czekamy tydzień lub dwa na części.
Szombierski dopowiedział, że Druchniak mógł zostać pozbawiony sprzętu, gdyż RKM, który zobowiązał się do całkowitego pokrycia kosztów zakupu nowego silnika dla juniora drużyny – przez pół sezonu nie potrafił uregulować zaległości finansowych.
Na pytanie dziennikarzy dotyczące możliwości spotkania się z zarządem klubu Szombierski kręci głową:
- Nie ma takiej możliwości.
- Zapraszają tylko, gdy chcą kogoś ukarać. - dopowiada
Blaska.
- Po spotkaniu z wami dostanę pewnie karę. Dlaczego? Bo mówię prawdę -.
Szumina nie krył zażenowania sytuacją, która wydaje się panować w drużynie od dłuższego czasu, a pewne fakty dopiero teraz wyszły na jaw.
- Jeśli chodzi o Rafała, to moim zdaniem, on się im postawił. Nie da sobą manipulować, dlatego robią z nim to, co robią. Tak samo jest z Romanem (Povazhnym – dop.red.) - bronił Szombierskiego Druchniak, który opuszczając salę zażartował, że wychodzi, bo ktoś mu jeszcze 7 zdobytych punktów zabierze. Pomieszczenie wypełniło się gromkimi brawami uznania dla młodego zawodnika.
- Ja już dziękuję RKM, choć mam niby ważny kontrakt do końca następnego sezonu, ale mam również obywatelstwo niemieckie i w przyszłym roku będę startować z niemiecką licencją – ciągnął Szombierski.
- Byłem z żoną u trenera. Powiedział mi: „Rafał podpisz ten kontrakt do czerwca dopóki będę trenerem i będziesz miał jak u Pana Boga za piecem.” Jechałem jeden mecz i co? Siedziałem pół sezonu. Chciałem to powiedzieć, w końcu powiedziałem, dziękuję.
Prezes
Aleksander Szołtysek nie odbierał telefonów, gdy próbowaliśmy się z nim skontaktować. Jak nam się udało nieoficjalnie dowiedzieć,
Piotr Wilaszek przebywa na urlopie. Swoją opinię jednak wyraził na oficjalnym forum Rybnickiego Klubu Motorowego.
”Myślę, że atmosfera na forum i we wszystkich mediach jasno odzwierciedla to, co wydarzyło sie dzisiaj na konferencji prasowej.
Zacznę od faktu, iż otrzymałem informacje od trenera Korbela, iż MUSI wstawić Rafała do składu na mecz z Grudziądzem, gdyż ten zaszantażował go, że jeżeli nie, to nie pojedzie przeciw drużynie z Poznania ( Rosjanie w tym czasie mają finał DMR). Trener zasugerował w takim razie odsunięcie Renata Gafurowa, aby zrobić miejsce Rafałowi. Niestety z ta decyzją Zarząd RKM się nie zgodził, więc padła ze strony trenera propozycja odsunięcia Denisa Gizatulina. Ta również nie znalazła poparcia, gdyż zdaniem Zarządu Ci zawodnicy zasłużyli sobie swoją postawą sportową na miejsce w składzie. Stąd telefon, że Zarząd nie zgadza sie na odsunięcie Denisa i startu Rafała w jego miejsce. Szkoda, ze te słowa nie padły na konferencji.
I nie ma w tym żadnej prywaty. Może Zarząd jest zły a może bardzo zły, ale na 100% nie będzie nikt nikogo szantażował. Denis poczuł sie urażony i nie dziwię się ,ze w końcu odmówił trenerowi startu w dzisiejszych zawodach, skoro został od wczoraj odsunięty od składu. Możemy wspierać gwiazdorstwo i tolerować wszystko dalej. Tylko jakie są tego skutki, to widać.
Na miejscu Wojtka Druchniaka nie chcę wiele dyskutować. Dość było rozmów na początku sezonu z jego menagerem, który jak szybko sie pojawił tak szybko znikł. Opowieści o szybkich motorach ze Szwecji i kontrakcie zawodowym gwarantującym 100% sukcesu, do którego Wojtek był tak bardzo namawiany do dzisiaj skutkują jego rezultatami na torze. Bo znowu Zarząd był zły, bo gwarantował sprzęt i wszystko inne na kontrakcie amatorskim. Teraz Wojtek próbuje się odnaleźć i przekonać do sprzętu p. Romańskiego na którym rok temu zdobywał w Extraklasie całkiem przyzwoite rezultaty. Ktoś pyta, po co poszły pieniądze ma Patryka Pawlaszczyka? Już tłumaczę, że Zarząd nie był w stanie przewidzieć kontuzji a fakt , że takie środki zostały wygenerowane przed sezonem zaprzecza teorii, że klub nic nie dawał na przygotowanie do sezonu.
Bardzo łatwo oceniać wszystko tylko po wypowiedziach jednej strony. Szkoda, że znowu cierpi na tym rybnicki żużel, bo to świetna pożywka dla prasy i nie tylko. Bo znowu będzie temat o rybnickim piekle, będą artykuły, komentarze, tylko może czas najwyższy zastanowić się, komu tak na tym zależy.”
Wypowiedzi zawodników, trenera oraz wiceprezesa Zarządu klubu zostały wiernie odtworzone. Redakcja eSpeedway.pl nie ponosi odpowiedzialności za wyrażone opinie i sformułowania, jak również ich nie komentuje.