eSpeedway.pl | To co kochasz - żużel
eSpeedway.pl - Współpraca - Reklama - Redakcja
Kibiców online: 95
eSpeedway.pl - Ogólnopolski Portal Żużlowy
eSpeedway Team
Reklama
Xtreme fitness
#MistrzJestJeden
Reklama
Współpraca

  Wywiady

  Paweł Przedpełski: Wynik mógłby być trochę inny
 2019-08-07 11:07:12  redakcja    inf.prasowa

Po nienajlepszej inauguracji w Guestrow, Paweł Przedpełski zanotował znacznie lepszy występ w drugiej rundzie TAURON SEC, która 27 lipca odbyła się w Toruniu. Na Motoarenie Polak zdobył osiem punktów  i został sklasyfikowany na dziewiątym miejscu. Dzięki temu odrobił trochę punktów w klasyfikacji generalnej, ale wciąż daleko mu jeszcze do czołówki. Z „Pawełkiem” rozmawiamy o znaczeniu i przebiegu zawodów w Toruniu, upadku z Adrianem Miedzińskim, a także o straconej szansie na jeszcze lepszy wynik oraz planie na drugą część zmagań o tytuł Mistrza Europy.

Trudno było podejść do tych zawodów po nienajlepszej inauguracji w Guestrow?

- Wydaje mi się, że raczej nie miało to dla mnie jakiegoś wielkiego znaczenia. Wiadomo, że to był nowy dzień i zupełnie inne zawody. Staram się zbyt dużo nie myśleć o wcześniejszych złych występach. Nie patrzę za siebie, tylko spoglądam w przyszłość z pozytywnym nastawieniem.

Co sobie myślałeś, wiedząc że pojedziesz przed własną publicznością? Jesteś przecież wychowankiem toruńskiego klubu.

- Na pewno tor w Toruniu jest mi bardzo dobrze znany, więc cieszyłem się, że jedna z rund Mistrzostw Europy odbędzie się w tym miejscu. Towarzyszyło mi wiele pozytywnych emocji, bo przejeździłem dla zespołu z Torunia całkiem sporo sezonów. Sądzę, że na trybunach było wielu kibiców z okolicy, także miło było zaprezentować się  w tej stawce i usłyszeć doping, jaki zgotowano wszystkim Polakom.

Jak traktujesz występy w Toruniu, od czasu kiedy nie jesteś zawodnikiem miejscowego klubu?

- Najlepiej podchodzić do tego z chłodną głową i starać się traktować to jak normalne zawody. Nie powinny pojawiać się w tym wszystkim jakieś dodatkowe emocje, bo potem wychodzą z tego różne niepotrzebne rzeczy.

Nie miałeś w sobie chęci, żeby komuś coś udowodnić?

- Chyba nie. Po prostu starałem się pojechać dobre zawody, żeby wieczorem móc stanąć przed lustrem i powiedzieć sobie, że zrobiłem wszystko, co mogłem. Każdy z nas – zawodników – był już tyle razy krytykowany, a później podrzucany, że można się do tego przyzwyczaić. Jeżeli chodzi o jakieś wypowiedzi, to one nie robią na mnie większego wrażenia i generalnie za bardzo mnie nie ruszają.

Jak oceniasz swój występ w Toruniu?


- Momentami troszeczkę brakowało mi szczęścia, ale zawody mimo wszystko uważam za udane. Dałem z siebie wszystko, ale nie ukrywam, że gdyby nie wydarzenia z mojego ostatniego biegu, to wynik mógłby być trochę inny. Potrzebowałem tam trzech punktów, żeby wjechać do barażu i nawet jechałem na prowadzeniu, ale niestety skończyło się tak, że Adrian Miedziński we mnie uderzył i mieliśmy wypadek.

W powtórce tego biegu nie byłeś już w stanie dowieźć zwycięstwa.

- Dokładnie tak. Bardzo trudno było mi złapać Nickiego Pedersena. Robiłem co mogłem, momentami byłem nawet blisko niego, ale to on znacznie lepiej wyszedł ze startu i po prostu mnie założył. Na pewno było mi szkoda, bo uciekł mi baraż, a może nawet finał. Wiadomo, że takie biegi rządzą się swoimi prawami, ale nic nie mogę w tej sprawie już zrobić.

Jak się czujesz po upadku z „Miedziakiem”?

- Nie da się ukryć, że jestem trochę poobijany, tym bardziej, że już wcześniej miałem dość mocno zbite i zdarte biodro po upadku w Guestrow, więc teraz to wszystko mi się odnowiło i wróciło ze zdwojoną siłą. Dzisiaj na pewno odczuwam skutki tego upadku, ale taki jest żużel i tego typu historie są wpisane w ten sport.

Jak ten wypadek wyglądał z Twojej perspektywy?

- Byłem tym wszystkim trochę zaskoczony. Jechałem z przodu i nie byłem przygotowany na taki strzał z lewej strony. Czasami tak się dzieje. Czasu przecież nie cofniemy.

Rozmawialiście potem o tej sytuacji?

- Tak, rozmawialiśmy, więc wszystko jest między nami wyjaśnione. Wiadomo, że mogą pojawić się nerwy, ale takie rzeczy się zdarzają, więc teraz nie ma już żadnych negatywnych emocji. Najważniejsze, że jesteśmy cali i żaden z nas nie ma żadnych złamań. Z tego należy się cieszyć.

Zastanawiam się czy tylko wypadek z Adrianem Miedzińskim pozbawił Cię szansy na jeszcze lepszy wynik w Toruniu, czy może coś jeszcze nie ułożyło się po Twojej myśli?

- Zrobiłem też błąd w jedenastym biegu, kiedy wyprzedził mnie Kai Huckenbeck. To był wyścig po delikatnej kosmetyce toru i zasugerowałem się tym, że wszyscy jechali przy krawężniku. Wydawało mi się, że właśnie tam będzie optymalna ścieżka, ale Kai zaatakował mnie po zewnętrznej. Jechał na trzeciej pozycji, nie miał już nic do stracenia, spróbował i to mu się udało. Gdybym wtedy dojechał na drugim miejscu, to nawet przy porażce z Nickim Pedersenem w ostatnim biegu awansowałbym do barażu.

Jak Ci się jechało na Motoarenie? Po zawodach pojawiło się trochę krytycznych głosów na temat tego toru.

- Zapewne wzięły się one stąd, że na torze porobiły się koleiny, które okazały się nie do końca bezpieczne. Uważam jednak, że to nie była wina organizatorów. Nie możemy mieć do nich pretensji, bo widzieliśmy jaka pogoda była tego dnia. Nad stadionem kilka razy przeszły bardzo mocne opady, więc jeżeli weźmiemy to pod uwagę, to dojdziemy do wniosku, że ten tor i tak wyglądał bardzo dobrze. Podejrzewam, że na innych obiektach zawody w ogóle by się nie odbyły. Myślę, że na brak ścigania i wyprzedzania również nie mogliśmy narzekać. Moim zdaniem zawody zaliczały się raczej do tych ciekawszych.

Byłeś w stanie wykorzystać swoją wiedzę na temat toruńskiego toru, żeby odpowiednio się do niego dopasować, czy niekoniecznie?

- Pamiętam, że na zawodach indywidualnych w Toruniu tor zazwyczaj był przygotowywany inaczej, niż na ligę. Tym razem było tak samo. Oczywiście w tym sezonie nie miałem zbyt wielu okazji, żeby jeździć na Motoarenie, ale to na pewno nie był ten sam tor, który pamiętam sprzed dwóch czy trzech lat.

Poczułeś delikatną ulgę po zawodach w Toruniu? Pojechałeś przecież znacznie lepiej, niż w pierwszej rundzie w Gustrow.

- Wiadomo, że każde udane zawody tylko mnie napędzają. W Gustrow to akurat nie był mój dzień. Nie mogłem tam kompletnie nic złapać. Zostawiłem to jednak gdzieś daleko za sobą i starałem się nawet o tym nie rozmyślać. Potem miałem znacznie lepszy okres. Tuż przed zawodami w Toruniu zanotowałem bardzo dobry występ w Szwecji, gdzie straciłem tylko jeden punkt w pięciu startach. Później zaliczyłem udany mecz w Częstochowie. Pozytywnie oceniam też start w toruńskiej rundzie TAURON SEC, więc na pewno miałem trochę powodów do zadowolenia. Dzięki temu spoglądam z optymizmem na kolejną fazę sezonu, która  może być dla mnie bardzo ważna.

To kolejny sezon, który nie układa się po Twojej myśli. Czy na podstawie tych dobrych występów, które wymieniłeś, możemy mówić o jakimś przełomie?

- Nie wiem, naprawdę trudno mi powiedzieć. Na pewno ciężko pracuję, żeby wszystko było dobrze. Sezon trwa cały czas i na tym się teraz skupiam. Wiadomo, że czasami zdarzają się lepsze występy, a innym razem gorsze, ale tak po prostu funkcjonuje ten sport. Nikt z nas nie jest maszyną.

Jesteśmy na półmetku Mistrzostw Europy. Jak myślisz, co jeszcze będziesz w stanie zdziałać w tegorocznym cyklu?

- Plan jest taki, żeby zdobywać jak najwięcej punktów, a co z tego wyjdzie, to zobaczymy na koniec.

Zastanawiałeś się dlaczego wciąż nie masz jeszcze biegowego zwycięstwa w tegorocznym TAURON SEC?

- Nie, ponieważ to nie stanowi dla mnie jakiegoś wielkiego zmartwienia. Prawda jest też taka, że tych biegów wciąż nie było zbyt dużo. Za nami dopiero dwa turnieje, więc w kolejnych dwóch rundach na pewno będę walczył, żeby te trójeczki wreszcie się pokazywały.

Może uda się już 10 sierpnia w duńskim Vojens, kiedy odbędzie się trzecia runda?

- Nie miałem jeszcze okazji, żeby tam startować. Pamiętam jedynie, że w 2015 roku byłem rezerwowym podczas Drużynowego Pucharu Świata i zrobiłem tylko parę okrążeń na treningu. Ostatnio rzadko odbywały się zawody na tym torze, więc nie wiem do końca czego mogę się spodziewać. Na pewno będę walczył, żeby odrobić straty i spróbować utrzymać się w cyklu.

Reklama
 
Tabele ligowe
 PGE Ekstraliga
1.. Fogo Unia Leszno      
2. Moje Bermudy Stal Gorzów      
3. Betard Sparta Wrocław      
4. RM Solar Falubaz Zielona Góra      
5. Eltrox Włókniarz Częstochowa      
6. Motor Lublin      
7. MrGarden GKM Grudziądz      
8. eWinner Apator Toruń      
 eWinner 1. Liga Żużlowa
1. ROW Rybnik      
2. Car Gwarant Kapi Meble Budex Start      
3. Orzeł Łódź      
4. Zdunek Wybrzeże Gdańsk
     
5. Unia Tarnów
   
6. Arged Malesa TŻ Ostrovia Ostrów
     
7. Abramczyk Polonia Bydgoszcz      
8. Cellfast Wilki Krosno    
2. Liga Żużlowa
1. Lokomotiv Daugavplis      
2. OK Bedmet Kolejarz Opole      
3. SpecHouse PSŻ Poznań      
4. RzTŻ Rzeszów      
5. Metalika Recycling Kolejarz Rawicz      
6. Wölfe Wittstock      
7. Trans MF Devils Landshut      
Bauhaus-Ligan
1. Masarna Avesta      
2. Indianerna Kumla      
3. Lejonen Gislaved      
4. Rospiggarna Hallstavik      
5. Dackarna Mallila      
6. Vetlanda Speedway      
7. Västervik Speedway      
8. Piraterna Motala      
9. Smederna Eskilstuna      
Klasyfikacja SGP
1.  Bartosz Zmarzlik  
2.  Tai Woffinden  
3.  Fredrik Lindgren  
4.  Maciej Janowski  
5.  Leon Madsen  
6.  Jason Doyle  
7.  Artem Laguta  
8.  Emil Sajfutdinow  
9.  Martin Vaculik  
10. Max Fricke  
11.  Matej Žagar  
12. Krzysztof Kasprzak  
13. Anders Thomsen  
14. Robert Lambert  
15. Oliver Berntzon  
Partner
Ostatni wywiad
   Patrick Hansen: Możemy walczyć o zwycięstwo w lidze

Patrick Hansen w listopadzie przeniósł się z RzTŻu Rzeszów do Arged Malesa TŻ Ostrovii. Zawodnik w rozmowie z naszym portalem opowiada o tym, jak zmieniły się przygotowania do sezonu 2021 w czasach koronawirusa oraz przedstawił swoje cele zarówno drużynowe jak i indywidualne na ten rok.

  Więcej wywiadów
Ostatni felieton
   Dajmy zawodnikom po prostu jeździć (felieton)

Przed sezonem 2021 w regulaminie pojawił się dość kontrowersyjny przepis jakim jest ograniczenie startów do maksymalnie dwóch lig dla zawodników z PGE Ekstraligi oraz maksymalnie trzech dla przedstawicieli pozostałych szczebli rozgrywkowych w Polsce. Jest to spory cios zarówno dla samych żużlowców jak i lig poza granicami naszego kraju. Dla klubów z Polski natomiast spore ułatwienie.

  Więcej felietonów
Ostatni artykuł
   Kluby żużlowe w Social Mediach #1 - Facebook

Social Media to aktualnie jeden z najważniejszych jak nie najważniejszy aspekt marketingowej działalności nie tylko klubów sportowych, ale także firm czy też różnego rodzaju organizacji. Zbliża się koniec 2020 roku, a jak w mediach społecznościowych wyglądają kluby żużlowe? Oto małe podsumowanie działalności drużyn żużlowych w sieci. W pierwszej części skupię się na Facebooku. Które z zespołów posiadają największą liczbę polubień, a które mają ich najmniej?

  Więcej artykułów
Design by Danno - Copyright by eSpeedway.pl - Engine by wmaster.eu