
Po raz pierwszy w historii zasłużony klub jakim jest
Polonia Bydgoszcz opuszcza szeregi najwyższej klasy rozgrywkowej. Przyczyn takiego rozwoju sprawy z pewnością jest wiele. Największe to nieudolne ruchy transferowe działaczy, plaga kontuzji, która nawiedziła bydgoski zespół oraz zła taktyka podczas meczów. Zapraszamy na analizę i podsumowanie sezonu 2007 w wykonaniu zawodników Polonii.
Zimowy sen bydgoskich działaczy podczas okresu transferowego
Większość środowiska żużlowego w Bydgoszczy przyczynę spadku miejscowego klubu do pierwszej ligi upatruje w błędnych ruchach transferowych zarządu
Polonii. Z klubu odeszła dwójka podstawowych zawodników. Prezes zespołu
Leszek Tillinger nie zdołał zatrzymać ani
Piotra Protasiewicza, ani też
Roberta Kościechy. W ich miejsce pozyskano czterech innych zawodników. Byli to:
Rafał Okoniewski,
Jonas Davidsson,
Michał Szczepaniak i
Mariusz Staszewski. Najlepiej z całego kwartetu zaprezentował się ten pierwszy. Uzyskał najlepszą średnią z całej czwórki zakontraktowanej przed sezonem. Najsłabiej za to prezentował się gorzowianin Mariusz Staszewski. Zakontraktowanie tego zawodnika okazało się totalną klapą. Pozostała dwójka zawodników jeździła na przemian, raz lepiej raz gorzej. Jonas Davidsson początek sezonu miał mizerny. Szwed przebudził się dopiero na zakończenie, kiedy to podjął walkę podczas meczów w
Częstochowie i
Zielonej Górze. Największym problemem tego żużlowca było przystosowanie się do bydgoskiej nawierzchni. Przez to nie mógł mile zaskoczyć bydgoskich kibiców podczas meczu u siebie. Sytuacja Michała Szczepaniaka wygląda wręcz odwrotnie. 24-letni wychowanek klubu z Ostrowa Wlkp. miał znakomite rozpoczęcie sezonu. W ciągu roku forma
Szczepana niestety opadła. Kibicom Polonii zawodnik ten pozostanie w pamięci dzięki dobremu występowi w
Kryterium Asów gdzie stanął na trzecim stopniu podium, oraz znakomitej jeździe podczas pierwszego meczu przeciwko
ZKŻ Zielona Góra. Szczepaniak wówczas wywalczył największą ilość punktów i został bohaterem spotkania. Grono zawodników, które pozostało ze starego składu nawiedziła plaga kontuzji. Mowa tutaj o kapitanie
Andreasie Jonssonie,
Krzysztofie Buczkowskim i
Emilu Sajfutdinovie. Urazy tych zawodników to jeden z kilku elementów, które znacznie wpłynęły na przykry los jaki spotkał klub znad Brdy. Rozpoczęło się od kontuzji Sajfutdinova. Rosjanin nabawił się już przed sezonem urazu nogi. Do jazdy był zdolny dopiero podczas czwartego meczu przeciwko Unii Leszno. Na ławce kontuzjowanych zmienił go wówczas Andreas Jonsson. Szwed właśnie w tym meczu przeszarżował w pogoni za
Leigh Adamsem; upadając na tor doznał urazu barku. W kolektywie doszły jeszcze złamanie obojczyka i uraz nogi Krzysztofa Buczkowskiego, oraz kolejne absencje kapitana Polonii. Na domiar złego dochodziły nietrafne posunięcia trenera
Zdzisława Ruteckiego. Szkoleniowcowi zarzuca się błędne ustawianie składu oraz nietrafne rezerwy taktyczne. Z pewnością dużym błędem trenera było pomijanie
Krystiana Klechy w niektórych meczach. Popularny
Krycha dysponował dobrą formą, a jego głównym atutem była największa z całego zespołu wola walki na torze. Zastrzeżeń nie powinno być co do osoby
Marcina Jędrzejewskiego. Młodzieżowiec Polonii nie zachwycał bardzo wysoką formą, ale jednocześnie nie zawodził. Zawodnik ten jeździł w miarę swoich możliwości, a na pokazanie swoich umiejętności na pozycji juniora ma jeszcze rok.

Piotr Protasiewicz zostawił Polonię Bydgoszcz dla ZKŻ-u Zielona Góra
Znakomity początek dramatu
Miłe złego początki w wykonaniu Polonii Bydgoszcz tak można teraz powiedzieć. Poloniści bowiem sprawili niespodziankę już w pierwszej kolejce. Ze spotkania z podtekstami w Zielonej Górze wyszli zwycięsko (43:46). Nikt się wtedy nie spodziewał, że czerwona latarnia ekstraligi będzie w stanie nawiązać walkę ze silnym beniaminkiem. W następnej potyczce bydgoszczanie u siebie podejmowali drużynę
Włókniarza Częstochowa. Podczas tego spotkania widać było ogromną mobilizację, determinację i integrację całego zespołu. Owocem tego była efektowna wygrana nad drużyną spod Jasnej Góry (48:42); warto dodać, że
Gryfy przed biegami nominowanymi przegrywały dwoma punktami. Polonia po tym meczu objęła fotel samodzielnego lidera ekstraligi. Szczęśliwa passa trwała... jak się później okazało tylko do drugiej kolejki. Na następny tryumf swojego zespołu kibice musieli czekać, aż do dziewiątej kolejki. W międzyczasie bezradna Polonia była tzw. chłopcem do bicia. Po punkty w trzeciej kolejce bydgoszczanie wybrali się do Tarnowa. Podopieczni trenera Ruteckiego byli nawet blisko sprawienia kolejnej niespodzianki... niestety ulegli
Jaskółkom (49:41). Prawdziwe fatum rozpoczęło się w następnej rundzie. Przed meczem z Unią Leszno nic tego nie zapowiadało. Do składu powrócił
Emil Sajfutdinov. Rosjanin nie zachwycił zdobywając tylko 2 pkt. Pech zaczął się w trzynastej gonitwie tego spotkania. Kontuzji nabawił się
Andreas Jonsson mecz ten zakończył się na korzyść leszczyńskich byków (40:49). Na kolejny pojedynek
Gryfy udały się już bez swojego kapitana. Tym razem rywalem była drużyna
Atlasu Wrocław. Bydgoszczanie mieli problemy z nawiązaniem walki z wrocławianami na trudnej nawierzchni Stadionu Olimpijskiego. Jedynym, który nie zawiódł był junior – Krzysztof Buczkowski zdobywca 9 pkt, a
Atlasowcy rozgromili swoich gości w stosunku 59:32. Nie inaczej było trzy dni później w Toruniu gdzie bydgoszczanie już z Jonssonem ulegli miejscowemu
Unibaksowi (60:32). Czarne chmury nad Polonią wisiały dalej. Nadzieje odżyły na myśl, że kolejnym rywalem na torze Polonii będzie ekipa
Marmy Rzeszów. Nad Brdą nie doceniono jednak czarnego konia rozgrywek. Rzeszowianie mający w składzie fenomenalnego
Nickiego Pedersena pozbawili
Polonistów złudzeń na upragnione zwycięstwo. Po tej przegranej napięcie rozładowało się wśród kibiców. Fani przed bramą miejscowego zespołu domagali się dymisji Leszka Tillingera.

O tym sezonie Andreas Jonsson zapewne chciałby jak najszybciej zapomnieć. Szwed w trudnych chwilach nie opuścił ukochanej Polonii Bydgoszcz i będzie występować w jej barwach w I lidze
Runda rewanżowa z czterema oczkami na koncie
Runda rewanżowa rozpoczęła się już po tygodniu. Na pierwszy pojedynek naturalnie zespół musiał się wybrać do Rzeszowa. Bydgoszczanie walczyli, ale ulegli Marmie 52:39. Na dodatek stracili jeszcze Krzysztofa Buczkowskiego, który nabawił się kontuzji nogi. Od lat mawia się, iż derby Kujaw i Pomorza mają swoje zasady i nie powinno się wskazywać zwycięzcy już przed meczem. Tak też było podczas derbów w Bydgoszczy, gdzie
Poloniści rozgromili rywali zza miedzy – Unibax Toruń (58:34). Punkt bonusowy zabrali jednak goście, dzięki znakomitej dyspozycji
Ryana Sullivana. Do końca rundy rewanżowej bydgoszczanie wygrali tylko jedno spotkanie a w jednym wywalczyli zaledwie remis. W innych spotkaniach musieli przełknąć smak przegranej. Na nic się zdała dobra dyspozycja Emila Sajfutdinova w meczu przeciwko Atlasowi Wrocław. Najmłodszy zawodnik Polonii w tym meczu dystansował takich żużlowców jak
Jason Crump i
Hans Andersen; przez słabą dyspozycję reszty zawodników zespół także nie sprostał drużynie
Marka Cieślaka, która zwyciężyła (41:49). O spotkaniu Polonii w
Lesznie z tamtejszą
Unią mówiło się o łatwej wygranej
Byków tymbardziej, że Polonia ponownie jechała osłabiona brakiem Andreasa Jonssona, oraz Krzysztofa Buczkowskiego. Pomimo osłabienia, spotkanie było zacięte bo aż do 10 biegu pomiędzy drużynami był remis. Unia jednak rozwiała nadzieje gości i wygrała ostatecznie (54:36). Końcówka sezonu zasadniczego, w wykonaniu bydgoszczan wyglądała już znacznie lepiej. Wiatr w żagle drużyna złapała w spotkaniu przeciwko
Unii Tarnów (51:40) na torze w Bydgoszczy. W związku, że dwumecz pomiędzy tymi drużynami zakończył się na korzyść bydgoszczan to bonus powędrował właśnie do nich. W parkingu mówiono wówczas o powrocie Polonii z dalekiej podróży. Niestety radość trwała krótko ponieważ na torze Włókniarza nie udało się wywalczyć żadnego punktu, a honor ratował Jonas Davidsson (16 pkt). Cały mecz zakończył się wynikiem (50:40) i faktem stało się to, że
Gryfy będą walczyć w dwumeczu o utrzymanie w lidze. Niewiadomą pozostawał tylko rywal Polonii w tej walce. Na rozstrzygnięcie trzeba było czekać, aż do ostatniego biegu meczu Polonia – ZKŻ (45:45). Sporna sytuacja pomiędzy Rafałem Okoniewskim i Piotrem Protasiewiczem okazała się niekorzystna dla Kronopolu. Katem zielonogórzan w tym spotkaniu była para Klecha – Okoniewski, która w pamiętnym 15 biegu pozbawiła kibiców Falubazu marzeń o medalu.

Rafał Okoniewski poszedł w ślady Andreasa Jonssona podejmując decyzję o pozostaniu w Polonii na sezon 2008
Gollob w parkingu... a PePe szalał pod bandą
Los sprawił, że ponownie przyszło się zmierzyć drużynom Polonii i Falubazu. Tym razem w meczu o utrzymanie. Determinacja bydgoszczan przed tym meczem była ogromna. W spotkaniu Polonii pomagał sam
Tomasz Gollob. Wieloletni reprezentant bydgoskiej drużyny wyposażył w swoje silniki Krzysztofa Buczkowskiego i Michała Szczepaniaka. Reszcie zespołu udzielał cenne wskazówki. Nie inaczej było w obozie rywali, tam pomocą służyli mechanicy...
Rune Holty. Pomoce Golloba jednak nie pomogły ponieważ Polonia przegrała (44:46) taki wynik nie satysfakcjonował działaczy a już na pewno nie kibiców. Kluczową rolę dla na torze w Bydgoszczy odegrał Piotr Protasiewicz, którego pokonać zdołał tylko Krystian Klecha.
Falubaz nie dał najmniejszej szansy
Żeby myśleć o utrzymaniu Poloniści musieli wygrać mecz w Zielonej Górze. Zawodnicy gospodarzy nie pozostawili żadnych złudzeń zawodnikom Zdzisława Ruteckiego. Andreas Jonsson był cieniem zawodnika, a honoru drużyny bronił inny Szwed Jonas Davidsson. Wynik (55:35) dla ZKŻ-u sprawił, że wieloletnia stadionowa przyśpiewka fanów Polonii
Polonia nie spadnie Polonia nigdy nie spadnie... musi odejść do lamusa. W miejsce
Gryfów do ekstraligi weszła drużyna
Stali Gorzów Wlkp.
Bez dzikich kart! Awans tylko w uczciwej rywalizacji!
Szans przy
zielonym stoliku na jazdę w ekstralidze szukać próbował jeszcze prezes Polonii. Leszek Tillinger dążył do wprowadzenia
dzikich kart; wykupienie jednej z nich dałaby możliwość walki o medale już w przyszłym roku. Mit o tym pomyśle szybko upadł. Niedawno upadła kolejna szansa dla prezesa zespołu. Borykająca się z problemami finansowymi Unia Tarnów pozyskała sponsorów i otrzymała licencję na jazdę w najwyższej klasie rozgrywkowej w przyszłym roku. Gdyby tak się nie stało miejsce
Jaskółek zajęłaby Polonia. Ostatnim i ostatecznym pomysłem kontrowersyjnego działacza na szybki awans jest kontrola limitu wydatków w innych klubach. Większość kibiców w Bydgoszczy uważa, iż należy powrócić do najlepszych poprzez sportową rywalizację.
,br>
Ocena zawodników:
Andreas Jonsson
Prawdopodobnie najgorszy sezon w wykonaniu Szweda. Jako kapitan Polonii zdecydował się na pozostanie z zespołem w trudnym momencie. Duże słowa uznania dla AJ`a za ten krok. Najlepszy mecz: Unia Tarnów - Polonia: 13 pkt. Ocena: 4
Jonas Davidsson
Słaby początek, znakomity koniec. Reprezentant Szwecji na nie korzyść Polonii za późno uzyskał optymalną formę.
Najlepszy mecz: Włókniarz Częstochowa – Polonia: 16 pkt. Ocena: 3+
Rafał Okoniewski
Krajowy lider bydgoszczan. Dobre występy przeplatał gorszymi. W następnym roku powinien być silnym ogniwem zespołu z Bydgoszczy.
Najlepszy mecz: Polonia – ZKŻ: 13 pkt. Ocena: 4-
Michał Szczepaniak Zawodnik, który nie był brany pod uwagę do podstawowego składu przed sezonem. Okazało się, że przez swoją determinację wystąpił w większości spotkań Polonii.
Najlepszy mecz: ZKŻ – Polonia: 11 pkt. Ocena: 3
Krystian Klecha
Żużlowiec nie doceniony przez trenera zespołu. Swoją walecznością na torze zyskał sobie zaufanie kibiców. Fani Polonii nie wyobrażają sobie drużyny bez popularnego
Krychy, zarząd klubu niestety tak.
Najlepszy mecz: Unia Leszno – Polonia 8 pkt. Ocena: 4
Mariusz Staszewski
Problemy sprzętowe tego zawodnika spowodowały, iż nie osiągał on satysfakcjonujących wyników, przez co został odsunięty od składu.
Najlepszy mecz: Polonia – Unibax: 10 pkt. Ocena: 2
Emil Sajfutdinov
Kolejny z pechowców Polonii. Przez kontuzję nogi sezon rozpoczął miesiąc później. Nadzieja bydgoskiej drużyny w walce o ekstraligę.
Najlepszy mecz: Polonia – Atlas: 11 pkt. Ocena: 4-
Krzysztof Buczkowski: Nadzieja bydgoskiego żużla. Plany drużyny i indywidualne tego zawodnika pokrzyżowały kontuzje. Najlepszy mecz: Włókniarz – Polonia: 11pkt. Ocena: 4-
Marcin Jędrzejewski:Ostatni ze znakomitych juniorów Polonii. Zaskoczył w meczach w Tarnowie i w Bydgoszczy przeciwko Unibaksowi. Najlepszy mecz: Polonia – Unibax: 10 pkt.
Ocena:3+