
Siódme miejsce w ekstralidze po rundzie zasadniczej, ciężkie, ale zwycięskie boje z bydgoską Polonią o prawo do jazdy w spotkaniu barażowym i wreszcie zwycięski dwumecz z wiceliderem I ligi Intarem Lazur Ostrów Wlkp. – tak w największym skrócie można opisać poczynania beniaminka Speedway Ekstraligi 2007
ZKŻ-u Kronopol Zielona Góra. Drużyna, która miała w planie przed sezonem jazdę w pierwszej szóstce, musiała sporo się natrudzić aby obronić ligowy byt.
Come back Protasiewicza
Rozpoczęło się od wielkiego powrotu. Po dwunastu latach jazdy na obczyźnie na starty w Zielonej Górze zdecydował się
Piotr Protasiewicz, którego odejście z Bydgoszczy było jeszcze długo komentowane przez tamtejsze środowisko żużlowe. Zespół zasilił niechciany w Toruniu
Niels Kristian Iversen. Odwrotny kierunek, co Protasiewicz obrali jedni z głównych autorów awansu ZKŻ-u do ekstraligi
Mariusz Staszewski oraz
Rafał Okoniewski. Nad Brdę przeniósł się także
Jonas Davidsson.
PePe co? jajeczko!
Tymi słowami przywitali się z Protasiewiczem bydgoscy kibice w Zielonej Górze. Los chciał, że obie drużyny spotkały się ze sobą już w pierwszej kolejce w wielkanocną niedzielę. Zielonogórski tor po przebudowie okazał się być większą zagadką dla miejscowych niż bydgoszczan i to goście cieszyli się ze zwycięstwa na inaugurację zwyciężając 46:43. Na domiar złego kontuzji nabawił się
Fredrik Lindgren, który w ostatnim biegu uczestniczył w groźnym upadku z wcześniej wspomnianym Protasiewiczem.
Leś ogrywa mistrza świata!
Po falstarcie w pierwszej rundzie przyszedł czas na spotkanie wyjazdowe. Zielonogórzanie zmierzyli się w Rzeszowie z tamtejszą Marmą Polskie Folie. Podopieczni
Rafała Wilka wygrali zdecydowanie 55:34. W tym meczu po raz pierwszy w sezonie i… ostatni plastron z Myszką Miki założył mistrz świata z 1996 roku
Billy Hamill. Amerykanin okazał się być kompletnie nie przygotowany do startów na polskich torach, a w jednym z biegów musiał uznać wyższość juniora miejscowych
Marcina Lesia. Po dwóch kolejkach sytuacja zielonogórzan wyglądała niezbyt imponująco. Przedsezonowi outsiderzy, za jakich uważano bydgoską Polonię i rzeszowską Marmę, dały podopiecznym
Jana Grabowskiego sporą lekcję żużla.
Piotr Protasiewicz nie ukrywał, iż decyzja o przyjściu do Zielonej Góry była jego jedną z najtrafniejszych w karierze
Dramaty Crumpa
W trzeciej kolejce ZKŻ Kronopol wybrał się do Grodu Kopernika, gdzie spotkał się z toruńskim Unibaksem. Początek zawodów wskazywał na pogrom, jednak w drugiej fazie zawodów przebudził się
Grzegorz Walasek, dołączając do dobrze punktujących Protasiewicza i Iversena i zielonogórzanie choć przegrali 52:41, to osiągnęli wynik, pozwalający rokować, że powoli wszystko zmierza ku lepszemu. W meczu w Toruniu po raz pierwszy zaprezentował się wypożyczony z Wrocławia
Piotr ¦widerski i na tej wzmiance można w zasadzie zakończyć, zawodnik dwukrotnie pojawiał się na torze i dwukrotnie przyjeżdżał do mety daleko za rywalami. Nie tak wyobrażali sobie zielonogórscy działacze debiut zawodnika, którego wypożyczenie kosztowało klub blisko sto tysięcy złotych.
Zła passa skończyła się jednak w IV rundzie. Do Winnego Grodu przyjechał DMP 2006 Atlas Wrocław. Wyrównany bój, pełen emocji i nieprzewidywalnych rozstrzygnięć zakończył się pierwszym w sezonie 2007 zwycięstwem zielonogórzan 49:41. Dwa defekty w końcowej fazie zawodów
Jasona Crumpa, pozbawiły wrocławską ekipę szans na zwycięstwo, a zielonogórzanie po triumfie z podopiecznymi
Marka Cieślaka wreszcie uwierzyli we własne możliwości.
Nie boimy się nikogo
Na kolejne spotkanie zielonogórzanie udali się do Leszna, gdzie zmierzyli się miejscową Unią. Pojedynki między tymi zespołami zawsze miały dodatkowy smaczek i obfitowały w niespodzianki. Nie inaczej było i tym razem. Leszczyńscy kibice, spodziewając się zdecydowanego zwycięstwa przecierali oczy ze zdumienia, gdy na półmetku zawodów twardy opór stawiali zielonogórzanie prowadząc z aspirującą do złotego medalu Unią. Druga część zawodów ułożyła się jednak po myśli miejscowych, którzy zdołali przechylić szalę zwycięstwa na swoją korzyść wygrywając 50:40. Kolejne spotkanie na własnym torze z tarnowską Unią zakończyło się zwycięstwem zielonogórzan 48:43. Kluczem do zwycięstwa okazała się podobnie jak w przypadku wygranej z Atlasem Wrocław równa jazda całego zespołu. Kolejny wyrównany bój i twardą walkę o zwycięstwo podopieczni Jana Grabowskiego stoczyli w VII kolejce, kiedy do Zielonej Góry zawitała ekipa Złomreksu Częstochowa. Minimalne zwycięstwo 46:44 było kolejnym powodem do radości dla tysięcy kibiców zielonogórskich. Bliscy sprawienia niespodzianki byli zielonogórzanie także w rewanżowym pojedynku obu ekip pod Jasną Górą. Koncertowo pojechał Grzegorz Walasek zdobywca kompletu piętnastu punktów, jednak to okazało się zbyt mało na wywiezienie choćby punktu bonusowego. Wynik 47:43 oznaczał, że to miejscowi inkasują całą pulę. W Zielonej Górze mimo słabego początku ponownie zaczęto mówić o przedsezonowych założeniach, jakim było wywalczenie miejsce w czołowej szóstce ekstraligi. Spotkanie IX rundy, w ramach której ZKŻ Kronopol miał rywalizować w Tarnowie o punkty z Unią nie odbyło się planowo ze względu na wypadek awionetki na pokładzie której byli m.in. powracający z Grand Prix
Tomasz Gollob i
Rune Holta. Mecz został rozegrany kilkanaście dni później i zakończył się pewnym zwycięstwem
Jaskółek 51:39.
Grzegorz Walasek w mijającym sezonie był prawdziwym liderem zielonogórskiej drużyny
Klasyk z Unią
Pojedynkiem sezonu pod względem frekwencji i emocji jakich dostarczyli żużlowcy śmiało można określić mecz X kolejki, w którym ZKŻ Kronopol podejmował Unię Leszno. Obie drużyny stoczyły rewelacyjny bój o zwycięstwo. Wynik zmieniał się jak w kalejdoskopie, trzykrotnie poprawiano rekord toru! Górą minimalnie okazali się zielonogórzanie zwyciężając 47:43. Gospodarzy do zwycięstwa poprowadził kapitan Grzegorz Walasek zdobywca czternastu punktów, jedyny raz przegrywając z
Leigh Adamsem.
Klecha zabrał szóstkę
Rozpędzeni zielonogórzanie zostali zahamowani przez toruński Unibax. Dzień po zwycięstwie polskiej reprezentacji w Drużynowym Pucharze ¦wiata w Lesznie do Zielonej Góry przyjechali podopieczni
Jana Ząbika. Przyjechali i… rozgromili zielonogórzan, którzy na mokrym po opadach torze sprawiali wrażenie jakby ścigali się na wyjeździe. Kolejne wyrównane pojedynki zaserwowali swoim kibicom zielonogórscy żużlowcy w pojedynku z Marmą Polskie Folie Rzeszów. Mecz mimo, iż zaczął się od wysokiego prowadzenia miejscowych, nie był do jednej bramki, zakończył się po raz kolejny minimalnym zwycięstwem gospodarzy 48:45. Pierwsze skrzypce w ekipie rzeszowskiej grał (który to już raz)
Nicki Pedersen zdobywca dwudziestu punktów, w jednym biegu musiał tylko uznać wyższość
Zbigniewa Sucheckiego. Liga wkraczała w decydującą fazę. Zielonogórzanie aby znaleźć się w upragnionej szóstce musieli rozstrzygnąć na swoją korzyść dwa spoktania. Zaległy mecz z Atlasem Wrocław oraz w ostatniej kolejce rundy zasadniczej z Polonią Bydgoszcz.
Oba pojedynki mimo, że były rozgrywane na wyjazdach nie stawiały żużlowców z Grodu Bachusa na straconej pozycji. Atlas do meczu z ZKŻ-em przystąpił osłabiony brakiem dwójki Australijczyków
Jasona Crumpa oraz
Chrisa Holdera, zaś Polonia Bydgoszcz nie mogła liczyć na kontuzjowanego
Andreasa Jonssona. Pierwszy z tych dwóch spotkań na Stadionie Olimpijskim zakończył się wygraną zielonogórzan 46:44. Losy zwycięstwa rozstrzygnęły się dopiero w piętnastym biegu, w którym osamotniony Piotr Protasiewicz (Walasek został wykluczony za dotknięcie taśmy) zdołał przedzielić wrocławską parę Duńczyków
Hansa Andersena i
Kennetha Bjerre. Ostatni krok zielonogórzanie mieli dostawić w Bydgoszczy i wszystkie znaki na niebie i na ziemi wskazywały, iż tak właśnie się stanie. Dramatyczny był bieg piętnasty, który rozgrywano dwukrotnie. W pierwszej odsłonie upadł Protasiewicz, uczestniczący w kolizji z Rafałem Okoniewskim. W powtórce już bez popularnego PePe przez większą część dystansu stawce przewodził Grzegorz Walasek. Zdołał go jednak wyprzedzić wspomniany Okoniewski, a na ostatnich pięćdziesięciu metrach przed metą niesamowitym atakiem przy krawężniku kapitana ZKŻ-u minął
Krystian Klecha. Wynik 5:1 i ostatecznie remis 45:45 awansem do szóstki premiował Unię Tarnów, Polonia Bydgoszcz i ZKŻ Kronopol miały się spotkać ponownie tym razem w pojedynkach o pozostanie w elicie i o prawo do rozegrania spotkań barażowych z pierwszoligowcem.
Fredrik Lindgren w tym sezonie udowodnił, iż jest niesamowicie walecznym zawodnikiem
Fruwający PePe
Niesamowitą dramaturgię miał pierwszy mecz z bydgoską Polonią rozegrany nad Brdą. Zielonogórzanie do Bydgoszczy jechali osłabieni brakiem Fredrika Lindgrena, który dzień przed tym arcyważnym pojedynkiem dla obu ekip uczestniczył w kolizji w mistrzostwach Szwecji. Ponadto nie w pełni sprawny do zawodów przystępował Niels Kristian Iversen. Bydgoszczanie natomiast w bojowych nastrojach z podpowiedziami od samego Tomasza Golloba podchodzili do meczu z zamiarem odniesienia jak najwyższego zwycięstwa i uzyskania pokaźnej przewagi przed meczem rewanżowym. Wydawałoby się, że nieszczęśliwy splot okoliczności pozbawi zielonogórzan jakichkolwiek szans na nawiązanie walki i choć początek potwierdzał te przypuszczenia zielonogórzanie nie tracili wiary, mozolnie odrabiali straty, a w ostatnim wyścigu przechylili szalę zwycięstwa na swoją stronę wygrywając dubletem i cały mecz 46:44, czym wprawili w ekstazę radości zielonogórskich fanów, którzy do Bydgoszczy zjechali bardzo licznie. Do historii przejdą ułańskie szarże Piotra Protasiewicza, który ocierając się o bandę mijał rywali niczym slalomowe tyczki. Rewanż dopełnił formalności zwycięstwo 55:35 miejscowych, mimo świetnej postawy Jonasa Davidssona oznaczał tylko jedno – Poloniści po 56 latach pobytu na salonach opuszczają najwyższą klasę rozgrywkową, natomiast ZKŻ Kronopol o ligowy byt powalczy jeszcze Intarem Lazur Ostrów.
Mecze w cieniu afery
Dwumecz z ekipą z Ostrowa przez wielu miał być już spacerkiem. Przed nadmiernym optymizmem przestrzegało kierownictwo ZKŻ-u Kronopol. W międzyczasie wicelidera I ligi dotknęła afera związana z propozycją wręczeniem korzyści majątkowej jednemu z zawodników Stali Gorzów przed meczem decydującym o awansie do ekstraligi. Oba spotkania zakończyły się zwycięstwami
Falubazu. W pierwszym pojedynku w Ostrowie ZKŻ wygrał 50:43, wśród gospodarzy rewelacyjne spotkanie pojechał
Peter Karlsson zdobywca dwudziestu punktów, jednak to było zbyt mało aby pokonać równo jadący zespół zielonogórski. W rewanżu podopieczni Jana Grabowskiego postawili kropkę nad „i” pokonując Intar Lazur Ostrów 58:32. Najskuteczniejszym tego dnia na torze był Piotr Protasiewicz. Po długiej i pełnej niespodziewanych przygód drodze kibice zielonogórscy mogli wreszcie odetchnąć, ekstraliga zostaje w Zielonej Górze! Fani byli ze swoim zespołem na dobre i na złe niemal na każdym spotkaniu stadion pękał w szwach.
Co dalej?
Mimo, iż dopiero początek grudnia wiemy już wszystko, jeśli chodzi o skład ZKŻ-u na przyszły sezon. Mimo początkowych niejasności w klubie pozostaje Grzegorz Walasek, kontrakt przedłużył Niels Kristian Iversen i
Ricky Kling. Ważne umowy z klubem mają Fredrik Lindgren, Piotr Protasiewicz i
Grzegorz Zengota. Do zespołu dołączył
Rafał Dobrucki,
Charlie Gjedde,
Nicolai Klindt oraz dwójka młodych Rosjan:
Artiom Wodjakow oraz
Aleksandr Kosolapkin. Ten skład ma gwarantować coś więcej niż tylko utrzymanie w elicie. Co ? Odpowiedź na to pytanie za rok.
Indywidualne wyniki zielonogórskich zawodników:
Grzegorz Walasek:
Ilość spotkań: 18
¦rednia biegowa: 2,05
¦rednia meczowa: 10,75
Punkty: (9,8,9,14,7,12,11,15,14,10,7,12,12,11,11,7,13,10)
Piotr Protasiewicz:
Ilość spotkań: 18
¦rednia biegowa: 2,02
¦rednia meczowa: 10,72
Punkty: (9,14,17,8,10,7,7,8,8,11,9,10,12,10,16,12,11,14)
Niels Kristian Iversen:
Ilość spotkań: 18
¦rednia biegowa: 1,84
¦rednia meczowa: 9,80
Punkty: (7,7,13,7,7,7,8,6,10,9,7,11,8,9,11,10,7,9)
Fredrik Lindgren:
Ilość spotkań: 15
¦rednia biegowa: 1,77
¦rednia meczowa: 8,25
Punkty: (7,ZZ,1,9,9,8,10,8,9,4,3,8,10,ZZ,11,9,10)
Zbigniew Suchecki:
Ilość spotkań: 5
¦rednia biegowa: 1,10
¦rednia meczowa: 3,40
Punkty: (5,3,0,7,2)
Piotr ¦widerski:
Ilość spotkań: 11
¦rednia biegowa: 0,94
¦rednia meczowa: 3,10
Punkty: (0,1,4,5,2,6,4,1,2,3,6)
Sebastian Alden:
Ilość spotkań: 2
¦rednia biegowa: 0,87
¦rednia meczowa: 3,0
Punkty: (4,2)
Billy Hamill:
Ilość spotkań: 1
¦rednia biegowa: 0,5
¦rednia meczowa: 2,0
Punkty: (2)
Grzegorz Zengota:
Ilość spotkań: 18
¦rednia biegowa: 0,95
¦rednia meczowa: 3,75
Punkty: (3,3,0,4,6,6,2,1,3,5,0,3,1,1,1,10,6,0)
Ricky Kling:
Ilość spotkań: 8
¦rednia biegowa: 0,90
¦rednia meczowa: 3,60
Punkty: (1,1,3,3,5,3,1,9)
Kevin Woelbert:
Ilość spotkań: 10
¦rednia biegowa: 0,83
¦rednia meczowa: 3,30
Punkty: (5,0,1,3,0,5,4,0,0,1)
Zielonogórskie liczby sezonu:
3- tyle tzw. jokerów wprowadził w trakcie sezonu trener Jan Grabowski
45- punktów średnio zdobywali zawodnicy ZKŻ- u Kronopol na mecz
114- firm podpisało umowy sponsorskie z zielonogórskim klubem
340- metrów liczy nowo przebudowany zielonogórski tor
Cytat sezonu:
Kupić sobie można dobre perfumy w sklepie albo dobry obiad - tak skomentował kupno tzw. dzikich kart Robert Dowhan.