
Polska reprezentacja żużla, mimo kapitalnych zawodów, nie awansowała do finału
Drużynowego Pucharu ¦wiata. Nie jest to koniec przygody Polaków z Pucharem ¦wiata. Za tydzień zmierzą się bowiem w barażu z reprezentacją Rosji i dwoma ekipami z jutrzejszego półfinału z
Coventry. Najlepszym zawodnikiem imprezy był
Jarosław Hampel. Popularny
Jaro zgromadził komplet punktów, a wyższość przeciwnika uznał dopiero w biegu dodatkowym.Tuż przed godziną siedemnastą nad Lesznem zawisły potężne burzowe chmury. Wszyscy kibice zgromadzeni już przed stadionem, z niepokojem spoglądali w niebo, gdyż leszczyńskie niebo nie wróżyło nic dobrego. Wszyscy zgodnie powtarzali, że najgorszym z możliwych scenariuszy byłaby powtórka z dnia poprzedniego, kiedy to nad dawną stolicą województwa leszczyńskiego przeszła prawdziwa ulewa. Na szczęście przysłowie:
z dużej chmury, mały deszcz, znalazło zastosowanie kolejny raz, tym razem w okolicach
stadionu im. Alfreda Smoczyka. Niewielkie ilości kropli, które spadły na tor, w żaden sposób nie zmieniły jego stanu i dokładnie o 19:02 zawodnicy wyjechali do prezentacji zawodów. Jako pierwsi wyjechali Australijczycy, jako, że posiadali dziś czerwone kaski, w których startowali całe zawody. Drudzy byli Rosjanie, trzeci Węgrowie, których dopingowała ok. 500 osobowa grupa kibiców. Na końcu, ku wielkiej uciesze żądnych emocji na najwyższym poziomie kibiców, wyjechali Polacy.
Pierwsza runda zawodów opierała się w całości na starcie. Zwycięzcy wyjść spod taśmy, bezpiecznie dojeżdżali na prowadzeniu w każdym wyścigu. Swe biegi wygrywali faworyci tacy jak
Jason Crump,
Leigh Adams czy
Tomasz Gollob. Sporym zaskoczeniem dla wszystkich na
Smoku była postawa, wyraźnie zawodzącego we wszystkich ligach, w których startuje,
Davey Watta, który nie tylko dobrze wyszedł spod taśmy, ale i cały wyścig
siedział Na ogonie Tomasza Golloba, nie dając mu rozluźnić się ani przez chwilę. W piątym biegu zawodów ogromną klasę po raz pierwszy i nie po raz ostatni w dzisiejszym półfinale pokazał Rosjanin
Emil Sajfutdinov, który pokonał na dystansie faworyzowanego
Wiesława Jagusia.
Szósty to bieg, w którym doszło do swoistego rodzaju sensacji. Będący w bardzo wysokiej dyspozycji, wydaje się, że tylko lepiej dysponowany był w 2006 roku, kiedy w kapitalnym stylu sięgał po złoty medal Mistrzostwa ¦wiata, Australijczyk
Jason Crump. Przegrał z
Tomaszem Gollobem, który po bardzo dobrym starcie wywiózł lekko
Rudego na zewnętrzną, gdzie leżało więcej odsypanej nawierzchni toru, co spowolniło
Kangura na tyle, że wykorzystał to jeszcze szalejący na leszczyńskim owalu
Emil Sajfutdinov. Chwilę później plecy koledze z drużyny w lidze polskiej pokazał
Jarosław Hampel.
Mały po atomowym starcie nie tylko wyniósł się od razu na najkorzystniejszą część toru, ale również
zamknął w krawężnik Adamsa, gdy ten próbował
wejść pod Hampela, na przeciwległym wirażu. W dziewiątej odsłonie błysnął natomiast niedoceniany
Davey Watt, który pokonał
Krzysztofa Kasprzaka. Leszczynianin nie najlepiej wyszedł ze startu, po którym znajdował się na ostatniej pozycji.
Kasper natychmiast zareagował,
złapał przyczepność, dodał gazu i przyjmując opływowy kształt ciała wyprzedził na prostej reprezentanta Węgier oraz Rosji. Polak na tym nie spoczął postanowił wyprzedzić również
Davey Watta. Ten jednak, jak za najlepszych lat, ani myślał oddać prowadzenie i przykleił się do Polaka, tak aby ten nie mógł rozpędzony zaatakować go ani przy wewnętrznej, ani po zewnętrznej części toru.
Rosyjski żużel odżywa. Kto nie wierzy, niech przyjrzy się Emilowi Sajfutdinovowi. Rosjanin zdobył dziś czternaście oczek
Przed trzecią serią startów prowadzili Australijczycy zaledwie jednym
oczkiem. Trzecia kolejka przewróciła jednak wszystko do góry nogami. Reprezentanci kraju misiów Koala, zdobyli w niej zaledwie siedem punktów, mało dodać, że Rosjanie w tej odsłonie zdobyli ich dziewięć. Swe biegi seriami przegrywali
Crump,
Sullivan i
Holder, którzy nawet po dobrych startach, nie mogli znaleźć recepty na znakomicie dysponowanego
Jarosława Hampela,
Rune Holtę i
Krzysztofa Kasprzaka. Pasjonujący bój o punkty stoczyła trójka
Denis Gizatullin,
Chris Holder i
Tomasz Gollob. Polak źle wyszedł spod taśmy i musiał szukać rozwiązań na dystansie. Ku zdziwieniu zapewne i samego
Gizatullina, na prowadzeniu znalazł się Rosjanin, tuż za nim usadowił się
Chris Holder, którym targały nie lada sprzeczności podczas tej gonitwy. Z jednej strony chciał wyprzedzić o wiele słabszego od siebie reprezentanta ze Wschodu, a z drugiej wiedział, że za plecami ma
Tomasza Golloba, który tylko czeka na potknięcie dwudziestojednoletniego Australijczyka. Holder postanowił utrzymać obecną pozycją i zajął się prowadzeniem motocykla mniej więcej na trzech-czwartych toru i oglądaniu się za siebie, czy nie atakuje przypadkiem
Gollob. Na nic zdała się owa zapobiegliwość sympatycznego Chrisa, gdyż wyraźnie zdenerwowany zawodnik Stali Gorzów, za wszelką cenę chciał wyprzedzić
Holdera, co udało mu się na wejściu w drugi wiraż trzeciego okrążenia, kiedy
Holdy najpierw zostawił Polakowi miejsce przy bandzie, a następnie nie wykorzystał miejsca pozostawionego przez Golloba przy krawężniku, na wcześniej wspomnianym wirażu.
Kiedy wszyscy w Lesznie powoli oswajali się z myślą, iż Polacy po raz pierwszy od 2001 roku uda się awansować do wielkiego finału bez konieczności rozgrywania barażu, stało się to, czego wszyscy się obawiali. Mimo rozważnej i bojowej jazdy Polaków, gdy doprowadzili już do sześciopunktowej przewagi, do biegu wyjechał
Leigh Adams. Nie byłoby w tym nic nadzwyczajnego gdyby nie fakt, że Leigh Jechał w tym wyścigu jako Joker. I tym Jokerem był, nie tylko w programie, ale i na torze. Po słabszym starcie lider Unii Leszno, wyniósł się bardzo szeroko, tuż pod samą bandę, wyprzedził całą stawkę zawodników i już zabierał się do zamykania
w krawężnik Wiesława Jagusia, kiedy Polakowi zdefektował motocykl. W tej chwili, chyba w promieniu kilku kilometrów od stadionu dało się usłyszeć ogromny jęk zawodu. Pewnie prowadzący, aż do linii mety
Adams nie dał szans rywalom i zainkasował sześć punktów. Oznaczało to tyle, że wysiłek całej drużyny poszedł na marne, Australia vs Polska 43:43. Gdy
Chris Holder pokonał
Krzysztofa Kasprzaka, który musiał sporo natrudzić się z
Renatem Gafurovem, wszystko wydawało się być stracone.
Jarosław Hampel jest w kapitalnej dyspozycji. Polak zdobył w dzisiejszych zawodach komplet punktów
Bieg 21. i 22. to woda na młyn dla Australii, który pewnie zwyciężała i powiększyła przewagę nad Polską do trzech
oczek. W ciągu zaledwie czterech biegów z sześciopunktowej straty
Aussies wyszli na trzypunktowe prowadzenie. Jednakże od czego w polskiej reprezentacji jest
Tomasz Gollob? Człowiek od
brudnej roboty, bo tak należy nazwać bydgoszczanina. Tomek przegrał start, ale już na wyjściu z wirażu był trzeci, na wejściu w następny już znajdował się na drugiej pozycji, by za momencik zaatakować
Daveya Watta po wewnętrznej i wywieźć Australijczyka najdalej jak się da, by wyprzedzić go mógł jeszcze jeden z rywali. I tak się stało! Gollob wręcz otworzył drzwi do ataku
Grigorijowi £agucie, tak szeroko, że tan na moment wyprzedził i Polaka, ale rozpędzony Gollob już pod sekundzie znów mknął do mety na tej pozycji, którą kocha najbardziej i, na której najbardziej kochają go kibice.
Formalność w wykonaniu
Jarka Hampela, stała się rzeczywistością i po regulaminowych 25 wyścigach w Lesznie był remis między dwoma prowadzącymi ekipami.
Do biegu szykował się
Leigh Adams, gogle zakładał też
Jarosław Hampel, gdy wszyscy kibice polskiej drużyny wstali i zaczęli skandować nazwisko urodzonego w £odzi zawodnika Unii Leszno.
Hampel wystartował kapitalnie i znalazł się przed Australijczykiem na wirażu, nie dał mu się
złożyć, wszystko wyglądało idealnie do momentu, gdy już legendarnego przyspieszenia z niewiadomego źródła dostał
Leigh Adams. Australijczyk skontrował motocykl i gdy wydawało się, że na tym straci, ten przejechał obok Polaka, jak gdyby ten stał w miejscu. Adams zaatakował tam, gdzie chciał, gdzie zaatakować miał i gdzie dobrze zastawił się Hampel- tuż przy krawężniku na wyjściu z wirażu, gdzie znalazł tyle miejsca
Scotty na wykonanie tego manewru i skąd wziął taką szybkość, to pozostanie jego słodką tajemnicą. Australia w finale, Polacy jadąc na baraż do Vojens!
Leigh Adams poprowadził Australię do finału. Czy popularny Scotty poprowadzi reprezentację z Antypodów do trzeciego złotego medalu SWC?
Klasyfikacja:
1. Australia (kaski czerwone): 56+3
1. Jason Crump 11 (3,1,2,2,3)
2. Leigh Adams 20+3 (3,2,3,3,6!,3)
3. Ryan Sullivan 8 (2,3,1,1,1)
4. Davey Watt 6 (2,3,0,1)
5. Chris Holder 11 (3,2,1,3,2)
2. Polska (kaski żółte): 56+2
1. Krzysztof Kasprzak 10 (1,2,3,2,2)
2. Rune Holta 13 (2,3,3,3,2)
3. Tomasz Gollob 12 (3,3,2,1,3)
4. Jarosław Hampel 15+2 (3,3,3,3,3)
5. Wiesław Jaguś 6 (1,2,2,D,1)
3. Rosja (kaski niebieskie): 36
1. Denis Gizatullin 7 (0,1,3,2,1)
2. Grigory Laguta 8 (1,1,1,2,1,2)
3. Danił Ivanov 5 (1,1,1,1,1)
4. Renat Gafurov 2 (1,1,0,0)
5. Emil Sajfutdinov 14 (2,2,2,2,6!)
4. Węgry (kaski białe): 10
1. Matej Ferjan 9 (2,0,1,2,4!,D)
2. Sándor Tihanyi 0 (T,0,0,0)
3. Jósef Tabaka 1 (0,0,0,1,0)
4. Norbert Magosi 0 (0,0,0,0,0)
5. László Szatmari 0 (0,0,0,0,0)
Bieg po biegu:
1. Crump, Ferjan, Kasprzak, Gizatullin
2. Adams, Holta, Laguta, Tihanyi (T)
3. Gollob, Sullivan, Ivanov, Tabaka
4. Hampel, Watt, Gafurov, Magosi
5. Holder, Sajfutdinov, Jaguś, Szatmari
6. Gollob, Sajfutdinov, Crump, Magosi
7. Hampel, Adams, Gizatullin, Szatmari
8. Sullivan, Jaguś, Laguta, Ferjan
9. Watt, Kasprzak, Ivanov, Tihanyi
10. Holta, Holder, Gafurov, Tabaka
11. Hampel, Crump, Laguta, Tabaka
12. Adams, Jaguś, Ivanov, Magosi
13. Kasprzak, Laguta, Sullivan, Szatmari
14. Holta, Sajfutdinov, Ferjan, Watt
15. Gizatullin, Gollob, Holder, Tihanyi
16. Holta, Crump, Ivanov, Szatmari
17. Adams, Ferjan, Gollob, Gafurov
18. Hampel, Sajfutdinov, Sullivan, Tihanyi
19. Adams(J), Gizatullin, Tabaka, Jaguś (D)
20. Holder, Kasprzak, Gafurov, Magosi
21. Crump, Ferjan(J), Jaguś, Gafurov
22. Adams, Kasprzak, Gizatullin, Tabaka
23. Sajfutdinov(J), Holta, Sullivan, Magosi
24. Gollob, Laguta, Watt, Szatmari
25. Hampel, Holder, Ivanov, Ferjan (D)
Bieg dodatkowy: Adams, Hampel