2007-10-01 18:05:59 M. Szulc, A.Gbiorczyk, D. Nowak inf.własna
Unia Leszno, nie bez problemów, pokonała Mistrza Polski z 2001 roku -
Unibax Toruń 49:41. Zapraszamy Państwa do lektury wypowiedzi, jakich udzielili nam główni aktorzy niedzielnego meczu w Lesznie.
Adrian Miedziński:
- Nie chciałbym się usprawiedliwiać, ale jestem na antybiotykach, mam zapalenie gardła, jestem przeziębiony, na pewno to dziś nie pomagało w żaden sposób. ¬le dziś dobierałem przełożenia do toru. Wszyscy się dziś starali pojechać jak najlepiej, każdy chciał być pierwszy, nikt nie odpuszczał do samej mety. Zawody były trudne. W Toruniu nie przegraliśmy jeszcze żadnego meczu. Co do naszej straty, to powiem tak: wszystko się może zdarzyć, a wierzę, że stać nas, aby te osiem punktów odrobić. W tym momencie podporządkowuje wszystko finałowi, w środę miałem jechać w lidze czeskiej, ale rezygnuje z tego startu, żeby się porządnie wykurować przed rewanżem.
Wiesław Jaguś:
- To jest finał Mistrzostw Polski, tu nie ma żartów, każdy punkt jest na wagę złota, musimy być maksymalnie skoncentrowani, aby odrobić straty w Toruniu. Ze swojej postawy jestem zadowolony, cieszę się, że jest ona powyżej dziesięciu punktów. Co mogę powiedzieć, na pewno były wpadki, ale było dobrze. Raz byłem pierwszy, raz nie, ale zawsze ktoś musi być ostatni, jednakże, jak już mówiłem, cieszę się ze swoje występu. Osiem punktów straty to nie jest mało, no ale jak chcemy byc mistrzami, to musimy po prostu dać z siebie wszystko, a gdy damy z siebie wszystko, to powinniśmy tę stratę odrobić. Musi pojechać czterech zawodników, punkty musi zacząć zdobywać Zagar. Ja ze swojej strony mogę powiedzieć, że postaram się jechać, jak najlepiej potrafię. Finał w Toruniu zapowiada się pasjonująco, serdecznie zapraszam na niego wszystkich leszczyńskich kibiców.
Alan Marcinkowski:
- Osiem punktów straty to nie jest zły wynik, patrząc na skład drużyny leszczyńskiej, która jest bardzo mocna. U nas nie punktowało dwóch zawodników, Ales Dryml i Matej Zagar i to głównie zaważyło na tym, że przegraliśmy ośmioma oczkami. Mam nadzieję, że w Toruniu odrobimy te straty i będzie wszystko ok. Ze swoje występu jestem zadowolony. Mam jeden bardzo szybki motocykl, który ze startu spisuje się rewelacyjnie, co było widać na torze, wygrywałem wszystkie wyjścia spod taśmy. W trzecim swoim biegu, troszkę podjechał mi Damian Baliński, zachwiało mną, wybiło troszkę z rytmu i skończyło sie na zerze.
Jan Ząbik:
- Trudno dziś jednoznacznie powiedzieć, czy porażka ośmioma punktami to dużo, czy mało. Mieliśmy nadzieję, że wywieziemy z Leszna trochę lepszy wynik. Przed rewanżem nie będziemy organizować żadnego specjalnego przygotowania. Teraz już niewiele można zrobić. Fantastyczna oprawa i doping leszczyńskich kibiców zrobił na mnie olbrzymie wrażenie. Chyba już dawno w Lesznie nie było tylu kibiców, co dzisiaj.
Damian Baliński:
- Ze swojego występu jestem bardzo zadowolony. Chce podziękować naszym kibicom. Byliście wspaniali! Liczymy również na doping w Toruniu. Tak jak podkreśla nasz trener do Torunia nie jedziemy bronić wypracowanej przewagi, ale po zwycięstwo. Musimy się porządnie przygotować, a do meczu przystąpić niezwykle skoncentrowani.
Krzysztof Kasprzak:
- Wygraliśmy i to się najbardziej liczy! Zdobyłem ważne punkty, które przyczyniły się do zwycięstwa, więc wszystko jest ok. Ostatnio testowałem kilka motocykli, na dziś wybrałem ten najlepszy, no i widać było tego efekty. Dziękuję bardzo wszystkim kibicom, bo naprawdę było wspaniale! Nawet lepiej niż na Pucharze ¦wiata. Pomogli nam dzisiaj dużo, bo przecież była ogromna presja, ale wszystko się udało. Teraz do Torunia trzeba jechać po zwycięstwo! Nie można patrzeć na to, że mamy 8 punktów zaliczki- zawsze się jedzie po, to by wygrać! Gdyby nie upadek Adama w pierwszym biegu, taśma Adamsa i defekt Jarka, też byłoby tych punktów więcej. Jednak nie ma co na to patrzeć, tylko trzeba jechać dalej i zdobyć Mistrza Polski. Dziękuję też przy okazji sponsorom i jeszcze raz kibicom! Byliście super!
Jarosław Hampel:
- Mecz, generalnie, dla nas udany. Te 8 punktów to jest po prostu dobrze, bo tak bym to określił. Oczywiście w Toruniu będzie nam bardzo ciężko tą przewagę utrzymać, bo gospodarze pojadą u siebie bardzo zmobilizowani. Myślę, że będą się lepiej czuli, ale my na pewno będziemy walczyć! Jeśli chodzi o moją postawę, to nie do końca jestem zadowolony. Można by rzec, że jechałem na 70 % swoich możliwości. Prawda jest taka, że faktycznie mam problemy ze swoją prawą ręką- sporo bólu kosztowała mnie ta dzisiejsza jazda. Ja również teraz ten ból czuję i właśnie jestem przed konsultacją z doktorem Gryczką. Będziemy ustalać, co dalej robimy, bo nie jest dobrze. Na pewno mój przyszłotygodniowy występ w tej chwili stoi pod znakiem zapytania.
Troy Batchelor:
- Niestety, z mojego występu nie mogę być zadowolony. Zdobyłem tylko 5 punktów w 3 startach. Gdzie tkwi przyczyna? W moich motocyklach, które są do niczego! Prawda jest też taka, że nie przepadam za leszczyńskim torem! Mam jednak nadzieję, że w kolejnym meczu będzie już lepiej i zakończę je w dobrym humorze.
Adam Kajoch:
- Popełniłem błąd na wyjściu z pierwszego łuku, może trochę przedobrzyłem, może trochę Alan przesadził takim zamykaniem mnie do krawężnika. Pociągnęło mnie i przednie koło zahaczyło o tylne Alana, no i już nie dało się uniknąć upadku. Także był „dzwon”, ale co zrobić! Trochę jestem poobijany i ból prawego nadgarstka trochę przeszkadzał mi w jeździe, bo na drugim okrążeniu po prostu „siadała” mi druga ręka i trudno mi się jechało. Rozmawiałem już z doktorem Gryczką, który powiedział, że nie będzie źle, także na pewno będę gotowy na następne zawody. Na pewno nie możemy mówić, że jesteśmy pewni, że wygramy w Toruniu, bo tam też będzie ciężko. Myślę jednak, że stać nas na zwycięstwo, także postaramy się przywieźć złoto!
Józef Dworakowski:
- Tak jak mówiłem, to jest finał – tu już nikt słaby nie jedzie. Nie ukrywam, że myślałem, iż nasi juniorzy przywiozą trochę więcej punktów, ale trudno! Teraz należy zacząć pracować nad wyjazdowym meczu w Toruniu i tam też wszystkie siły zmobilizować. Troszeczkę mieliśmy też pecha - defekt Jarka, taśma Adamsa, upadek Adama- do 7 biegu musieliśmy odrabiać straty. Ale wierzmy, że Unia Leszno jeszcze broni nie złożyła.
Czesław Czernicki:
- Spoczywała na nas ogromna presja. Nie pamiętam sytuacji, żeby Leigh Adams wjechał w taśmę. To potwierdza tylko, jak ważny był aspekt psychiczny tego spotkania. Do Torunia nie pojedziemy po to, aby bronić ośmiopunktowej przewagi, ale po to, aby zwyciężyć. Wychodzę z założenia, że nie możemy kalkulowac. Ten mecz miał trzech bohaterów. Chciałbym wyróżnić Damiana Balińskiego, z którego jest naprawdę kawał dobrego zawodnika. Drugim bohaterem był Jarosław Hampel, który odczuwał skutki niedawnej kontuzji, a trzecim fantastyczni kibice. To oni dzisiaj byli twórcami wspaniałego spektaklu i jednocześnie naszym ósmym zawodnikiem w drużynie.