eSpeedway.pl | To co kochasz - żużel
eSpeedway.pl - Współpraca - Reklama - Redakcja
Kibiców online: 365
eSpeedway.pl - Ogólnopolski Portal Żużlowy
eSpeedway Team
Reklama
Xtreme fitness
#MistrzJestJeden
Reklama
Współpraca

  Wywiady

  Eryk Borczuch: Bałem się, że motocykle nie mają hamulców
 2017-02-11 14:42:38  Konrad Cinkowski    inf.własna

Jest u progu swojej kariery, a już kilkoma sukcesami pochwalić się może. W nadchodzącym sezonie zetknie się z Polską 2. Ligą Żużlową, w której ma występować w barwach KM Cross Lublin. O startach w Anglii oraz w Polsce, sukcesach, planach w rozmowie z portalem eSpeedway.pl opowiada Eryk Borczuch.

Konrad Cinkowski: Na początku nie sposób nie zapytać mnie o twoje początki z "czarnym sportem". Jak to się stało, że pojawiłeś się na zawodach żużlowych, złapałeś miłość do tego sportu i postanowiłeś zostać żużlowcem?
Eryk Borczuch: - Pierwszy raz na żużlu byłem w roli kibica, gdy Unia Tarnów jeździła jeszcze w I lidze, a był to rok 2003. Później zawitałem z tatą na trening w Mościcach. Byli na nim głównie juniorzy, a tata wskazują mi palcem na motocykl Marcina Rempały zapytał: - "Będziesz kiedyś jeździł tak, jak wujek Marcin?". Ja wówczas stanowczym głosem odpowiedziałem, że... nie: - "Ja będę kierowcą rajdowym!". Jak się okazało, bardzo się wówczas myliłem (śmiech dop. red.). To, że zostanę żużlowcem zadecydował za mnie poniekąd mój tata, gdy zapisał mnie w 2012 roku do szkółki Pana Mirka Cierniaka. Ja sam ogólnie nie chciałem, bałem się tego, że motocykle nie mają hamulców. Przekonałem się jednak do tego sportu, spodobał mi się. Wszystko było dla mnie zabawą, ale do pewnego momentu. Teraz traktuję ten sport jako swoją przyszłość.

W ubiegłym roku treningi rozpocząłeś 16 lutego, by dzień później rywalizować już w zawodach! W tym roku zaczynasz treningi wcześniej, bowiem 12-stego lutego. Czy wiesz już coś na temat swoich pierwszych startów?
- Są szanse, że wystartuję w turnieju Ben Fund Bonanza, który odbędzie się 12 marca w Glasgow. Odnośnie pozostałych startów, być może za dwa, lub trzy tygodnie w Scunthorpe. Te zawody, które miały odbyć się w niedzielę zostały odwołane i odbył się tylko trening.

W Anglii startujesz w wielu imprezach, o których w Polsce jednak nie mamy zbyt dużego lub wcale pojęcia. Zostałeś m.in. Mistrzem STR 2016, zdobyłeś także puchar, który co roku przechodzi w inne ręce i grawerowane są tam nazwiska zwycięzców. Stałeś na podium wraz z weteranem żużlowych torów - Mirosławem Daniszewskim.
- Mistrzostwa STR (Southern Track Riders) składały się w minionym sezonie z pięciu rund, gdzie przez cały sezon gromadzi się zdobycze punktowe. Mi udało się uzbierac ich najwięcej i wygrać cały cykl. W mistrzostwach może startować każdy, kto ma tylko licencję żużlową. Większość zawodników to klasa Championship lub National League. Z Panem Mirkiem Daniszewskim widuję się raz, na torze w Scunthorpe. On tam jeździ cały sezon, od maja do października. Przyjemnie się z nim jeździ, w końcu to jedna z legend Stali Gorzów. Czasem jeździmy bark w bark. Tor "Skorpionów" zna jednak jak własną kieszeń.


W sezonie 2016 Borczuch został m.in. Mistrzem rozgrywek Southern Track Riders
(fot. archiwum zawodnika)

Jakimi jeszcze sukcesami możesz się chwalić?
- We wrześniu triumfowałem w Memoriale Joe Burdekin'a z kompletem punktów i to w zasadzie chyba wszystko. W Polsce jeszcze bez sukcesów, poza triumfem w jednym z wyścigów.

Startowałeś w Anglii i startować będziesz nadal w rozgrywkach ligowych. Nie były to jednak rozgrywki Elite League, Premier League czy National League. Powiedz nam coś więcej o lidze, w której startuje i przeważnie wozi komplety punktów - Eryk Borczuch.
- Są to rozgrwki Midland Development League, które można porównywać do naszych Młodzieżowych Drużynowych Mistrzostw Polski. Takie spotkania są przeważnie łączone z rozgrywkami wyższej ligi, aby obniżyć koszta i zachęcić kibiców. Szkoda, że coś takiego nie funkcjonuje w Polsce...

Wiem, że szukasz klubu w wyższych klasach rozgrywkowych w Anglii. Jakie są szanse, że pojawisz się w SGP Championship lub chociaż w National League?
- Na razie skupiam się na lidze polskiej, gdyż jest ona dla mnie priorytetem. W trakcie sezonu jeśli nie będę zbyt zapracowany, postaram się o angaż w lidze brytyjskiej.

Starty na żużlu łączysz ze szkołą, do której uczęszczasz w Anglii. W trakcie sezonu uda ci się pogodzić naukę z jazdą w Anglii i w Polsce? Na nadmiar wolnego czasu, by iść do szkoły, narzekać nie będziesz mógł.
- Zobaczymy jak to będzie. Szkoła, wiadomo, od poniedziałku do piątku. Zawody mam przeważnie w weekend. Szkoła też jest bardzo ważna, tym bardziej, że w tym roku będę pisał maturę.

Zdradzisz z czego?
- Z inżynierii mechanicznej i matematyki.

Zatem życzę powodzenia. Podpisałeś kontrakt z KM Cross Lublin. Jakie oczekiwania masz wobec startów w lubelskiej drużynie?
- Mam nadzieję, że będę podstawowym juniorem lubelskiego klubu, zarówno w rozgrywkach drugiej ligi jak i młodzieżowych. Konkretnych planów czy celów sobie nie stawiam. Chcę rozjeżdżać się na polskich torach, poznawać tory i jeździć na tyle skutecznie, by rywale jak najczęściej oglądali moje plecy, a kibice w program wypisywali trójki lub dwójki.

Od wielu, wielu miesięcy ciągnie się wątek "Dlaczego Eryk Borczuch nie trafił do Unii". A może to i lepiej? Rozpoczniesz spokojnie starty od II ligi, będziesz mógł liczyć na regularne starty, a obycia z polskimi torami jeszcze tak wielkiego nie masz.
- Jak mówiłem już wielokrotnie w wywiadach, czas na Unię nadejdzie. W moim przypadku rozpoczęcie jazdy od drugiej ligi to tak jak mówisz, optymalne rozwiązanie. Głównie chodzi o możliwość regularnych startów. Podobnie przed laty zaczynał mój idol - Janusz Kołodziej, który wraz z drużyną wspinał się na szczyt polskich lig żużlowych.


"Czas na Unię nadejdzie. Teraz spokojnie rozjeżdżać się w II lidze" - przyznaje Borczuch
(fot. archiwum zawodnika)

Miałeś już okazję kilka naszych obiektów poznać. Który owal przypadł ci najbardziej do gustu?
- Zdecydowanie ten "twój" (śmiech dop. red.).

- Ale jak to, "mój"?
-
Częstochowa! (dop. red). Bardzo fajnie mi się tam jeździło podczas zawodów Nice Cup w sierpniu. Szybko spasowałem się do nawierzchni i osiągnąłem niezły wynik, niewiele brakło do awansu do barażu. Poza tym dobrze jeździ mi się w Tarnowie i Rzeszowie, aczkolwiek preferuję krótsze tory (śmiech dop. red.).

A z lubelskim torem już się lubicie czy jeszcze to nie ten moment, by powiedzieć, że rozumiesz geometrię tego owalu?
- Gdybyśmy rozmawiali przed trzema laty, to powiedziałbym Ci, że jak najbardziej się lubimy. Odbyłem wówczas siedem treningów w wakacje, więc znałem ten tor doskonale. W poprzednim sezonie odjechałem tam jeden trening, zawody Młodzieżowych Drużynowych Mistrzostw Polski i pokazowe jazdy w październiku przy okazji odwołanego meczu Polska - Czecho-Słowacja. Nim znów będę dobrze znał geometrię i ścieżki na tym torze, minie parę wyjazdów.

Co możesz powiedzieć o swoich pierwszych wojażach po rodzimym kraju? Chyba ze swojej postawy możesz być zadowolonym?
- Raczej średnio. Sukcesy były, ale póki co tylko w Anglii. W Polsce nie do końca pokazałem swoje możliwości, zabrakło też trochę szczęścia.

Niestety, nie obyło się bez upadków. Szczególnie mocno zawrzało bodajże właśnie w Lublinie, gdzie doszło do kontaktu między Tobą a Adrianem Bialkiem. Miałeś sporo szczęścia, że nic ci się tam nie stało.
- Doszło tam do ewidentnego faulu ze strony rywala. Kości na szczęście były i są całe, gorzej było z motocyklem, który kompletnie został zniszczony, a za tym poszły oczywiście dosyć wysokie koszta. Adrian powinien uważać nieco na... łokcie. Miałem wtedy też chęć na dobrą zdobycz punktową, tym bardziej po moim występie w Rzeszowie, gdzie wcześniej nie jeździłem. Udało się tam dobrze zaprezentować i jechać w kontakcie z Edkiem Mazurem, najlepszym podczas tych zawodów zawodnikiem.

W Lublinie na brak juniorów narzekać Dariusz Śledź nie może. Wierzysz, że będziesz tym numerem #1 lub chociaż minimum #2, ale tym zawodnikiem, który będzie regularnie startował w II lidze?
- Czas pokaże. Najlepiej byłoby o to pytać naszego trenera. Ja ciężko pracuję nad tym, by być mocnym punktem zespołu i by jeździć jak najwięcej w lubelskich barwach.

Co Tobie, młodemu zawodnikowi może dać fakt, że będziesz startował u boku m.in. Daniela Jeleniewskiego, Bjarne Pedersena czy Pawła Miesiąca i Macieja Kuciapy?
- Na pewno będę podglądał starszych kolegów i będę starał się ich naśladować, rozmawiać, uczestniczyć z nimi w treningach. Chcę podnieść swoje umiejętności jeździeckie, więc każda rada się przyda.

Na papierze główny faworyt do awansu do Nice PLŻ. A jak Ty oceniasz Wasze szanse i czy gdzieś tam w głowie pojawia się presja, że musicie tę P2LŻ wygrać?
- Jest to powiedzmy, "nowa" druga liga. Są to bardzo mocne rozgrywki, patrząc na nazwiska jest kilka naprawdę doświadczonych zawodników, więc ciężko wywnioskować przed sezonem kto będzie na tyle mocny, by wygrać ligę i awansować do wyższej klasy. Wydaje mi się, że największymi naszymi rywalami będą jednak kluby z Ostrowa Wielkopolskiego i Gniezna. A presja? Nie, nic takiego nie czuję. Trzeba trzymać gaz i odjeżdżać rywalom.

Mimo wielu sukcesów na Wyspach, na nadmiar sponsorów narzekać nie możesz. Liczysz, że przed startem nowego sezonu to się jeszcze zmieni?
- Na chwilę obecną to nie mam żadnego indywidualnego sponsora. Mam nadzieję, że to się zmieni przed startem sezonu, ponieważ jest to drogi sport. Nie sposób nie wykorzystać tej sytuacji i jeśli pozwolisz to chciałbym zaprosić chętne osoby czy firmy do współpracy. Kto chce wspomóc rozwój mojej kariery, osiągać ze mną wspólne sukcesy proszę o kontakt.

Jak wyglądają twoje zimowe przygotowania do sezonu?
- W grudniu oraz styczniu uczęszczałem na siłownię, trzy - cztery razy w tygodniu. Do tego doszło bieganie oraz jazda na rowerze stacjonarnym.

Startujesz w kevlarze Krzysztofa Kasprzaka, którego dobrze zna twój tata. Możesz liczyć na jego wsparcie czy raczej nie?
- Oczywiście, że tak. Jestem z nim w stałym kontakcie, zawsze możemy liczyć na jego pomoc w różnego rodzaju zakresie, zarówno mentalną jak i sprzętową.


Borczuch chciałby szybko poznać polskie tory i zdobywać cenne punkty dla KM Cross Lublin

Eryku, na koniec chciałbym zapytać o twój numer, z którym się indentyfikujesz czyli o #102. Dlaczego właśnie ten?
- Kiedyś mój tata uprawiał sport motorowy i startował na crossie. On też miał numer #102. Zawsze chciałem mieć taki jak on. Kiedyś zapytałem się czemu właśnie taki numer sobie wybrał, wówczas odpowiedział... "bo Rudy też był 102". I tak to już jest. Kto wie, może kiedyś w elementach graficznych mojego teamu znajdzie się też... czołg? (śmiech dop. red.).

Dziękuję za rozmowę. Chciałbyś coś dodać jeszcze na koniec, tak od siebie?
-
Chciałoby się powiedzieć "cheers mate!" (śmiech dop. red.). Oczywiście dziękuję za zainteresowanie moją osobą i za wywiad. Chciałbym pozdrowić kibiców sportu żużlowego, szczególnie tych z Tarnowa i Lublina. Do zobaczenia na stadionach całego kraju, a sezon już niedługo!

Relacje Live

SGB PREMIERSHIP
Swindon Robins - Belle Vue Aces
czwartek, godzina 20:30

Reklama
 
Tabele ligowe
 PGE Ekstraliga
1.. Fogo Unia Leszno
13 26 +148
2. Cash Broker Stal Gorzów
13 21 +63
3. Betard Sparta Wrocław
12 18 +74
4. forBET Włókniarz Częstochowa
12 17 +14
5. Get Well Toruń
12 13 -39
6. MrGarden GKM Grudziądz
12 8 -106
7. Grupa Azoty Unia Tarnów 12 8 -98
8. Falubaz Zielona Góra 12 7 -56
Nice 1. Liga Żużlowa
1. Speed Car Motor Lublin
12 25 197
2. Car Gwarant Start Gniezno 12 20 +73
3. Lokomotiv Daugavpils 12 19 +7
4. ROW Rybnik 12 17 +150
5. Zdunek Wybrzeże Gdańsk 11
11
+36
6. Orzeł Łódź
10 6 -31
7. Euro Finannce Polonia Piła 10 4 -128
8. Arge Speedway Wanda Kraków
11 3
-304
2. Liga Żużlowa
1. Stal Rzeszów 11 26 +165
2. MDM Komputery Ostrovia Ostrów
11 24 +153
3. Stainer Unia Kolejarz Rawicz 11
13
+15
4. OK Kolejarz Opole 10 9 -37
5. Iveston PSŻ Poznań
10

8

-60
6. Polonia Bydgoszcz

11

8
-132
7. KSM Krosno 10 2 -104
SGB Premiership
1. Poole Pirates 18 34 +94
2. Swindon Robins 19 32 +21
3. Somerset Rebels 17 32 -14
4. King's Lynn Stars 16 31 -14
5. Wolverhampton Wolves 16 28 +24
6. Belle Vue Aces 18 26 +5
7. Leicester Lions 18 20 -116
Elitserien
1. Dackarna Malilla
13 25 +108
2. Smederna Eskilstuna
13
23 +99
3. Rospiggarna Hallstavik
13
20 +72
4. Vetlanda Speedway 13
20
+44
5. Indianerna Kumla
13 14
-76
6. Lejonen Gislaved
13
10
-38
7. Västervik Speedway 12
10 -82
8. Masarna Avesta
12 3 -127
Zdjęcie miesiąca
Klasyfikacja SGP
1.  Tai Woffinden  91
2.  Fredrik Lindgren  74
3.  Maciej Janowski 70
4.  Bartosz Zmarzlik  69
5.  Emil Sajfutdinow  62
6.  Patryk Dudek 56
7.  Greg Hancock 56
8. Artiom Łaguta  53
9.  Matej Žagar  50
10.  Nicki Pedersen 46
11.  Jason Doyle  44
12.  Chris Holder 43
13. Przemysław Pawlicki  27
14. Craig Cook 21
15.  Martin Vaculik  17
16. Niels Kristian Iversen  9
Klasyfikacja SEC
1.  Jarosław Hampel  25
2.  Leon Madsen  22
3.  Robert Lambert 20
4.  Mikkel Michelsen  20
5.  Kai Huckenbeck  20
6. Peter Kildemand 18
7.  Emil Sajfutdinow 17
8.  Antonio Lindbaeck 17
9.  Vaclav Milik  16
10.  Krzysztof Kasprzak 14
11. Andriej Kudriaszow  13
12.  Andreas Jonsson  13
13.  Piotr Pawlicki 12
14. Andrzej Lebiediew  10
15. Josef Franc  0
Klasyfikacja IMŚJ
1.  Maksym Drabik  41
2.  Bartosz Smektała  35
3.  Robert Lambert  30
4.  Dominik Kubera 25
5.  Daniel Bewley  21
6.  Andreas Lyager 17
7.  Fredrik Jakobsen 16
8.  Patrick Hansen  15
9.  Joel Kling  14
10. Daniel Kaczmarek 13
11.  Filip Hjelmland 9
12.  Nick Skorja 8
13. Robert Chmiel  4
14. Filip Hajek  1
15. Davis Kurmis  1
Partnerzy
 
Ostatni wywiad
   Bartłomiej Kowalski: Na pewno można było wygrać

Bartłomiej Kowalski okazał sie z jednym bohaterów Arge Speedway Wandy Kraków w meczu z Lokomotivem Duagavpils. Zespół z województwa małopolskiego zdołał remisować 45:45 z fawroyzowanymi Łotyszami. Ważnym punktem w ekipie gospodarzy był właśnie wcześniej wspomniany młodzieżowiec, który uzyskał 8 punktów z bonusem. Zapraszamy do przeczytania wywiadu z utalentowanym zawodnikiem.

  Więcej wywiadów
Ostatni felieton
   Solidny krajowy zawodnik. Problem wielu lig

Polska, Szwecja czy Wielka Brytania słyną z dość silnych lig żużlowych. Wydaje się, że przychylnym rozwojowi młodych zawodników, głównie juniorów - jest cenzus ograniczeń w postaci obowiązkowego korzystania z krajowych zawodników. Jednak nie we wszystkich ligach sytuacja wygląda tak kolorowo...

  Więcej felietonów
Ostatni artykuł
   Śladami historii. Parowy czempionat (cz. II)

Zapraszamy Państwa na drugą część dotyczącą historii międzynarodowych finałów z udziałem najlepszych par świata. W drugiej części opiszemy historię składającą się na lata, kiedy w formacie parowym rozgrywano Drużynowe Mistrzostwa Świata (1994-1998) oraz po krótce opiszemy historię Speedway Best Pairs Cup z udziałem najlepszych reprezentacji świata (2013-2015). W pierwszej z kolei odnieśliśmy się do legendarnych Mistrzostw Świata Par. Zapraszamy do lektury!!!

  Więcej artykułów
Design by Danno - Copyright by eSpeedway.pl - Engine by wmaster.eu