Felietony
Prosto i w lewo- Thriller z happy endem
Sześć punktów straty na trzy wyścigi przed końcem. Ostatnia nadzieja w jokerze w postaci najlepszego zawodnika mistrzostw Jarosława Hampela. Prowadzi po starcie, a Australijczyk ostatni! Niestety, Małego objeżdża Antonio Lindbaeck, a Davey Watt radzi sobie z jadącym z rezerwy taktycznej Renatem Gafurowem. Odrabiamy tylko połowę strat. Będzie ciężko.
Ale w kolejnym starcie, podobnie jak w poprzednim, tym razem programowo Jarosław Hampel i to z korzystnego pola. Polak wygrywa, a Troy Batchelor startując z pod bandy przyjeżdża ostatni. Remis! O wszystkim decyduje ostatni bieg. W nim zagubiony tego dnia Tomasz Gollob i jeden z liderów Australijczyków Leigh Adams. Lepszy w tym starciu zapewnia zwycięstwo swojej drużynie. Pokerowa zagrywka. Polak nie ma nic do stracenia. Pierwszy raz życiu wsiada ma motocykl Krzysztofa Kasprzaka i … wysiada bezpiecznik. Gollob jednak wyjeżdża na tor. Na nieswoim motocyklu… nie daje szans Kangurowi !!! Szał radości w parkingu i na trybunach. Polak unosi rękę w geście triumfu już na przedostatniej prostej. Wyrywamy puchar Australijczykom z rąk i zabieramy go nad Wisłę na zawsze.
Takiego przebiegu spraw nie wymyśliłby sam imiennik patrona stadionu w Lesznie Alfred Hitchcock. Zamiast trzęsienia ziemi była ulewa, która wstrzymała zawody na długi czas, a potem napięcie, tak jak u mistrza gatunku, już tylko rosło. Niczym w Psychozie czy Oknie na podwórze słynnego reżysera, gdy morderca stawał już twarzą w twarz z głównym bohaterem i wydawało się, że to już koniec, tak na Smoczyku, gdy deszcz przerywa zawody na blisko dwie godziny i gdy nawet rewelacyjny Hampel przegrywa jako joker, wszystko wskazywało na zwycięstwo Australijczyków. A tu, kiedy zdaje się, że ofiara nie ma już żadnych szans, zjawia się bohater ostatniej akcji, który ratuje postać z opresji. Po raz drugi w ostatnich latach, dzięki dobrym taktycznie rozstawieniu drużyny, Tomasz Gollob zapewnia Polakom zwycięstwo w ostatniej gonitwie.
Gollob po raz kolejny, staje się bohaterem, choć znów nie był najlepszy. Wręcz przeciwnie. Obok Piotra Protasiewicza był najsłabszym ogniwem naszej drużyny, ale w tym najważniejszym wyścigu dokonał czegoś niebywałego. Pokonuje na obcym motocyklu swojego rówieśnika, jednego z najlepszych zawodników tego turnieju Leigh Adamsa, który ściga się na tym torze od lat, czym dowodzi swojego geniuszu i tego, że jest najlepszym mechanikiem wśród żużlowców, który potrafi błyskawicznie dopasować się do nowego sprzętu. Tegoż motocykla pożyczył mu Krzysztof Kasprzak. Dwa lata temu też wszyscy zapamiętali obraz Tomasza Golloba wygrywającego ostatni bieg decydujący o mistrzostwie, ale najlepszym zawodnikiem złotej drużyny był… Krzysztof Kasprzak. A więc, to on był cichym bohaterem obu imprez. Tak jak w tym roku Jarosław Hampel. Kto wspomina osiemnaście punktów Małego w finałowym turnieju? Jednak tak już jest, że w relacjach telewizyjnych pokazuje się głównie ostatnią akcję, decydującą o wszystkim. Ale to Gollob ma już na koncie 41 występów w reprezentacji, co jest absolutnych rekordem wśród obecnie startujących zawodników i jest podwojeniem wyniku drugiego w tej klasyfikacji Jarosława Hampela. Warto jednak zwrócić uwagę, że jest to już dwudziesty sezon startów Golloba w kadrze, natomiast Hampel dokonał tego w zaledwie osiem lat.
Jednym z głównych reżyserów turnieju finałowego była pogoda. Najpierw po godzinie wyczekiwania, przełożenie zawodów z soboty na niedzielny poranek, by można było jeszcze rozegrać spotkania ekstraligowe w tym samym dniu, ze względu na duże zaległości meczowe i brak terminów rozgrywania tych spotkań. Potem ulewa przed 20 biegiem uniemożliwiająca start na dłuższy czas. Gdyby była to normalna eliminacja Grand Prix, pewnie zostałaby ona bez większych emocji przeniesiona na następny tydzień. Gdyby był to mecz ligowy, nikt nie przytrzymywałby kibiców na stadionie i widzów przed telewizorami przez dwie godziny, by dokończyć mecz. Takie zawody odbywają się jednak raz do roku i trzeba było zrobić wszystko, by rozegrać je w całości i w terminie. Trudno było sobie bowiem wyobrazić, aby turniej finałowy rozegrać wiele dni po barażu i eliminacjach, a o tytule decydowały niedokończone zawody. Ole Olsen nie popisał się jednak w czasie doprowadzania toru do użytku po opadach deszczu. Oczywiście to on decyduje o przygotowaniu toru w zawodach z ramienia FIM, ale szkoda, że chociaż nie wysłuchał uwag miejscowych dużo bardziej doświadczonych na tej konkretnej nawierzchni. Nawet Mirek Kowalik ze studia Canal + wiedział, że nie w takiej kolejności wypuszcza się maszyny na tor.
Przy tak wyrównanym turnieju o zwycięstwie decydują szczegóły. Wystarczyło, żeby Krzysztof Kasprzak nie dał się (nie wiem, specjalnie czy nie) wyprzedzić Jasonowi Crumpowi w 22 wyścigu, a strata do Australijczyków nie wynosiłaby regulaminowych 6 punktów do zastosowania jokera. Nie da się ukryć, że ten przepis w znaczniej mierze pomógł nam w zdobyciu tytułu. Ja sam nie jestem przekonany do niego, gdyż jest krzywdzący dla drużyny prowadzącej, która nie może wycofać swojego najsłabszego zawodnika. Marek Cieślak powiedział kiedyś, że to tak, jakby w meczu piłki nożnej drużynie przegrywającej trzema bramkami podarować karnego. Nie jest to jednak podwójna moralność, gdyż skoro jest taka furtka w przepisach, należy ją wykorzystywać. Z resztą, bez jokera wcale nie bylibyśmy bez szans. Wystarczyłoby, żeby Kasprzak nie dał się wyprzedzić Crumpowi, a Piotr Protasiewicz w następnym wyścigu pokonał jednego ze słabszych Australijczyków Daveya Watta, a to my zdobylibyśmy Puchar Ole Fundina.
Sceptycy będą również powtarzać, że gdyby nie deszcz, w końcówce zawodów Polacy nie radziliby sobie tak dobrze, jak na zmienionym po opadach torze. Należy jednak zwrócić szczególną uwagę, że program jest tak ułożony, że drużyna w żółtych kaskach w ostatnich sześciu wyścigach czterokrotnie jedzie z korzystnego pierwszego pola, gdy przez pozostałe 19 startuje z niego tylko dwa razy, co przyczyniło się do odrobienia 5-cio, a miejscami nawet sześciopunktowej straty do Kangurów. Przecież jeszcze większej sztuki dokonali kilka dni wcześniej w barażu Szwedzi odrabiając do Brytyjczyków jeszcze większą, bo siedmiopunktową stratę na cztery wyścigi przed końcem, startując z wewnętrznych pól startowych. Ktoś jeszcze mógłby powiedzieć, że zawody zostały rozegrane i dokończone na siłę, co pozwoliło Polakom na odzyskanie trofeum. To jeszcze większa bzdura. Gdyby turniej nie odbył się również w niedzielę, to polska drużyna byłaby mistrzem jako najwyżej umiejscowiona w rankingu spośród startujących w finale. Pierwsi są oczywiście Duńczycy, ale oni, jak wiemy, odpadli w barażu. A zabrakło niewiele, bo gdyby zawody rozpoczęły się w południe, nie udałoby się rozegrać trzech regulaminowych serii do uznania wyników. Ale wiadomo, że każdy woli zwyciężać w sportowej walce, a nie na podstawie regulaminu.
We wspomnianym barażu, rozegranym na trzy dni przed finałem, odpadli, tak jak już pisałem: Duńczycy i Brytyjczycy. Obie drużyny padły ofiarą odmłodzenia kadry. Rob Lyon dokonał rewolucji, a w zespole z kraju Hamleta była to konieczność spowodowana kontuzjami liderów Nickiego Pedersena i Hansa Andersena. Nie zawiódł rewelacyjny Kenneth Bjerre, a Partick Hougaard i Nicolai Klindt godnie zastępowali poobijanego kapitana w drugiej części zawodów. Na domiar złego słabo w Pucharze zaprezentowali się bardziej doświadczeni Bjarne Pedersen i Niels Iversen, co pogrążyło ekipę duńską. Zmianę pokoleniową przeprowadzili oni kilka lat temu i od tej pory żelazna piątka była niezmienna, ale rezerwowi nie zawiedli, co daje Janowi Staechmannowi pewien wentyl bezpieczeństwa, choć przed zawodami trudno było wskazać zawodnika nr 6 czy 7 w tej kadrze. W ekipie z Wielkiej Brytanii do awansu zabrakło punktów tych, którzy świetnie zaprezentowali się w eliminacjach: Lewisa Bridgera i Daniela Kinga. Liderem był Lee Richardson a swoje zrobili Chris Harris i Tai Woffinden.
Ze wspominanej zmiany pokoleniowej otrząsnęli się już natomiast Szwedzi, co pozwoliło im drugi rok z rzędu sięgnąć po medal. Trzon drużyny stanowili Andreas Jonsson, Fredrik Lindgren i Antonio Lindbaeck. Przeciętnie pojechali Jonas Davidsson i David Ruud, ale chociaż Skandynawowie mają stabilną pierwszą piątkę. Bliscy zdobycia mistrzostwa byli w tym roku Australijczycy, ale oni wymianę pokoleniową mają jeszcze przed sobą. Przebojem do pierwszego składu wdarł się tylko Chris Holder. Oprócz Leigh Adamsa i Jasona Crumpa świetnie pojechał też doświadczony Davey Watt, a skład również uzupełniają zawodnicy głównie po trzydziestce.
Szkoda, że medalu nie udało zdobyć się Rosjanom, wśród których prym wiódł rzecz jasna Emil Sajfutdinow wspierany Renatem Gafurowem i Grigorijem Łagutą, ale zabrakło punktów Denisa Gizatulina i najbardziej doświadczonego Romana Povazhnego, jednak o ich przyszłość możemy być spokojni. Podobnie jak Polaków. W finale liderami byli najmłodsi, w tym debiutant Adrian Miedziński. Polska ekipa to doskonałe połączenie młodości z rutyną. Wymiana pokoleniowa dokonuje się tu drogą ewolucyjną. Kilka lat temu do kadry dołączył Jarosław Hampel, później Krzysztof Kasprzak a teraz Adrian Miedziński i wszyscy mają swój skład w tytuły mistrzowskie z ostatnich lat. Wniosek z całego wywodu jest prosty. Warto stawiać na młodych, bo wcześniej czy później to się zwróci.

PGE Ekstraliga
Krono Plast Włókniarz Częstochowa vs
Fogo Unia Leszno
piątek 18:00
Gezet Stal Gorzów vs
BAYERSYSTEM GKM Grudziądz
piątek 20:30
Pres Toruń vs
Orlen Oil Motor Lublin
niedziela 17:00
Stelmet Falubaz Zielona Góra vs
Betard Sprata Wrocław
niedziela 19:30
Metalkas 2 Ekstraliga
Polonia Piła vs
H. Skrzydlewska Orzeł Łódź
czwartek 18:00
ŻKS Stal Rzeszów vs
Hunters PSŻ Poznań
czwartek 20:00
Moonfin Magnus Ostrów vs
Cellfast Wilki Krosno
niedziela 13:00
Abramczyk Polonia Bydgoscz vs
Innpro ROW Rybnik
niedziela 15:15
Krajowa Liga Żużlowa
Trans MF Landshut Devils vs
Lokomotiv Daugavpils
niedziela 14:00
Wubrzeże Gdańsk vs
Speedway Kraków
niedziela 15:00
Ślask Świętłochowice vs
Ultrapur Omega Gniezno
niedziela 16:00
FIM Speedway Grand Prix - Wrocław
sobota 21:45
![]()
| P | Nazwa | M | PD | PM |
| 1. |
8 |
14 |
+66 |
|
| 2. | 8 | 11 | +40 | |
| 3. | 8 | 10 | +90 | |
| 4. | 7 | 10 | +44 | |
| 5 | 8 | 10 | +12 | |
| 6. | 7 | 7 | +18 | |
| 7. |
8 |
2 | -82 | |
| 8. | 8 |
0 |
-170 | |
| 1. | 8 | 17 | +133 | |
| 2. | 8 | 11 | +25 | |
| 3. | 7 | 11 | -26 | |
| 4 | |
7 | 9 | +31 |
| 5. | 7 | 7 | -7 | |
| 6. | 8 | 5 | -31 | |
| 7. | 7 | 4 | -25 | |
| 8. |
7 |
4 |
-114 | |
| 1 |
|
8 | 13 | +49 |
| 2. |
|
6 | 10 | +37 |
| 3. | |
6 | 7 | -3 |
| 4. | 5 | 5 | +3 | |
| 5. | 6 | 5 | -16 | |
| 6. | 5 | 2 | -29 | |
| 7 | 6 | 2 | -64 | |
| 1. | 3 | 6 | +26 | |
| 2. | 3 | 4 | +14 | |
| 3. | 3 | 4 | +14 | |
| 4. | 3 | 4 | +6 | |
| 5. | 2 | 2 | +14 | |
| 6. | 3 | 2 | -8 | |
| 7. | 3 | 0 | -44 | |
| 8. | 2 | 0 | -22 | |
| 1. |
|
|
||
| 2. | ||||
| 3. |
|
|||
| 4. |
|
|||
| 5. |
|
|||
| 6. | ||||
| 7. |
|
|||
| 1. | 5 | 8 | +14 | |
| 2. | 5 | 6 | +15 | |
| 3. | 5 | 4 | +15 | |
| 4. | 5 | 4 | -24 | |
| 5. | 3 | 4 | +1 | |
| 6. | 4 | 3 | -13 | |
| 7. | 4 | 3 | -14 | |
| 8 | 3 | 2 | -14 |
| 1. | 65 | |
| 2. | 62 | |
| 3. | 55 | |
| 4. | 45 | |
| 5. | 44 | |
| 6. | 42 | |
| 7. | 42 | |
| 8. | 37 | |
| 9. | 35 | |
| 10. | 29 | |
| 11. | 23 | |
| 12. | 18 | |
| 13. | 17 | |
| 14. | 12 | |
| 15. | 10 |
| 1. | ||
| 2. | ||
| 3. | ||
| 4. | ||
| 5. | ||
| 6. | ||
| 7. | ||
| 8. | ||
| 9. | ||
| 10. | ||
| 11. | ||
| 12. | ||
| 13. | ||
| 14. | ||
| 15. | ||
| 16. | ||
| 17. | ||
| 18. | ||
| 19. | ||
| 20. |
| 1. |
16 | |
| 2. |
14 | |
| 3. | 13 | |
| 4. | 12 | |
| 5. | 9 | |
| 6. | 9 | |
| 7. | 9 | |
| 8. | 9 | |
| 9. | 8 | |
| 10. | 7 | |
| 11. | 6 | |
| 12. | 6 | |
| 13. | 4 | |
| 14. | 2 | |
| 15. | 1 | |
| 16. | 1 | |
| 17. | ||
| 18. | ||
| 19. | ||
| 20. | ||
| 21. | ||
| 22. |
Sam Masters w sezonie 2023 w Polsce będzie zdobywał punkty dla GTM Startu Gniezno. Australijczyk, po raz kolejny udowodnił swoją wartość i kolejny rok z rzędu był w czołówce zawodników pod średnią biegową w 2. Lidze Żużlowej. Specjalnie dla eSpeedway.pl, zawodnik opowiedział nam o swoich początkach na żużlu oraz o kontrowersyjnej wypowiedzi Sławomira Knopa.
Więcej wywiadówW niedzielę oficjalnie zakończył się sezon żużlowy 2022 w Polsce. Tegoroczne rozgrywki były szczególne. Inwazja Rosji na Ukrainę 24 lutego spowodowała, że na polskich torach zabrakło rosyjskich zawodników, którzy zostali zawieszeni w prawach zawodnika. Taka decyzja na pewno nie zadowoliła Betard Sparty Wrocław oraz For Nature Solutions Apatora Toruń, ponieważ Rosjanie najprawdopodobniej byliby liderami swoich drużyn.
Więcej felietonówAbsolutna gratka dla fanów żużla! Dostępny jest już „Niezbędnik Żużlowy" - 196 stron o wszystkich rozgrywkach na rok 2023. Składy, terminarze, tabele, wywiady, felietony oraz przewodniki, a nawet więcej! Wszystko, czego potrzebuje kibic żużla na nowy sezon.
Więcej artykułów